Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

Pięć faktów po 20 kolejkach Polskiej Hokej Ligi

Kto prezentuje mistrzowską formę? Czyje odejścia oczyściły atmosferę? Który klub ma sporo problemów, a który się przebudził? Zapraszamy na nasze pięć faktów po 20. kolejkach Polskiej Hokej Ligi!

Mistrzowska forma GKS-u Katowice

Katowiczanie od początku sezonu prezentują równą, wysoką formę. Jacek Płachta znakomicie zarządza swoim zespołem i ustawia go do poszczególnych pojedynków. Cały zespół gra równo, ale najwięcej do gry wnosi pierwsza formacja. W świetnej dyspozycji jest Grzegorz Pasiut, który jest liderem ligowej klasyfikacji kanadyjskiej. 31 punktów i średnia 1,72 pkt/mecz w wykonaniu 34-letniego wychowanka KTH Krynica robi wrażenie! Kapitan „GieKSy” znakomicie uzupełnia się z Patrykiem Wronką i Bartoszem Fraszko. To zdecydowanie najgroźniejszy atak katowiczan, po tym jak nieco przygasł Anthon Eriksson, na co wpływ na pewno miała kontuzja jakiej doznał Szwed. „GieKSa” imponuje kulturą gry i ofensywnym nastawieniem w niemal każdym meczu. Za nami dopiero niespełna połowa sezonu zasadniczego, ale drużyna ze stolicy województwa śląskiego potwierdza mistrzowskie aspiracje. Jeśli spojrzeć przez pryzmat tego, że szefostwo katowickiego klubu planuje jeszcze wzmocnić drużynę, to złoty medal jest w zasięgu podopiecznych Jacka Płachty.

Czystka w szatni poskutkowała

Rozwiązanie kontraktów z: Jesse Dudasem, Zackarym Phillipsem i Tylerem Wishartem poskutkowało i Unia Oświęcim to obecnie zupełnie inna drużyna. Biało-niebiescy wygrali osiem meczów z rzędu i awansowali na pozycję wicelidera. Nie da się ukryć, że Kanadyjczycy robili nieco zamieszania w oświęcimskiej szatni, a pozbycie się ich i oczyszczenie atmosfery podziałało na zespół mobilizująco. Nawet liczne kontuzje i urazy nie zatrzymały zespołu Toma Coolena przed pokonaniem każdego zespołu z rzędu. Wydawało się, że nie da się na dłuższą metę rozgrywać meczów na trzy formacje – i to uzupełnione juniorami – Unia zadała kłam tej teorii i mocno nam zaimponowała. Szefostwo biało-niebieskich szykuje wzmocnienia, choć do Polski wciąż nie mogą dotrzeć bracia Strielcow. Naszym zdaniem oświęcimski zespół potrzebuje jeszcze uzupełnić formację defensywną, jeśli chcą dobrze wypaść w Pucharze Polski oraz włączyć się do walki o mistrzostwo Polski.

Tyskie problemy

Tyszanie mają problemy na niemal każdej płaszczyźnie. Złe zarządzanie drużyną, nietrafione transfery, brak awansu do Pucharu Polski – można by tylko mnożyć wszystkie porażki GKS-u w tym sezonie. Pomimo faktu, że Kamil Lewartowski ma najwięcej czystych kont w lidze – władze „Trójkolorowych” szukają nowego golkipera. Decyzje władz drużyny z piwnego miasta są co najmniej niejasne. Poprzedni sezon był dla GKS-u najgorszym od lat, a jedynym sukcesem był brązowy medal. Ten może być jeszcze gorszy, dlatego by go ratować potrzebne jest trzęsienie ziemi. Bez niego tyszanom może być trudno włączyć się do walki o najwyższe cele.

Nowotarskie przebudzenie

Wiele kontuzji nie ułatwiło startu rozgrywek TAURON Podhalu Nowy Targ. Podopieczni Andrieja Gusowa byli chłopcami do bicia i co mecz zbierali solidne lanie. Ostatnie spotkania były już znacznie lepsze, a wygrana z KH Energą Toruń wlała w serca zespołu nową nadzieję, że ten sezon da się uratować. „Szarotki” mają 9 punktów straty do Zagłębia Sosnowiec, co nie czyni tego niemożliwym. Tym bardziej, że do zespołu ma dołączyć rosyjski obrońca, a do zdrowia powrócić mają kontuzjowani zawodnicy, w tym Pawieł Nowożyłow. To powinno dodać zespołowi jakości i nowej werwy, która pozwoli ponieść nowotarski zespół, ku ósmej lokacie i awansie do fazy play-off. Nie będzie jednak łatwo, bowiem rywale również wzmacniają swój zespół, ale Andriej Gusow z pewnością odpowiednio przygotuje drużynę do walki.

Fatalne sędziowanie

Już od meczów sparingowych obserwujemy fatalne sędziowanie w meczach PHL. Nowe przepisy wprowadzone przez IIHF wcale nie ułatwiły rozjemcom sprawy, a wręcz przeciwnie. Zdaje się, że sędziowie nie znają jeszcze nowych zasad, a swoimi brakami „popisali się” w jednym ze sparingów, w którym zapytali kapitanów drużyn, czy wolą grać na stare, czy nowe zasady, bowiem oni sami tych nowych nie znają zbyt dobrze. Sędziowie nie odrobili pracy domowej i właściwie co kolejkę dochodzi do kontrowersyjnych sytuacji, które budzą frustrację wśród: trenerów, zawodników i kibiców. Tak być nie może i powinna nadejść tu zasadnicza zmiana, choć o taką będzie trudno. Chyba tylko zatrudnienie sędziów zza południowej granicy rozwiązałoby sprawę. Swój „popis” dają także sekretarze zawodów, którzy ewidentnie nie radzą sobie z nową stroną związku i co rusz popełniają błędy w meczowych protokołach. Wystarczy tu wspomnieć o wpisaniu do protokołu Patryka Wsoła w miejsce jego brata – Bartłomieja, choć obrońca Podhala był kontuzjowany i nie brał udziału w tym meczu. Temat sędziów jest jak niewyczerpalne źródło. Nawet osobny artykuł nie poruszyłby wszystkich mankamentów wśród naszych rozjemców.

Ostatnie artykuły