Znajdziesz nas też tutaj:

CHL

Pierwsze mecze ćwierćfinałów CHL za nami. Francuzi znów zaskoczyli!

Za nami pierwsze mecze ćwierćfinałowe bieżącej edycji Champions Hockey League. Po raz kolejny sensacyjny wynik udało się osiągnąć Dragons de Rouen, którzy tym razem zremisowali z przedstawicielem fińskiej Liigi. Emocji nie zabrakło także na pozostałych taflach.

Sparta Praga – Rögle BK

Gospodarze otworzyli wynik meczu już po 71 sekundach w dosyć szczęśliwych dla nich okolicznościach. Erik Thorell otrzymał podanie od Romana Horáka i – mimo iż nie miał zbyt wiele miejsca – oddał strzał między swoimi nogami. Krążek odbił się jeszcze od parkana Callego Clanga i wpadł do jego bramki. Na wyrównanie Szwedów przyszło nam poczekać do samej końcówki pierwszej tercji. Na 5 sekund przed syreną wieszczącą przerwę, w przewadze Leon Bristedt dobił krążek do siatki po strzale Lucasa Ekeståhla Jonssona.

Druga odsłona należała w całości do przyjezdnych. W 26. minucie Tony Sund dał im prowadzenie strzałem z nadgarstka z dystansu, a niespełna pół minuty później Adam Tabellini podwyższył je uderzeniem z klepy. Prażanie zdołali zdobyć jednak gola kontaktowego. W 37. minucie Radek Jeřábek wykorzystał dogranie Vladimíra Sobotki zza bramki i pewnie wpakował krążek do bramki Clanga. Goście ponownie wpisali się na listę strzelców w ostatniej minucie trwania tercji. Trafienie zostało zapisane na koncie Samuela Johannessona, który uderzył ze slotu.

Wynik meczu ustalił ostatecznie Ekeståhl Jonsson, wieńcząc składną akcję swojego zespołu. Trzybramkowa przewaga daje Szwedom spory komfort psychiczny. Wszystko wskazuje na to, że w półfinałach pojawią się co najmniej dwie drużyny ze Szwecji. Czwartą parę ćwierćfinałową tworzy bowiem dwóch przedstawicieli SHL: Leksand IF i Frölunda HC.

Sparta Praga – Rögle BK 2:5 (1:1, 1:3, 0:1)
1:0 – Erik Thorell – Roman Horák, Michal Řepík (1:11),
1:1 – Leon Bristedt – Lucas Ekeståhl Jonsson, Adam Tambellini (19:55, 5/4),
1:2 – Tony Sund – Tyler Kelleher (25:53),
1:3 – Adam Tambellini – Lucas Ekeståhl Jonsson, Éric Gélinas (26:22),
2:3 – Radek Jeřábek – Vladimír Sobotka, Jan Buchtele (36:13),
2:4 – Samuel Johannesson – Brady Ferguson, Dennis Everberg (39:31),
2:5 – Lucas Ekeståhl Jonsson – Ludvig Larsson, Éric Gélinas (45:23).

Tappara Tampere – Dragons de Rouen

Przedstawiciele francuskiej ekstraligi ponownie napsuli sporo krwi wyżej notowanym rywalom, mimo tego, że hokeiści Tappary Tampere po pierwszych dwudziestu minutach wypracowali już sobie dwubramkową przewagę. Po raz pierwszy Matiję Pintariča zdołał pokonać Kyle Platzer. 26-letni Kanadyjczyk oddał dobry strzał z bulika, zaskakując słoweńskiego bramkarza. W 17. minucie było już 2:0 dla gospodarzy. Wallteri Merelä oddał potężny strzał z klepy, którego nie zdołał zatrzymać bramkarz przyjezdnych.

„Smoki” się jednak nie podłamały i zdołały doprowadzić do wyrównania, a wszystko to dzięki świetnej skuteczności w przewagach. Najpierw Loïc Lampérier świetnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu, zdobywając trafienie kontaktowe, a ponad trzy minuty później skuteczną dobitką w „power-playu” popisał się Rolands Vigners. Fińska ekipa zdołała odzyskać  prowadzenie jeszcze w drugiej odsłonie. Kristian Tanus, podobnie jak jego poprzednicy na liście strzelców Tappary, także postawił na siłowy wariant wykończenia akcji i mógł celebrować gola.

Wisienką na torcie była jednak bramka Andrewa Johnstona. W 55. minucie zerwał się on defensywie gospodarzy i błysnął perfekcyjnym strzałem z bekhendu, dając przedstawicielom Ligue Magnus nadzieję na korzystne rozstrzygnięcie domowego starcia, co skutkowałoby awansem jego ekipy do półfinałów.  

Tappara Tampere – Dragons de Rouen 3:3 (2:0, 1:2, 0:1)
1:0 – Kyle Platzer – Otso Rantakari, Wallteri Merelä (6:09, 5/4),
2:0 – Wallteri Merelä – Anton Levtchi, Otto Rauhala (17:14),
2:1 – Loïc Lampérier – Florian Chakiachvili, Andrew Johnston (28:04, 5/4),
2:2 – Rolands Vigners – Joel Caron, Mark Flood (31:30, 5/4),
3:2 – Kristian Tanus – Otso Rantakari, Kyle Platzer (34:01, 5/4),
3:3 – Andrew Johnston – Mark Flood (54:41).

Rauman Lukko – Red Bull Monachium

Remisem zakończył się także mecz drugiej pozostałej w stawce fińskiej drużyny – Rauman Lukko. Podobnie jak ich ligowi rywale z Tampere, Lukko roztrwoniło dwubramkowe prowadzenie. Jako pierwszy sposób na pokonanie bramkarza znalazł Linus Nyman, zdobywając bramkę z najbliższej odległości. Wraz z końcówką drugiej tercji prowadzenie strzałem ze slotu podwyższył Samuli Piipponen.

Niemcy wzięli się jednak do odrabiania strat. Sygnał do ataku rzucił Frederik Tiffels, chytrze dobijając krążek z niewielkiej odległości. Gol wyrównujący był z kolei dziełem Trevora Parkesa. Krążek znalazł się za plecami Artioma Zagidulina, zamierając tuż przed linią bramkową, na czym skorzystał kanadyjski hokeista.

Rauman Lukko – Red Bull Monachium 2:2 (0:0, 2:0, 0:2)
1:0 – Linus Nyman – Arrtu Ilomäki, Scott Pooley (24:25),
2:0 – Samuli Piipponen – Michael Haga, Vili Saarijärvi (39:34),
2:1 – Frederik Tiffels – Frank Mauer, Jonathon Blum (43:47),
2:2 – Trevor Parkes – Yannic Seindenberg, Ben Street (53:50).

Leksands IF – Frölunda HC

W szwedzko-szwedzkim pojedynku górą okazali się być gracze Frölunda HC, którzy zwyciężyli różnicą trzech goli, choć po drugiej tercji na tablicy widniał jeszcze wynik remisowy. W 10. minucie najeżdżający Max Veronneau znalazł po raz pierwszy tego wieczoru sposób na pokonanie Matthewa Tomkinsa. Wyrównanie ze strony przyjezdnych nadeszło już nieco ponad pół minuty później. Patrik Carlsson świetnie opanował krążek przed Axelem Brage i ulokował go w bramce. W bardzo podobnej sytuacji gola zdobył Jens Olsson, wyprowadzając gości na prowadzenie. Również i ich radość nie trwała jednak zbyt długo. Zmącił ją 17-letni Lian Bichsel, oddając precyzyjny strzał z bulika.

Przyjezdni dali jednak prawdziwy popis w końcowej fazie trzeciej tercji. W 53. minucie Brage popełnił fatalny błąd, przepuszczając strzał Stefana Elliotta. Chwilę później Carlsson dobił skutecznie krążek, a piąty cios wyprowadził Elmer Söderblom. Zdaje się, że również i ta bramka obciąża znacznie konto Brage. „Indianie” wypracowali tym samym solidną zaliczkę, a błędy popełnione przez bramkarza Leksands znacznie obniżają szanse tego zespołu na awans do dalszej fazy rozgrywek.

Leksands IF – Frölunda HC 2:5 (2:2, 0:0, 0:3)
1:0 – Max Veronneau – Carter Camper, Patrik Zackrisson (9:28),
1:1 – Patrik Carlsson – Jens Olsson, Max Friberg (10:02),
1:2 – Jens Olsson – Johan Sundström, Theodor Niederbach (16:40),
2:2 – Lian Bichsel – Benjamin Thomas, Patrik Zackrisson (18:17),
2:3 – Stefan Elliott – Elmer Söderblom, Theodor Niederbach (53:04),
2:4 – Patrik Carlsson – Anders Grönlund, Max Friberg (54:57),
2:5 – Elmer Söderblom – Max Friberg, Christian Folin (56:06).


betclic

Ostatnie artykuły