Pierwszy dzień MŚ Elity za nami. Sensacja w meczu Kanadyjczyków!

Cztery mecze mistrzostw świata Elity już za nami! Nie obyło się bez sporych emocji i wielkiej niespodzianki, która stała się za sprawą Łotyszy. Gospodarze pokonali faworyzowaną Kanadę. Rosja natomiast na 19 sekund przed końcem trzeciej tercji zdobyła zwycięską bramkę w starciu z Czechami.

Hit dla Sbornej

Reprezentacja Rosji od zwycięstwa rozpoczęła swoje zmagania w Mistrzostwach Świata Elity. W pierwszym meczu pokonali Czechów 4:3, ale na minutę przed końcem był jeszcze remis. Zaczęło się dobrze do Rosjan, kiedy to Anton Burdasow w 5. minucie otworzył wynik meczu. Radość naszych wschodnich sąsiadów nie trwała jednak długo. W 10. minucie Jakub Flek wyrównał wynik meczu. Pierwsza tercja wyglądała dobrze z jednej i z drugiej strony. Jednak Czesi spuścili z tonu w drugiej tercji. Konsekwencją tego był gol dla reprezentacji Rosji. Artiom Szwiec-Rogowoj zaskoczył rywali podczas gry w osłabieniu, ale Jakub Vrána chwilę później wyrównał. W trzeciej odsłonie Aleksandr Barabanow wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie i wszyscy myśleli, że to już koniec emocji. Jednak Czesi podkręcili tempo pod koniec, czego efektem była bramka Dominika Kubalíka w przewadze. Ostatnie słowo należało jednak do Rosji. Michaił Grigorienko wykorzystał niefrasobliwą zmianę czeskiej drużyny, pognał na bramkę i oddał strzał w samo okienko bramki strzeżonej przez Šimona Hrubca.

Rosja – Czechy 4:3 (1:1, 1:1, 2:1)
1:0 Burdasow – Grigorienko – Morozow 04:16 (w przewadze)
1:1 Flek – Špaček 09:26
2:1 Szwiec-Rogowoj – Kamieniew 35:27 (w osłabieniu)
2:2 Vrána – Kubalík – Hájek 37:53
3:2 Barabanow – Woronkow 45:28
3:3 Kubalík – Hronek – Kovář 57:23 (w przewadze)
4:3 Grigorienko – Proworow 59:41

Bez niespodzianki

Reprezentacja Niemiec przed meczem uchodziła za faworytów w starciu z Włochami. Zwycięstwo stało się faktem, a jego rozmiary były okazałe. Niemcy prowadzili grę i byli znacznie lepsi. Pierwsza tercja zakończyła się jednak remisem. Jednak druga odsłona to istny blitzkrieg. Niemieccy zawodnicy zaaplikowali Włochom aż pięć bramek! W ostatniej, trzeciej tercji nasi zachodni sąsiedzi spokojnie kontrolowali grę i spokojnie dowieźli korzystny wynik do końca. Reprezentacji Italii należą się jednak brawa, za to że walczyli do końca.

Niemcy – Włochy 9:4 (2:2, 5:0, 2:2)
1:0 Kühnhackl – Krämmer 15:56
1:1 Petan – Miceli 17:42
1:2 Frigo – Magnabosco – Bardaro 18:07
2:2 M. Müller – Eisenschmid – Loibl 18:44
3:2 Rieder – Kühnhackl – Krämmer 24:23
4:2 Tiffels – Eisenschmid – Plachta 27:47 (w przewadze)
5:2 Noebels – J. Müller – Pföderl 35:13
6:2 Reichel – Seider 37:52
7:2 Noebels – Pföderl – Reichel 38:35
8:2 Plachta – Tiffels – Holzer 42:52 (w osłabieniu)
8:3 Bardaro – Deluca 43:22
8:4 Frank – Frigo 44:06
9:4 Pföderl – Noebels – Reichel 48:41

Gospodarze z niespodzianką na otwarcie!

Niesamowitą niespodziankę swoim kibicom (przy pustej hali) sprawili reprezentacji Łotwy, pokonując faworyzowaną Kanadę. Mimo, że pierwsza tercja odbywała się pod dyktando ekipy „klonowego liścia” (strzały 13:4), to gospodarze czempionatu objęli prowadzenie. Na sekundę przed końcem tej odsłony bramkę zdobył Miks Indrasis, wykorzystując liczebną przewagę. W drugiej tercji znakomitym refleksem popisał się Oskars Batna, który trącił krążek po strzale Keninsa i zaskoczył Darcy’ego Kuempera. Napór Kanadyjczyków trwał, ale Ci bili głową w mur, jakim był zdecydowanie Matīss Kivlenieks. Bramkarz Columbus Blue Jackets spisał się znakomicie i obronił aż 38 strzałów rywali, zachowując przy tym czyste konto! Wicemistrzowie świata postawili wszystko na jedną kartę i wycofali bramkarza, ale i ten manewr nie przyniósł im powodzenia. Łotysze nie potrafili także skierować krążka do pustej bramki (dwa słupki) i gospodarze zwyciężyli 2:0.

Kanada – Łotwa 0:2 (0:1, 0:1, 0:0)
0:1 – Indrasis – Kenins, Freibergs (19:59, 5/4),
0:2 – Batna – Kenins (28:39).

Słowacy górą nad ex-gospodarzami

W wieczornym meczu grupy A Słowacy mierzyli się z Białorusinami (niedoszłymi gospodarzami turnieju). Już w 4. minucie nasi południowi sąsiedzi objęli prowadzenie, gdy Kristian Posipil zaskoczył Konstantina Szostaka. Kilka minut później podwójną karą mniejszą ukarany został Michaił Stefanowicz i obie szanse skrzętnie wykorzystali Słowacy. Najpierw do siatki trafił Peter Cehlarik, a po chwili ponownie Posipil. Wtedy też Szostaka zastąpił Danny Taylor. Na kolejne trafienia przyszło czekać aż do trzeciej tercji. Wydawało się, że w tym meczu nie będzie już emocji, gdy Słowacja podwyższyła na 0:4. Białorusini zdołali jednak w odstępie 57 sekund trafić dwukrotnie i było już 2:4. W 59. minucie znakomitą szansę na kontaktową bramkę miał Jegor Szarangowicz, ale ten nie wykorzystał rzutu karnego. Niewykorzystana okazja się zemściła i do pustej bramki trafił Cehlarik pieczętując zwycięstwo naszych południowych sąsiadów.

Białoruś – Słowacja 2:4 (0:3, 0:0, 2:1)
0:1 – Posipil – Nemec (03:53),
0:2 – Cehlarik – Gernat, Studenič (09:17, 5/4),
0:3 – Posipil – Rosandić, Kristof (11:02, 5/4),
0:4 – Hrvik – Lántoši, Cehlarik (45:05),
1:4 – Stefanowicz – Kosticsyn (43:25),
2:4 – Szarangowicz (44:22),
2:5 – Cehlarik – Grman (59:15, do pustej bramki).