Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Podsumowanie 10. kolejki. Nudy na taflach

Niedzielna, 10. kolejka Polskiej Hokej Ligi niestety nie przyniosła zbyt wielu emocji. Z tafli wiało nudą i niestety mimo wyrównanych wyników, mecze nie stały na najwyższym poziomie.

DAWNY KLASYK DLA TYSZAN

Kiedyś starcia pomiędzy GKS-em Tychy a STS-em Sanok elektryzowały kibiców nie tylko obu drużyn, ale wszystkich związanych z hokejem. Głównymi aktorami tego spektaklu byli niewątpliwie Adam Bagiński i Mike Danton. Dziś obaj już nie grają, choć popularny “Bagiś” pomaga trenerowi Krzysztofowi Majkowskiemu. Teraz są zupełnie inne realia. Sanoczanie odbudowali swoją drużynę po latach nieobecności w PHL, a ich celem ma być walka o czołową ósemkę. Natomiast GKS Tychy dąży do zdobycia kolejnego złotego medalu. Faworytem byli aktualni mistrzowie Polski, a sam mecz zaczęli po mistrzowsku. Już po 43 sekundach Ladislav Havlik zdołał pokonać bramkarza rywali. Tyski obrońca dobił krążek do odsłoniętej bramki. Mimo świetnego rozpoczęcia, to kolejne minuty były pokazem nieskuteczności tyskiego zespołu. W 11. minucie Bartłomiej Jeziorski popełnił fatalny błąd. Stracił krążek w bardzo prostej sytuacji, a dopadł do niego Jesperi Viikilä i wyłożył przed bramkę do Riku Sihvonena, który skierował “gumę” do siatki. Koledzy z drużyny mogą mieć pretensje do “Jeziora” za tą niefrasobliwość. Na jego szczęście rywale nie poszli za ciosem, a wręcz przeciwnie. W 14. minucie Christian Mroczkowski oddał strzał, po którym krążek odbił się od jednego z obrońców gości i wpadł do bramki. Tyszanie dali się jednak zaskoczyć. W 23. minucie Marcin Biały świetnie zagrał przed bramkę do Mateusza Wilusza, a ten bez przyjęcia oddał strzał i pokonał Lewartowskiego. Gospodarze mimo przewagi nie potrafili przełożyć tego na bramki. Impas przerwał dopiero Kacper Gruźla, który dobił strzał Bartosza Ciury w 56. minucie. Więcej nic się nie wydarzyło. Podsumowując, mecz przebiegał pod dyktando podopiecznych Krzysztofa Majkowskiego. Drużyna gości świetnie się broniła. Gospodarze jednak powinni odnieść większe zwycięstwo.

GKS Tychy – Ciarko STS Sanok 3:2 (2:1, 0:1, 1:0)
1:0 – Ladislav Havlík – Christian Mroczkowski (00:43)
1:1 – Riku Sihvonen – Jesperi Viikilä, Jauhienij Kamienieu (10:23)
2:1 – Christian Mroczkowski – Peter Novajovský, Patryk Wronka (13:49
2:2 – Mateusz Wilusz – Marcin Biały, Maciej Bielec (22:15)
3:2 – Kacper Gruźla – Bartosz Ciura (55:20)

MVP: Christian Mroczkowski.

BEZ NIESPODZIANKI

Hokeiści Zagłębia Sosnowiec ponownie zagrali według doskonale znanego wszystkim scenariusza. Po przyzwoitym początku spotkania, wystarczył jeden błąd, by rozpocząć grad bramek. Wynik spotkania potężnym strzałem z klepy otworzył Marek Hovorka. Wyrównanie gospodarzom zapewnił Dominik Nahunko, ale radość kibiców nie trwała długo, bowiem pół minuty później JKH ponownie objęło prowadzenie za sprawą Romana Ráca. Jeżeli po pierwszej tercji ktoś przy Zamkowej wierzył jeszcze w dobry wynik Zagłębia, to początek drugiej odsłony skutecznie wyleczył go z tak niedorzecznych myśli. Sosnowiczanie dali przykład, jak nie bronić w osłabieniach, nie umniejszając oczywiście umiejętnościom Zackary’ego Phillipsa i Radosława Sawickiego. Gola dołożył jeszcze Jan Sołtys, a w trzeciej tercji wynik meczu ustalił ostatecznie Dominik Paś.

Zagłębie Sosnowiec – JKH GKS Jastrzębie 1:6 (1:2, 0:3, 0:1)
0:1 – Marek Hovorka – Zackary Phillips, Maciej Urbanowicz (7:15),
1:1 – Dominik Nahunko – Rusłan Baszyrow (16:29),
1:2 – Roman Rác – Mateusz Bryk, Radosław Sawicki (17:00),
1:3 – Zackary Phillips – Marek Hovorka, Maciej Urbanowicz (23:36, 5/4 + PENS),
1:4 – Radosław Sawicki – Martin Kasperlík, Dominik Paś (24:49, 5/4),
1:5 – Jan Sołtys – Marcin Horzelski, Dominik Paś,
1:6 – Dominik Paś – Kamil Wałęga.

MVP: Zackary Phillips.

WIELKI KIT W KRAKOWIE

Spotkanie Comarch Cracovii z Tauronem Podhale Nowy Targ było zapowiadane jako starcie dwóch ekip, które zaliczyły falstart, i które jak tlenu potrzebowały trzech punktów. Kibice liczący na bramki i gryzienie lodu od pierwszej do ostatniej minuty musieli więc poczuć gorzkie rozczarowanie. Pierwsze i jedyne trafienie w meczu oglądaliśmy już w 31. sekundzie, kiedy to Taavi Tiala pokonał Pawła Bizuba, zastępującego w bramce Przemysława Odrobnego. Następnie „Szarotki” stanęły przed doskonałą okazją na wyrównanie, lecz rzut karny został zmarnowany przez Bartłomieja Neupauera. Gołym okiem była widoczna przewaga gości, lecz bezpieczny wynik utrzymywał świetnie dysponowany Michael Petrásek, który po ostatnim niezłym meczu przeciwko GKS-owi Katowice pokazuje, że wraca na właściwe tory i zaczyna grać na miarę oczekiwań. Najlepszym dowodem na brak emocji w tym meczu jest fakt, iż w relacji portalu hokej.net między 34. a 43. minutą zionie wielka dziura – korespondent zarzeka się, iż nieprawidłowo nadpisał stronę, lecz my wiemy, że po prostu nie działo się wtedy nic godnego odnotowania. Wszyscy odetchnęli więc z ulgą po ostatniej syrenie.

Comarch Cracovia – Tauron Podhale Nowy Targ 1:0 (1:0, 0:0, 0:0)
1:0 – Taavi Tiala – Damian Kapica, Erik Němec (0:31).

MVP: Michael Petrásek

 

STAŁO SIĘ NIEUNIKNIONE

Przed meczem jako faworyta stawiano Re-Plast Unię Oświęcim. GKH Stoczniowiec Gdańsk jest czerwoną latarnią naszej ligi. Dlatego inny rezultat, jak zwycięstwo biało-niebieskich byłby sporą niespodzianką. Takowej nie było, bo już po pierwszej tercji drużyna gości wyszła na dwubramkowe prowadzenie. W 6. minucie wynik otworzył Eliezer Sherbatov i jego koledzy poszli za ciosem. W 17. minucie Łukasz Krzemień poprawił uderzenie Damiana Piotrowicza. Druga tercja również padła łupem oświęcimian, a w niej zaaplikowali aż trzy bramki. Na listę strzelców wpisali się: Martin Przygodzki, Daniił Oriechin i Gregor Koblar. Na 75 sekund przed końcową syreną strzelaninę zakończył Klemen Pretnar. Drużyna gości po tym meczu objęła 3. miejsce wykorzystując fakt, że KH Energa Toruń ma dwa mecze mniej. Natomiast “Stocznia” bez zmian. Nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – Re-Plast Unia Oświęcim 0:6 (0:2, 0:3, 0:1)
0:1 – Eliezer Sherbatov – Patrik Luža, Aleksiej Trandin (05:15),
0:2 – Łukasz Krzemień – Damian Piotrowicz (16:45),
0:3 – Martin Przygodzki – Klemen Pretnar, Eliezer Sherbatov (21:39),
0:4 – Daniił Oriechin – Teddy Da Costa, Jere Helenius (29:31),
0:5 – Gregor Koblar – Patrik Luža (30:52),
0:6 – Klemen Pretnar – Łukasz Krzemień, Patryk Malicki (58:45).

MVP: Klemen Pretnar.

Ostatnie artykuły