Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Podsumowanie 14. kolejki. Szkoda, że państwo tego nie widzieli…

Za nami kolejna kolejka PHL. Kolejny raz bez kibiców. A szkoda, bo na polskich taflach, emocji dziś nie zabrakło. Bardzo ciekawie zakończył się mecz w Oświęcimiu,  a także w Sosnowcu, gdzie było blisko niespodzianki.

MISTRZ POLSKI NIE DAŁ SZANS

Tyszanie do meczu przystąpili po dwóch porażkach z rzędu (jedna w superpucharze, druga z GKS-em Katowice). Morale na pewno na tym ucierpiało. Jednak dziś nie było tego widać. W starciu z “Szarotkami”, którymi dowodzi były trener GKS-u Tychy od początku grali z werwą i animuszem. W 19. minucie meczu Jean Dupuy nareszcie się odblokował. Po jego strzale krążek wtoczył się do bramki. Następnie wyrównał Emil Švec, ale radość jego i jego kolegów, została szybko ugaszona. Na prowadzenie ponownie swoją drużynę wyprowadził Alexander Szczechura, a pod koniec drugiej tercji wynik podwyższył Jarosław Rzeszutko. Zaraz po starcie trzeciej części meczu, Szymon Marzec wykończył swoją solową akcję strzałem w krótki róg. Szkoleniowiec nowotarżan w miejsce Odrobnego wystawił Pawła Bizuba. Młody golkiper bramki nie puścił, ale za to jego koledzy bramkę zdobyli. Emil Švec dość szczęśliwie pokonał Johna Murraya. Drużyna gości atakowała do końca, ale zabrakło im przede wszystkim skuteczności i zimnej krwi. Na trzy minuty przed końcową syreną stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Bartłomiej Neupauer. Kto wie, może gdyby to trafił to mielibyśmy dogrywkę? Tego się już nie dowiemy. Wiemy jednak, że trzy punkty zostają w Tychach, a kibice “trójkolorowych” mogą być zadowoleni z gry swoich ulubieńców (no może poza końcówką trzeciej tercji).

GKS Tychy – Tauron Podhale Nowy Targ 4:2 (1:0, 2:1, 1:1)
1:0 – Jean Dupuy – Olaf Bizacki (18:18)
1:1 – Emil Švec – Michal Vachovec, Petr Chaloupka (20:28,5/4)
2:1 – Alexander Szczechura – Filip Komorski, Jason Seed (22:58, 5/4)
3:1 – Jarosław Rzeszutko – Jean Dupuy, Szymon Marzec (38:41)
4:1 – Szymon Marzec – John Murray (41:17)
4:2 – Emil Švec – Mateusz Bepierszcz, Michal Vachovec (48:23)

MVP: Jean Dupuy.

PEŁNA KONTROLA

Jastrzębianie po ostrej strzelaninie w ostatnim meczu z Re-Plast Unią Oświęcim (8:10), szukali szybkiej rehabilitacji. To im się udało w dzisiejszym meczu w Sanoku. Drużyna gości od początku starali się kontrolować grę i znacznie przeważali nad rywalem. Worek z bramkami rozwiązał Martin Kasperlik, a niemal dwie minuty później kolejną bramkę dołożył Kamil Wałęga. Gospodarze odpowiedzieli za sprawą Jauhienija Kamienieu, ale niestety to jedyna pozytywna wiadomość dla kibiców Ciarko STS-u Sanok w tym spotkaniu. Druga tercja już w zupełności należała dla podopiecznych Roberta Kalabera. Trzy gole Radosława Sawickiego, Macieja Urbanowicza i Marka Hovorki ustaliły przebieg spotkania. Ostatnie słowo należało do Dominika Jarosza, którego bramkę można nazwać gwoździem do trumny sanoczan.

Ciarko STS Sanok – JKH GKS Jastrzębie 1:6 (1:2, 0:3, 0:1)
0:1 – Martin Kasperlík – Radosław Sawicki, Mateusz Bryk (05:56)
0:2 – Kamil Wałęga – Jan Sołtys, Dominik Paś (07:22)
1:2 – Jauhienij Kamienieu – Riku Sihvonen, Jesperi Viikilä (15:54, 5/4)
1:3 – Radosław Sawicki – Maciej Urbanowicz, Zackary Phillips (24:27, 5/4)
1:4 – Maciej Urbanowicz – Marek Hovorka, Jiří Klimíček (26:46)
1:5 – Marek Hovorka – Zackary Phillips (29:19, 5/4)
1:6 – Dominik Jarosz – Radosław Nalewajka (42:45)

MVP: Marek Hovorka.

MIAŁ BYĆ POGROM I BYŁ

Gdańszczanie po przerwie wrócili do ligowej rywalizacji i nie był to udany powrót. Gospodarze niedzielnego pojedynku wystawili zaledwie 14 zawodników z pola i z góry byli skazani na porażkę w starciu z Comarch Cracovią. Strzelanie rozpoczął w 7. minucie Łukasz Kamiński, któremu w pierwszej tercji dwukrotnie wtórował Damian Kapica. Przyjezdni w drugiej tercji Michała Kielera pokonali również trzykrotnie, a uczynili to Franek, Widmar oraz po raz trzeci Kapica. Biało-niebiescy byli bezradni i tylko interwencje bramkarza “Stoczni” oraz brak precyzji u hokeistów “Pasów” uchronił miejscowych od prawdziwego pogromu. Na ostatnie 20 minut trener Lehmann desyg
nował pomiędzy słupki Wiktora Solińskiego, który zaprezentował się solidnie. Młody golkiper Stoczniowca musiał jednak skapitulować dwukrotnie. Ostatecznie dwucyfrówki gdańszczanom udało się uniknąć, chociaż wynik 0:8 to i tak najniższy możliwy wymiar kary.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – Comarch Cracovia 0:8 (0:3, 0:3, 0:2)
0:1 – Łukasz Kamiński – Mateusz Bezwiński (6:43),
0:2 – Damian Kapica – Erik Němec, Dawid Musioł (14:43),
0:3 – Damian Kapica – Erik Němec, Jiří Gula (18:01),
0:4 – Tomáš Franek – Aleš Ježek, Richard Nejezchleb (29:04),
0:5 – Joseph Widmar – Filip Drzewiecki (33:30),
0:6 – Damian Kapica – Michal Gutwald, Erik Němec (36:55),
0:7 – Richard Nejezchleb – Aleš Ježek, Tomáš Franek (48:10),
0:8 – Martin Dudaš – Richard Nejezchleb, Aleš Ježek (58:44, 5/4).

MVP: Damian Kapica.

O KROK OD SENSACJI

Dzisiejsze starcie miało być formalnością dla Energi Toruń, która potwierdza w tym sezonie wielkie ambicje. Spotkanie układało się po myśli “Stalowych Pierników” – mimo skromnej zaliczki, jaką dała bramka Konsty Jaakoli, udało im się podwyższyć prowadzenie za sprawą Dienisa Sierguszkina oraz Gleba Bondaruka. Nie podłamało to jednak hokeistów Zagłębia, którzy na przekór wszystkim zaprezentowali niezwykle waleczną postawę w finałowej odsłonie. Trzy szybkie trafienia Tomasza Kozłowskiego, Kamila Sikory oraz Dominika Nahunki wywołały spory popłoch w szeregach gości i przez chwilę wydawało się, że trzy punkty mogą pozostać przy Zamkowej. Wtedy sprawy w swoje ręce wzięli jednak Jegor Rożkow oraz Gleb Bondaruk i uchronili swoją ekipę od kompromitacji.

Zagłębie Sosnowiec – KH Energa Toruń 3:5 (0:1, 0:2, 3:2)
0:1 – Konsta Jaakola – Andriej Czwanczikow, Artiom Smirnow (18:26),
0:2 – Dienis Sierguszkin – Artiom Smirnow, Jegor Fieofanow (31:33, 5/4),
0:3 – Gleb Bondaruk – Adrian Jaworski, Konsta Jaakola (32:24),
1:3 – Tomasz Kozłowski – Rusłan Baszyrow, Michaił Syrojeżkin (44:41),
2:3 – Kamil Sikora – Igor Smal, Łukasz Rutkowski (46:14),
3:3 – Dominik Nahunko – Andriej Dubinin, Michał Naróg (47:06),
3:4 – Jegor Rożkow – Alex Olkinuora, Artiom Smirnow (52:46),
3:5 – Gleb Bondaruk – Andriej Czwanczikow (56:38).

MVP: Konsta Jaakola.

STRATA PUNKTÓW NA WŁASNE ŻYCZENIE

Re-Plast Unia Oświęcim mimo, że w piątek wygrała 10:8 w Jastrzębiu, nie mogła być zadowolona ze swojej postawy. Oświęcimianie chcieli się przede wszystkim poprawić w grze defensywnej. Początek meczu ułożył się po ich myśli, bo już po 7. minutach prowadzili 2:0. Juraja Šimbocha pokonali Patryk Malicki oraz Sebastian Kowalówka. Mimo wielu dogodnych sytuacji z obu stron, taki wynik utrzymywał się aż do 54. minuty. Wtedy kontaktową bramkę dla “GieKSy” zdobył Miika Franssila. Nieco ponad minutę później był już remis, bo krążek po strzale Mateusza Zielińskiego trącił Mikołaj Łopuski, czym zaskoczył Clarke’a Saundersa. Przyjezdni poszli za ciosem i w 57. minucie objęli prowadzenie za sprawą Grzegorza Pasiuta, kapitan GKS-u wyprowadził zabójczą kontrę, gdy to goście grali w osłabieniu. Oświęcimianie się jednak nie poddali i na nieco ponad minutę przed końcem wyrównał Ryan Glenn. Potrzebna była zatem dogrywka. W niej najlepszą okazję miał Daniił Oriechin, ale Rosjanin w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Šimbocha. Doszło zatem do rzutów karnych, a te lepiej egzekwowali przyjezdni i dwa ważne “oczka” pojechały na Górny Śląsk.

Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 3:4 k. (2:0, 0:0, 1:3, d. 0:0, k. 0:2)
1:0 – Patryk Malicki – Lassi Raitanen, Klemen Pretnar (05:46),
2:0 – Sebastian Kowalówka – Gregor Koblar, Luka Kalan (06:41),
2:1 – Miika Franssila – Mikołaj Łopuski, Jesse Rohtla (53:06, 5/4),
2:2 – Mikołaj Łopuski – Mateusz Zieliński, Jesse Rohtla (54:46),
2:3 – Grzegorz Pasiut (56:23, 4/5),
3:3 – Ryan Glenn – Patrik Luža, Aleksiej Trandin (58:40),
3:4 – Grzegorz Pasiut – decydujący rzut karny

MVP: Grzegorz Pasiut.

Ostatnie artykuły