Podsumowanie 16. kolejki PHL. Jest pierwsze zwycięstwo „Stoczni”!

16. kolejka Polskiej Hokej Ligi za nami. Emocji nie zabrakło, a największe powody do radości były w Gdańsku. Powód? Pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie Stoczniowca.

MISTRZ DAŁ LEKCJĘ

GKS Tychy po przerwie reprezentacyjnej dobrze wszedł w ligowy rytm. Do piwnego miasta zawitała drużyna KH Energi Toruń. Od pierwszych minut, to raczej drużyna gości była bliżej zdobycia gola. Jednak po kilku zmarnowanych sytuacjach do głosu doszli tyszanie. W 18. minucie Jarosław Rzeszutko miał ogromne szczęście, bo po jego strzale krążek odbił się od rywala i wpadł “za kołnierz” Antona Svenssona. Tyszanie świetnie zagrali drugą tercję. Tyszanie odskoczyli w niej na 4:0, za sprawą Jeana Dupuya i Alexandra Szczechur, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Torunianie zdołali zdobyć bramkę na 1:4, której autorem był Artiom Osipow (debiut w PHL). Podsumowując, tyszanie od momentu prowadzenia kontrolowali przebieg zdarzeń i nie pozwolili wrócić do gry rywalom. W Toruniu natomiast fatalnie spisali się Finowie i Juryj Czuch, musi na nich wpłynąć, aby jeszcze uratować ich formę.

GKS Tychy – KH Energa Toruń 4:1 (1:0, 3:1, 0:0)
1:0 – Jarosław Rzeszutko – Ladislav Havlík (17:25),
2:0 – Alexander Szczechura – Christian Mroczkowski, Michael Cichy (24:52,5/4),
3:0 – Jean Dupuy – Szymon Marzec, Jarosław Rzeszutko (29:56),
4:0 – Alexander Szczechura – Christian Mroczkowski, Michael Cichy (39:13),
4:1 – Artiom Osipow – Denis Sierguszkin, Jegor Fieofanow (39:23).

MVP: Alexander Szczechura.

PIERWSZE ZWYCIĘSTWO STOCZNI. KOMPROMITACJA ZAGŁĘBIA

Wiele osób wyczekiwało tego starcia, jako okazji dla biało-niebieskich na pierwsze ligowe punkty. Mimo wszystko minimalnym faworytem pozostawali przyjezdni. Już po kilkunastu sekundach mogli oni objąć prowadzenie, ale świetną trójkową akcję Zagłębia powstrzymał Michał Kieler, notabene wychowanek sosnowieckiego klubu. Niewykorzystana okazja błyskawicznie się zemściła, bo po 57. sekundach było 1:0. Filip Pesta indywidualną akcją oszukał defensywę Zagłębia i pokonał Michała Czernika. Wynik mógł być wyższy, ale sosnowiczan uratował słupek po uderzeniu Gilberta Leśniaka. “Co się odwlecze, to nie uciecze”, w 20. minucie było 2:0, bowiem Czernika zaskoczył Jakub Stasiewicz. Przykro patrzyło się na grę sosnowiczan, którzy nie potrafili poważnie zagrozić gdańskiej bramce, a grę w przewagach lepiej przemilczeć. Gościom nie można jednak odmówić ambicji, ale ich próby spełzły na niczym. Gdańszczanie korzystny wynik dowieźli do końca, a poprawił go jeszcze doświadczony Josef Vitek wykorzystującą fatalny błąd Tomasza Kozłowskiego.. Dla Stoczniowca było to pierwsze zwycięstwo i pierwsze punkty w obecnym sezonie. Natomiast w drużynie z Sosnowca powinno dojść do trzęsienia ziemi, gdyż sytuacja sportowa jest, mówiąc łagodnie, nie najlepsza.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – Zagłębie Sosnowiec 3:0 (2:0, 0:0, 1:0)
1:0 – Filip Pesta (00:57)
2:0 – Jakub Stasiewicz – Josef Vitek (19:04)
3:0 – Josef Vitek (51:14).

MVP: Michał Kieler.

OŚWIĘCIMSKA WYMIANA CIOSÓW DLA “PASÓW”

Pierwsza tercja piątkowego pojedynku wyraźnie należała do krakowian. To oni po 11. minutach prowadziil 2:0 za sprawą Damiana Kapicy i Erika Němeca. Biało-niebiescy wprawdzie strzelili kontaktową bramkę Jere Heleniusa, ale 15 sekund później było już 1:3, bo Clarke’a Saundersa pokonał były zawodnik Unii Jakub Šaur. Prowadzenie gości mogło być wyższe, ale rzutu karnego nie wykorzystał Tomáš Franek. W drugiej odsłonie w ciągu 93 sekund miejscowi odrobili straty, bo drugą bramkę zdobył Helenius, a do remisu doprowadził Patryk Noworyta. Goście ponownie nie wykorzystali rzutu karnego, który tym razem egzekwował Erik Němec. O wszystkim miała więc rozstrzygnąć trzecia tercja. Gospodarze grali w niej przez 85 sekund w podwójnej przewadze, ale tej okazji nie wykorzystali i to się zemściło, bo w 49. minucie przyjezdnych na prowadzenie wyprowadził Richard Nejezchleb. Oświęcimianie nie złożyli broni i w 53. minucie było 4:4 za sprawą Aleksieja Trandina. Wydawało się, że czeka nas dogrywka, bowiem Cracovia nie wykorzystała dwóch okresów gry w przewadze, ale na 48 sekund przed końcem boks przyjezdnych eksplodował, bowiem Saundersa pokonał Němec i trzy punkty pojechały pod Wawel. Dla Unii była to już trzecia porażka na własnym lodowisku w obecnych rozgrywkach.

Re-Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 4:5 (1:3, 2:0, 1:2)
0:1 – Damian Kapica – Taavi Tiala, Erik Němec (09:13),
0:2 – Erik Němec – Damian Kapica, Jakub Šaur (10:43),
1:2 – Jere Helenius – Gregor Koblar, Luka Kalan (13:48),
1:3 – Jakub Šaur – Damian Kapica (14:03)
2:3 – Jere Helenius – Gregor Koblar, Klemen Pretnar (30:13),
3:3 – Patryk Noworyta – Sebastian Kowalówka, Damian Piotrowicz (31:46),
3:4 – Richard Nejezchleb (48:30),
4:4 – Aleksiej Trandin – Eliezer Sherbatov, Ryan Glenn (52:23, 5/4),
4:5 – Erik Němec – Damian Kapica, Taavi Tiala (59:12).

MVP: Damian Kapica.

„SZAROTKI” ZLANE NA JASTORZE

Cierpliwość kibiców „Szarotek” po meczu z JKH GKS Jastrzębie właśnie się wyczerpała. Srogie lanie sprawione przez ekipę znad czeskiej granicy jest jasnym sygnałem, że w Nowym Targu dzieje się coś niedobrego. Aż chciałoby się zapytać, za co te chłopaczki dostają pieniądze? Podhalanie schrzanili każdy możliwy aspekt na lodzie. Poczynając od fatalnej dyspozycji Przemysława Odrobnego, który był jak sito, przez brak dyscypliny taktycznej i fatalną obronę osłabień, aż po żałosną niemoc pod bramką rywala. Pierwsza tercja, mimo iż JKH nie pokazał w niej wielkiego hokeja, padła łupem gospodarzy. Wszystko to za sprawą Kamila Wróbla, który strącił krążek po uderzeniu Marka Hovorki. Tatrzańska komedia rozpoczęła się natomiast w drugiej odsłonie. Tuż po jej rozpoczęciu karę zainkasował Bartłomiej Wsół, a atomowym strzałem popisał się Māris Jass. W ostatnich 6 minutach jastrzębianie ukłuli aż czterokrotnie: bramki Dominika Pasia, Mateusza Bryka, Marka Hovorki i Romana Ráca całkowicie skompromitowały nowotarżan. W finałowej tercji honorowe trafienie zapisał Adrian Gajor, który pokonał nad wyraz pewnego dziś Davida Marka, wynik ustalił natomiast Kamil Wałęga. Jastrzębianie kontynuują swój zwycięski marsz, a już w niedzielę skrzyżują kije z Cracovią. Kolejna porażka Podhala natomiast może zakończyć sporą rewoltą w klubowej szatni.

JKH GKS Jastrzębie – Tauron KH Podhale Nowy Targ 7:1 (1:0, 5:0, 1:1)
1:0 – Kamil Wróbel – Marek Hovorka, Zackary Phillips (11:44, 5/4),
2:0 – Māris Jass – Roman Rác, Kamil Wałęga (22:08, 5/4),
3:0 – Dominik Paś – Maciej Urbanowicz (34:18),
4:0 – Mateusz Bryk – Martin Kasperlík, Radosław Sawicki (34:51),
5:0 – Marek Hovorka – Radosław Sawicki, Kamil Wróbel (37:00, 5/4),
6:0 – Roman Rác – Maciej Urbanowicz (37:55, 5/4),
6:1 – Adrian Gajor – Mateusz Bepierszcz, Michal Vachovec (50:51),
7:1 – Kamil Wałęga – Kamil Górny, Dominik Paś (55:45).

MVP: Marek Hovorka.

GIEKSA SKUTECZNA NA PODKARPACIU

Juraj Šimboch oraz jego koledzy z defensywy mają spory powód do zadowolenia, bowiem w ostatnich dwóch meczach katowicka GieKSa nie straciła żadnego gola. Całe spotkanie upływało pod znakiem dyktatu zespołu gości, którzy skutecznie punktowali swoich rywali. Sygnał do strzelania już na początku meczu dał Mateusz Michalski, a trafienie Filipa Stoklasy w końcówce odsłony znacznie stopiło szanse STS-u na osiągnięcie korzystnego wyniku. W drugiej tercji prowadzenie podwyższył jeszcze Bartosz Fraszko, a wynik w samej końcówce ustalili jeszcze Patryk Krężołek i Maciej Kruczek. Sanoczanie już w niedzielę mogą jednak zatrzeć złe wrażenie, bowiem udają się do Gdańska na mecz ze Stoczniowcem. Obecnie tylko jakiś kataklizm lub objęcie Zagłębia czy „Stoczni” przez Joela Quenneville’a mogłoby im odebrać awans do fazy play-off. GKS zmierzy się natomiast w ważnym meczu z dołującym ostatnio Podhalem Nowy Targ, z którym wygrali przecież we wtorek w zaległym meczu 2:0.

Ciarko STS Sanok – GKS Katowice 0:5 (0:1, 0:2, 0:2)
0:1 Mateusz Michalski – Dariusz Wanat (03:55)
0:2 Filip Stoklasa – Mikołaj Łopuski, Mateusz Zieliński (15:56)
0:3 Bartosz Fraszko – Grzegorz Pasiut, Patryk Krężołek (28:28)
0:4 Patryk Krężołek – Grzegorz Pasiut, Jānis Andersons (55:53)
0:5 Maciej Kruczek – Jesse Rohtla, Dominik Nahunko (57:27)

MVP: Patryk Krężołek.