Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Podsumowanie 19. kolejki. Niedziela cudów!

Niedzielna, 19. kolejka Polskiej Hokej Ligi przyniosła niespodziewane rozstrzygnięcia. Z czołowych drużyn zwycięstwo odniosło tylko JKH GKS Jastrzębie, co jastrzębianom pozwoliło na zbliżenie się do GKS-u Tychy.

SENSACJA W GDAŃSKU!

Nikt nie spodziewałby się tego, co wydarzyło się w niedzielę w gdańskiej “Olivii”. Stoczniowiec podejmował Re-Plast Unię Oświęcim i faworytem byli przyjezdni. Już na samym początku gospodarze wysłali oświęcimianom sygnały ostrzegawcze i poważnie sprawdzili czujność Sebastiana Lipińskiego. Przyjezdni odpowiedzieli groźnymi uderzeniami Daniiła Oriechina i Sebastiana Kowalówki, ale Michał Kieler zachował czyste konto. Wynik otworzyli gdańszczanie, a uczynił to najbardziej doświadczony Josef Vitek, który strzałem z bekhendu pokonał oświęcimskiego bramkarza. Goście zrewanżowali się piękną dwójkową akcją Martina Przygodzkiego z Damianem Piotrowiczem, którą strzałem do pustej bramki sfinalizował ten drugi. Natomiast na 26 sekund przed zakończeniem pierwszej tercji, indywidualną akcją w osłabieniu popisał się Daniił Oriechin, który zwodem oszukał obrońcę i strzałem z bekhendu zaskoczył Kielera. W drugiej odsłonie mnożyły się błędy hokeistów Re-Plast Unii i te wykorzystali w 23. minucie gospodarze, a bramkę w przewadze zdobył Michał Rybak. Stoczniowiec miał jeszcze kilka doskonałych okazji, ale szczęście sprzyjało Lipińskiemu i po 40 minutach był remis 2:2. O wszystkim miała, więc rozstrzygnąć trzecia tercja. Tą z wielkim animuszem rozpoczęli oświęcimianie, którzy chcieli szybko objąć prowadzenie i zapewnić sobie komplet punktów. Łącznie oddali oni w tej tercji aż 23 strzały, ale żaden nie znalazł drogi do gdańskiej bramki. Udało się to jednak podopiecznym Krzysztofa Lehmanna, którzy dwukrotnie oddali celny strzał w kierunku bramki Lipińskiego i oba okazały się skuteczne! Najpierw golkipera Unii pokonał Filip Pesta, a zwycięstwo w 58. minucie przypieczętował Dzmitryj Bandarenka. Dla hokeistów Stoczniowca było to drugie zwycięstwo w sezonie, które wobec porażki Zagłębia Sosnowiec, oznaczało awans na 9. lokatę Polskiej Hokej Ligi!

  • Problemem jest chyba nasza mentalność, to siedzi w głowie. Przed meczem mówimy sobie, co mamy robić, jak grać, a przychodzi co do czego i wyłączamy myślenie na lodzie. Od pierwszego do ostatniego zawodnika robimy co chcemy na lodzie i tak to nie może wyglądać. Musimy grać przez pełne 60 minut, walczyć jeden za drugiego, a nie że przez dwie tercje nic nie gramy, a mecz chcemy wygrać w ostatnich 20 minutach. Gramy po prostu źle – tak porażkę skwitował załamany Martin Przygodzki.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – Re-Plast Unia Oświęcim 4:2 (1:2, 1:0, 2:0)
1:0 – Josef Vítek – Krystian Mocarski, Michał Zając (11:57),
1:1 – Damian Piotrowicz – Martin Przygodzki, Łukasz Krzemień (15:21),
1:2 – Daniił Oriechin – Siemion Garszyn (19:34, 4/5),
2:2 – Michał Rybak – Mateusz Rompkowski (22:36, 5/4),
3:2 – Filip Pesta – Michał Rybak, Gilbert Leśniak (47:00),
4:2 – Dzmitryj Bandarenka (57:05).

MVP: Michał Kieler.

HOVORKA W GAZIE!

W kolejnym przegranym meczu Zagłębia Sosnowiec po raz kolejny wypełnił się ten sam scenariusz. Przyzwoite momenty gry zostały zaprzepaszczone fatalną drugą tercją, a rywal wypracował sobie na tyle okazałą zaliczkę, że w trzeciej tercji nie musiał uronić ani kropli potu, by dowieźć bezpiecznie do końca trzy punkty. Tym razem sosnowiczanie w pierwszej tercji postawili mocne zasieki przeciwko jastrzębianom, którzy nie byli w stanie pokonać Michała Czernika w pierwszych dwudziestu minutach gry. Na rozpoczęcie strzelaniny w drugiej odsłonie musieliśmy poczekać zaledwie 22 sekundy, kiedy to po efektownym wzwodzie krążek w bramce umieścił Roman Rác. Wtedy też zagotowało się na lodzie, bo Marek Hovorka nie po raz pierwszy w tym sezonie eksplodował po faulu, czym zarobił sobie kolejne dziesięć karnych minut. Nie przeszkodziło to jednak jastrzębianom w dalszej konsekwentnej grze. Po raz kolejny nieprzeciętnym instynktem strzeleckim błysnął Zackary Phillips, zdobywając dwie bramki technicznymi strzałami z nadgarstka. Marek Hovorka, z przymrużeniem oka mówiąc, po wyjściu na wolność zdobył czwartą bramkę dla JKH, czym pogrzebał nadzieje sosnowiczan na pozytywne rozstrzygnięcie meczu. W ostatnich minutach natomiast dała o sobie znać ostatnia niefrasobliwość obrony JKH. Dynamiczne akcje Sosnowca w grze 4 na 4 przyniosły dwie bramki na otarcie łez. Najpierw Michał Bernacki wykończył dwójkową akcję z Igorem Smalem, a niedługo później w sytuacji sam na sam sposób na Davida Marka znalazł Jewgienij Nikiforow. Nie zmieniło to jednak ostatecznego rozstrzygnięcia, a także problemu, z jakim musi zmierzyć się Grzegorz Klich. Porażka Sosnowca w drugiej tercji jest niemalże tak samo pewna, jak wysypanie się serwerów Hokej.Netu w dniu meczowym. Jeżeli sztab trenerski klubu z Zamkowej nie znajdzie na to rozwiązania, to nie może marzyć w najbliższym czasie o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.

JKH GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec 4:2 (0:0, 4:0, 0:2)
1:0 – Roman Rác – Mateusz Bryk, Martin Kasperlík (20:22),
2:0 – Zackary Phillips – Radosław Nalewajka, Kamil Wróbel (24:07),
3:0 – Zackary Phillips – Marek Hovorka (35:04),
4:0 – Marek Hovorka – Zackary Phillips, Jiří Klimíček (37:18),
4:1 – Michał Bernacki – Igor Smal, Armen Khoperia (54:40, 4/4),
4:2 – Jewgienij Nikiforow – Rusłan Baszyrow, Szymon Luszniak (55:15, 4/4).

MVP: Zackary Phillips.

TYSZANIE ZLEKCEWAŻYLI RYWALA

Ciarko STS Sanok podejmował na własnym lodzie, lidera Polskiej Hokej Ligi. Pierwsza tercja była bezbramkowa, ale sporą przewagę w oddanych strzałach mieli tyszanie (20-6 dla GKS-u). Sytuacji na otwarcie wyniku nie brakowało, ale Radosław Galant (który nie wykorzystał akcji 3 na 1) czy Marcin Biały (który przegrał pojedynek sam na sam z Murrayem) mogą sobie pluć w brodę. W drugiej tercji nareszcie coś wpadło. Ladislav Havlík przymierzył i mocnym uderzeniem z nadgarstka pokonał bramkarza gospodarzy. Krążek odbił się jeszcze od poprzeczki i wpadł do bramki. Drużyna gości mogła jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale na ich przeszkodzie stanął świetnie dysponowany Patrik Spěšný. Na kolejnego gola musieliśmy czekać do 50. minuty, kiedy to Bogusław Rąpała wyłożył gumę do Mateusza Wilusza, a ten strzałem pod poprzeczkę pokonał Johna Murraya. Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego rzucili się do ataku, ale nie dało to nic. Zbyt duża nerwowość i brak koncentracji zaowocowały w wykluczenia. “Trójkolorowi” sprowokowali sędziego, by ten odsyłał ich na ławkę kar częściej. W 56. minucie mamy wątpliwości czy należało się wykluczenie Bartoszowi Ciurze, jednak przez to grali jednego mniej. Skrzętnie to wykorzystał Jesperi Viikilä, który najlepiej zachował się w zamieszaniu pod bramką tyskiego golkipera. Przyjezdni szarżowali na bramkę rywala, ale marnowali naprawdę świetne okazje. Jedną z nich miał Michael Cichy, który z metra trafił w bramkarza… i to się zemściło. Pod koniec meczu, naprawdę głupie wykluczenie sprowokował Christian Mroczkowski i zrobiło się jeszcze bardziej nieciekawie dla tyszan. Trener mistrzów Polski ściągnął Murraya do boksu i siły na lodzie się wyrównały, ale Riku Sihvonen wbił rywalom gwóźdź do trumny posyłając krążek za linię bramkową. Podsumowując, sanoczanie niczym nie zaskoczyli. Każdy ich mecz wygląda tak samo, ale trzeba przyznać, że grają naprawdę bardzo ambitnie. Ponadto świetnie dysponowany bramkarz i szczelna defensywa zapewniają pewien spokój. Natomiast w grze tyszan było dziś za dużo nonszalancji. Napastnicy próbowali wjeżdżać z krążkiem do bramki. Wydawało się jakby na trzecią tercję zostali w szatni i chcieli ten mecz po prostu zagrać i wracać do domu.

Ciarko STS Sanok – GKS Tychy 3:1 (0:0, 0:1, 3:0)
0:1 Ladislav Havlík – Mateusz Gościński, Filip Komorski (22:50)
1:1 Mateusz Wilusz – Bogusław Rąpała, Marek Strzyżowski (49:50, 4/3)
2:1 Jesperi Viikilä – Eetu Elo, Riku Sihvonen (55:51, 5/4)
3:1 Riku Sihvonen – Marek Strzyżowski, Jesperi Viikilä (59:56, 5/4 EN)

MVP: Patrik Spěšný

PRZEMYSŁAW I WIELKI

Derby Małopolski nie obrodziły w wiele bramek, nie można jednak było narzekać na brak emocji. Wynik już w czwartej minucie spotkania otworzył Alan Łyszczarczyk, wykorzystując dogranie Bartłomieja Neupauera. Mimo wielu prób Cracovii, rażąca nieskuteczność, ale też i świetna postawa Przemysława Odrobnego nie przyniosły więcej bramek. Na wyrównanie “Pasów” należało poczekać do drugiej tercji, kiedy to krążek do pustej bramki dobił cudownie ozdrowiały Damian Kapica. Trzecia tercja zapowiadała ciężkie wyzwanie dla nowotarżan, bowiem po pierwszych 40 minutach przyjezdni wypracowali sobie przewagę, licząc lekką ręką, aż 20 strzałów. Finałowa odsłona nie przyniosła jednak bramek, a o losach meczu miała rozstrzygnąć dogrywka. Tę szybko rozstrzygnęli na swą korzyść gospodarze, przy sporym udziale Mateusza Bepierszcza i Alexandra Petterssona. Gdy krążek ledwo przekroczył linię bramkową, od razu pod bramką Petráska wybuchło niemałe spięcie. Nie zmieniło to jednak faktu, że dwa punkty pozostały pod Tatrami.

Tauron Podhale Nowy Targ – Comarch Cracovia 2:1 pd. (1:0, 0:1, 0:0, 1:0 d.)
1:0 Alan Łyszczarczyk – Bartłomiej Neupauer, Maciej Sulka (03:33, 5/4)
1:1 Damian Kapica – Jiří Gula (25:54)
2:1 Mateusz Bepierszcz – Alexander Pettersson (61:01)

MVP: Przemysław Odrobny.

“NOWA MIOTŁA” ZADZIAŁAŁA

Hokeiści GKS-u Katowice po raz drugi w tym tygodniu podejmowali KH Energę Toruń. Pierwsza odsłona miała bliźniaczy przebieg, bo szumnie atakowali miejscowi, ale krążek nie chciał wpaść do bramki, której tym razem strzegł Mateusz Studziński. Torunianie w tej partii mieli niewiele szans, ale wykorzystali jedną z nich. Siergiej Kuzniecow wykorzystał dogranie zza bramki i z ostrego kąta pokonał Juraja Šimbocha. Druga partia była bezbramkowa, choć dobrych okazji z obu stron nie brakowało. Słupki ostemplowali Patryk Wajda oraz Jegor Fieofanow, a kapitalnie spisywali się obaj bramkarze. Na początku trzeciej tercji na 2:0 podwyższył Kamil Kalinowski i wydawało się, że goście znów sięgną po zwycięstwo. Szybko jednak dwie bramki zdobył Mateusz Michalski i wyrównał stan spotkania. Wynik do końcowej syreny już się nie zmienił i niezbędna była dogrywka. W niej decydujący cios zadał Patryk Wajda i to podopieczni Andrieja Parfionowa cieszyli się z dwóch “oczek”.

GKS Katowice – KH Energa Toruń 3:2 pd. (0:1, 0:0, 2:1, d. 1:0)
0:1 – Siergiej Kuzniecow – Jegor Szkodienko, Dominik Olszewski (15:13)
0:2 – Kamil Kalinowski – Jarosław Dołęga, Michał Kalinowski (40:44)
1:2 – Mateusz Michalski – Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut (44:03, 5/4)
2:2 – Mateusz Michalski – Oskar Krawczyk (46:26)
3:2 – Patryk Wajda – Bartosz Fraszko, Filip Starzyński (63:11).

MVP: Mateusz Michalski.

Ostatnie artykuły