Podsumowanie 27. kolejki. Ogromne niespodzianki Zagłębia i Sanoka!

27. kolejka przeszła już do historii. Trzeba przyznać, że najwięcej emocji dostarczyły mecze, w których najmniej się ich spodziewaliśmy! Hity za to okazały się dość jednostronne.

REWANŻ ZA PUCHAR POLSKI

Dzisiejsze starcie było dla “Stalowych Pierników” idealną okazją do zrewanżowania się za ostatnią porażkę w półfinale Pucharu Polski, ale też poprzednie dwie przegrane w pojedynkach ligowych.

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla torunian. Objęli oni prowadzenie już w 9. minucie, kiedy to po faulu Jakuba Gimiński rzutu karnego nie zmarnował Dienis Sierguszkin. Do końca pierwszej tercji utrzymało się skromne prowadzenie gospodarzy.

Jastrzębianie bili głową w mur, chcąc wyrównać, ale znacznie skomplikowali sobie szansę w samej końcówce tercji, kiedy to na ławkę kar zostali odesłani Radosław Nalewajka i Martin Kasperlík. Torunianie spisali się rewelacyjnie w “power-playu”, a na listę strzelców w krótkim odstępie czasu wpisali się Kamil Kalinowski i Jegor Fieofanow.

Taki obrót spraw znacznie obniżył szanse jastrzębian na wywiezienie chociażby punktu. Nie stracili oni jednak nadziei, a Kasperlík potrzebował zaledwie sześciu sekund trzeciej odsłony, by zdobyć pierwszą bramkę dla swego zespołu. Jak się jednak okazało, było to zaledwie trafienie honorowe. Wynik meczu ustalił Kamil Kalinowski, posyłając krążek do opuszczonej bramki.

KH Energa Toruń – JKH GKS Jastrzębie 4:1 (1:0, 2:0, 1:1)
1:0 – Dienis Sierguszkin (8:04, rzut karny),
2:0 – Kamil Kalinowski – Artiom Smirnow, Artiom Osipow (37:42, 5/3),
3:0 – Jegor Fieofanow – Andriej Czwanczikow, Dienis Sierguszkin (39:13, 5/4),
3:1 – Martin Kasperlík (40:06),
4:1 – Kamil Kalinowski (59:16, do pustej bramki).

KH Energa: Studziński – Jaworski, Szkodienko; Czwanczikow, Fieofanow, Sierguszkin – Kuzniecow, Smirnow; Osipow, K. Kalinowski, Bondaruk – Gusevas, Podsiadło; Szabnow, Rożkow, Dołęga – Skólmowski; Olszewski, Jaakola.
Trener: Juryj Czuch.

JKH GKS: Nechvátal (od 40:01 Marek) – Bryk, Górny; Hovorka, Rác, Kasperlík (2) – Jass, Ševčenko; Sołtys, Wałęga, Paś – Klimíček, Kostek; Wróbel (2), Phillips, Sawicki – Gimiński, Horzelski; R. Nalewajka, Jarosz, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

MVP: Kamil Kalinowski.

“GIEKSA” NOKAUTUJE. FATALNY PETRASEK

W drugim hicie 27. kolejki Comarch Cracovia zmierzyła się na własnym terenie z GKS-em Katowice. Obie drużyny niemal od początku grały bardzo szybko, ale z czasem optyczną przewagę “wyrobiła” sobie “GieKSa”. Jednak to nie zdobyli bramkę jako pierwsi. W 11. minucie Jeremy Welsh objechał bramkę i strzałem z nadgarstka zaskoczył Juraja Šimbocha. Wtedy katowiczanie jeszcze bardziej podkręcili tempo. To się opłaciło, bo już w 15. minucie Mateusz Zieliński, po podaniu Andrieja Stiepanowa przymierzył w samo okienko krakowskiej bramki. Minutę później podopieczni Andrieja Parfionowa wyszli na prowadzenie za sprawą Mateusza Michalskiego, który w dość prosty sposób, z bliskiej odległości pokonał Michaela Petráska.

Wobec wysokiego pressingu gości, gospodarze nie potrafili zawiązać akcji przez długi czas. Nie dziwi więc, że katowiczanie dalej robili swoje i atakowali. W 25. minucie Jesse Rohtla oddał strzał w długi róg, ale wydawało się, że dla krakowskiego golkipera nie będzie to stanowić problemu. Krążek jednak znalazł się w bramce. Tuż przed końcem drugiej tercji Andriej Stiepanow podwyższył prowadzenie podczas gry w przewadze. Trzeba jednak przyznać, że Białorusina fantastycznie obsłużył Grzegorz Pasiut. W trzeciej tercji mecz można nazwać “festiwalem kar”. Co chwila sędziowie odsyłali kogoś na ławkę kar, bardziej lub mniej słusznie (wszystko opiszemy w rankingu sędziów).

Po którejś z kolei przewadze, Comarch Cracovii w końcu udało się przełamać indolencję strzelecką. W 51. minucie gry, Darcy Murphy zmienił tor lotu krążka po strzale Jiriego Guli i zmniejszył dystans do rywali. Ich radość jednak nie trwała długo, bo już w 53. minucie Bartosz Fraszko wcisnął gumę za linię bramkową z najbliższej odległości. Dlaczego trener gospodarzy nie zdecydował się na zmianę bramkarza? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że przy wyniku 2:5, obie drużyny bardziej już myślały o końcu meczu niż zdobywaniu kolejnych bramek.

Comarch Cracovia – GKS Katowice 2:5 (1:2, 0:2, 1:1)
1:0 – Jeremy Welsh – Luke Ferrara, Richard Nejezchleb (10:04)
1:1 – Mateusz Zieliński – Andriej Stiepanow (14:11),
1:2 – Mateusz Michalski – Maciej Kruczek, Szymon Mularczyk (15:12),
1:3 – Jesse Rohtla – Mikael Kuronen, Jyri Marttinen (24:41),
1:4 – Andriej Stiepanow – Grzegorz Pasiut, Maciej Kruczek (37:40, 5/4),
2:4 – Darcy Murphy – Jiri Gula (50:52, 5/4),
2:5 – Bartosz Fraszko – Patryk Krężołek (52:13, 5/4).

Cracovia: Petrásek – Gula, Šaur; Tiala, Němec, Kapica – Dudáš, Gutwald; Ferrara, Welsh, Nejezchleb – Doherty, Ježek; Goodwin, Murphy, Franek – Gosztyła, Drzewiecki, Kamiński, Csamangó, Widmar
Trener: Rudolf Roháček

GKS: Šimboch – Kruczek, Krawczyk; Krężołek, Pasiut, Stiepanow – Marttinen, Franssila; Fraszko, Rohtla, Kuronen – Andersons, Zieliński; Michalski, Starzyński, Mularczyk – Paszek, Skrodziuk, Nahunko, Adamus
Trener: Andriej Parfionow

MVP: Juraj Šimboch

WALECZNE ZAGŁĘBIE URWAŁO PUNKTY UNII!

Faworytem niedzielnego starcia była Unia, ale szybko okazało się, że gospodarze nie zamierzają łatwo odpuścić. Już w 8. minucie błąd Klemena Pretnara wykorzystał Jewgienij Nikiforow, pokonując Sebastiana Lipińskiego. W 19. minucie swoją drugą znakomitą okazję miał Aleksandr Wasiljew, ale guma zatrzymała się na poprzeczce. Drugą, bo na początku spotkania jego strzał do pustej bramki zablokował jeden z obrońców biało-niebieskich.

Kilka niezłych okazji mieli także oświęcimianie. Najbliżej zdobycia bramki był Daniił Oriechin, ale nie potrafił on skierować krążka do pustej bramki, a strzał Patrika Lužy zatrzymał się na słupku sosnowieckiej bramki.

Podopieczni Kevina Constantine’a wyszli podrażnieni na drugą odsłonę i już po minucie był remis, a dobre dogranie Teddy’ego Da Costy wykorzystał Eliezer Sherbatov. Taki stan rzeczy nie utrzymał się jednak długo, bo już po 32 sekundach znów prowadziło Zagłębie. Świetnym strzałem z bekhendu popisał się Andriej Dubinin, zaskakując Lipińskiego.

Unia przez długi czas nie mogła sforsować sosnowieckiej defensywy i biła głową w mur, do tego świetnie spisywał się Michał Czernik. Przyjezdnym udało się jednak wyrównać tuż przed przerwą, a krążek do bramki skierował Daniił Oriechin.

Wydawało się, że ta bramka do szatni nieco podłamie gospodarzy, ale wręcz przeciwnie. Po raz trzeci objęli oni prowadzenie, którego jak się później okazało, nie oddali do samego końca. Boks Zagłębia w euforię wprowadził Tomasz Kozłowski.

Gospodarze do samego końca grali z ogromnym poświęceniem i widać było w ich oczach to zacięcie i chęć zwycięstwa z wicemistrzem Polski. Oświęcimianom brakowało pomysłu. Nie pomogła nawet gra w sześciu w polu i Unia po raz drugi w tej rundzie zgubiła cenne punkty. Przypomnijmy, że na początku grudnia biało-niebiescy przegrali w Gdańsku 2:4.

Zagłębie Sosnowiec – Re-Plast Unia Oświęcim 3:2 (1:0, 1:2, 1:0)
1:0 – Jewgienij Nikiforow (07:43),
1:1 – Eliezer Sherbatov – Teddy Da Costa, Victor Bartley (21:00),
2:1 – Andrej Dubinin – Igor Smal, Iwan Rybczik (21:32),
2:2 – Daniił Oriechin – Eliezer Sherbatov, Teddy Da Costa (39:33),
3:2 – Tomasz Kozłowski – Kamil Sikora, Aleksandr Rodionow (48:56).

Zagłębie: Czernik – Khoperia, Rodionow; Nikiforow, Wasiljew, Baszyrow – Syrojeżkin, Naróg; Smal, Dubinin, Rybczik – Ļeščovs, Luszniak; Sikora, T. Kozłowski, Blanik – Domogała, Gniewek; Piotrowski, Rutkowski, Kulas.
Trener: Grzegorz Klich.

Unia: Lipiński – Glenn, Luža; McKenzie, Kalan, Koblar – Bartley, Pretnar; Sherbatov, Da Costa, Oriechin – Zat’ko, P. Noworyta; Dudkiewicz, Trandin, Przygodzki – M. Noworyta; S. Kowalówka, Krzemień, Malicki oraz Piotrowicz.
Trener: Kevin Constantine

MVP: Michał Czernik.

“STOCZNIA” POWALCZYŁA Z MISTRZEM POLSKI

Po piątkowej wygranej z Zagłębiem Sosnowiec tyszanie pojechali do Gdańska z nadzieją na kolejne, stosunkowo łatwe, trzy punkty. Pierwsza tercja wcale jednak tego nie zwiastowała. Lepsi w niej byli gospodarze, którzy grając ambitnie oraz świetnie taktycznie, rozbijali ataki przyjezdnych, a sami kilkukrotnie groźnie uderzali na bramkę Johna Murray’a. Najlepszą okazję miał jednak Christian Mroczkowski, ale strzał reprezentanta Polski w znakomity sposób obronił Michał Kieler.

Tyszanie zdominowali jednak drugą odsłonę, w której częściej gościli w tercji Stoczniowca, ale znaczna część ich strzałów była blokowana lub była niecelna. W końcu jednak nadeszło przełamanie, bo krążek w bramce ulokował Patryk Wronka. Spory udział w tym trafieniu miał Filip Komorski, który minął gdańskich obrońców, wjechał pod bramkę i obsłużył “Goldiego”, a temu nie pozostało nic innego, jak skierować “gumę” do siatki.

“Trójkolorowi” utrzymywali optyczną przewagę, ale raz po raz groźnymi kontrami odgryzali się miejscowi. Taki obraz gry utrzymywał się do ostatnich minut meczu. Wydawało się, że gospodarze pokuszą się o ściągnięcie bramkarza, ale głupi faul popełnił Jakub Stasiewicz na nieco ponad dwie minuty przed końcem. Po jego wyjściu z ławki kar podopiecznym Krzysztofa Lehmanna przydarzył się kolejny brzemienny w skutkach błąd, a dwójkową kontrę sfinalizował Jarosław Rzeszutko, pieczętując zwycięstwo tyszan.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – GKS Tychy 0:2 (0:0, 0:1, 0:1)
0:1 – Patryk Wronka – Filip Komorski, Bartłomiej Jeziorski (27:29)
0:2 – Jarosław Rzeszutko – Szymon Marzec, Patryk Wronka (59:40)

GKH: Kieler – Mateusz Rompkowski, Wala; Stasiewicz, Pesta, Strużyk – Lehmann, Leśniak; Vítek, Mocarski, Zając – Liśkiewicz, Maciej Rompkowski, Maciej Rybak, Drozd-Niekurzak, Michał Rybak – Żurauski, Łabinowicz; Drąg, Sadowski, Wołoszyk.
Trener: Krzysztof Lehmann.

GKS Tychy: Murray – Novajovský, Ciura; Jeziorski, Komorski, Wronka – Pociecha, Biro; Witecki, Galant, Gościński – Martin, Seed; Tonge, Cichy, Mroczkowski – Havlik, Krzyżek; Dupuy, Rzeszutko, Marzec.
Trener: Krzysztof Majkowski.

MVP: Patryk Wronka.

ISKRY W NOWYM TARGU

Już od pierwszych minut niedzielnego meczu Tauron Podhala Nowy Targ z Ciarko STS-em Sanok mocno iskrzyło na lodzie. Było to pokłosiem grudniowego sparingu, w którym doszło do spięć między zawodnikami, ale także trenerami.

Już w 2. minucie udział w meczu zakończył Robert Mrugała, który otrzymał karę meczu za atak wysokim kijem na Marka Strzyżowskiego. Później kary 10 minut za niesportowe zachowanie otrzymali Timo Hiltunen oraz Adrian Słowakiewicz.

Okazję do gry w liczebnej przewadze skrzętnie wykorzystali sanoczanie, a strzałem spod linii niebieskiej Przemysława Odrobnego zaskoczył Marek Strzyżowski. Chwilę później było już 2:0, bo krążek przy krótkim słupku zmieścił Riku Sihvonen.

Goście zadowoleni dwubramkowym prowadzeniem, cofnęli się do tyłu i grali bardziej zachowawczo, w drugiej tercji to oni jednak częściej odwiedzali ławkę kar i inicjatywę przejęło Podhale. “Szarotkom” nie udało się jednak tego udokumentować bramką, a najbliżej szczęścia był Emil Švec. Krążek po jego strzale ostemplował poprzeczkę bramki strzeżonej przez Patrika Spěšný’ego.

Nowotarżanom brakowało pomysłu na sforsowanie defensywy STS-u i w ostatnich 20 minutach bili głową w mur. Przyjezdni odgryzali się groźnymi kontrami, jednak żadna z nich nie skończyła się golem. Gospodarze zdecydowali się na wycofanie bramkarza i co prawda ten manewr przyniósł efekt w postaci szczęśliwej bramki Bartłomieja Neupauera, ale chwilę później gumę w pustej bramce umieścił Sihvonen.

Dodajmy tylko, że mecz w szpitalu zakończył Karol Biłas, który trafił tam z podejrzeniem wstrząsu mózgu.

Tauron Podhale Nowy Targ – Ciarko STS Sanok 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)
0:1 Marek Strzyżowski – Bogusław Rąpała (07:51, 5/3)
0:2 Riku Sihvonen – Eetu Elo – Bogusław Rąpała (09:36)
1:2 Bartłomiej Neupauer – Kacper Guzik (58:33)
1:3 Riku Sihvonen – Jesperi Viikilä (59:26, do pustej bramki)

STS: Spěšný – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Bielec – Kamienieu, Piippo; Elo, Viikilä, Sihvonen – Demkowicz, Biłas; Bukowski, Witan, Filipek – Glazer, Skokan; Łyko, Ginda, Dobosz.
Trener: Marek Ziętara

Tauron Podhale: Odrobny – Chaloupka, P. Wsół; Švec, Vachovec, Bepierszcz – Mrugała, Gajor; Pettersson, Neupauer, Hiltunen – Sulka, Jaśkiewicz; Guzik, Bryniczka, Wielkiewicz – Kamieniecki, F. Kapica; Bochnak, Słowakiewicz, Worwa.
Trener: Andriej Gusow.

MVP: Patrik Spěšný.