Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

Półfinałowe starcie przyjaciół, czyli GKS Tychy – Comarch Cracovia!

Już dziś, w półfinale odbędzie się klasyk, który zwykle miał miejsce w finale mistrzostw Polski. Tyszanie zmierzą się z Comarch Cracovią. Mistrzowie Polski muszą, krakowianie mogą. Na pewno nie będzie to jednostronna rywalizacja. Jak pokazał sezon zasadniczy, możemy spodziewać się wielu emocji.

Faworyci? Tyszanie

Tak, naszym (i nie tylko) zdaniem głównym faworytem, w tej rywalizacji jest drużyna GKS-u Tychy. Co prawda sezon nie do końca układał się po ich myśli. Najpierw porażka w Superpucharze Polski, potem w półfinale Pucharu Polski. Atmosfera była swego czasu bardzo gęsta, ale jak na mistrzów przystało, potrafili się zjednoczyć w bardzo ważnym momencie. Tym momentem był z pewnością finisz sezonu zasadniczego, kiedy odrobili stratę do JKH GKS-u Jastrzębie i ich kosztem zajęli fotel lidera. Początkowo wydawało się, że transfery tyskich włodarzy są pozbawione sensu. No, bo kto po pierwszych meczach mógł pozytywnie ocenić występy Marka Biro czy Brycena Martina. Czas zdecydowanie gra na ich korzyść. Obydwaj są w coraz lepszej formie. Narzekano też na bramkarza, ale szefowie tyskiego klubu ściągnęli Ondreja Raszkę. Ten, powrót do naszej ligi miał kosmiczny. Nie tylko był pewnym punktem drużyny, ale popisywał się naprawdę znakomitymi interwencjami. Czego nie można było powiedzieć w tym sezonie o Johnie Murrayu, którego czas w tyskim klubie powoli dobiega końca.

W ćwierćfinale play-off odpaliły strzelby zza oceany. Michael Cichy i Paul Szczechura okazali się za mocni dla rywala. To oni siali postrach w szeregach Ciarko STS-u Sanok. Tyszanom wystarczyły cztery mecze by zameldować się w półfinale.

Kilka słów o armii zaciężnej

Legia cudzoziemska Comarch Cracovia sezon zasadniczy miała delikatnie mówiąc przeciętny. W tej drużynie od początku nie grało nic. Tym razem miało być stabilniej niż lata wstecz. Był bramkarz od początku sezonu. Jednak Michael Petrásek z bramkarzem jak się okazało ma niewiele wspólnego. Dlatego wyleciał pod koniec sezonu zasadniczego. Do tego ściągnięto cały tabun zawodników z zagranicy. Jak się okazało dało to zamierzony efekt, bo drużyna w końcu zaczęła grać. Chyba najlepszym wzmocnieniem okazuje się być Emil Oksanen, który posiada ogromne umiejętności. W końcu jest mistrzem świata do lat 20. Już w rywalizacji z KH Energą Toruń wykazał się świetnym strzałem i dobrym przeglądem pola. W skrócie bardzo pożyteczny zawodnik. Solidnym punktem wydaje się być Dienis Pieriewozczikow. Cracovia może być bardzo niewygodnym rywalem dla tyszan, a jak pokazała historia, bycie faworytem w tej rywalizacji, może zaszkodzić.

– Do sezonu przystępowaliśmy z zespołem, w którym byli młodzi zawodnicy, ale okazało się, że drużyna nie jest konkurencyjna i w trakcie rozgrywek uzupełniliśmy skład i zmieniliśmy bramkarza. Ostatnie dwa mecze sezonu zasadniczego oraz ćwierćfinały pokazały, że drużyna jest zgrana. Czas działa na naszą korzyść –  powiedział na konferencji prasowej Rudolf Rohaček.

Jak to leciało?

W obecnym sezonie GKS Tychy był za mocny na drużynę Comarch Cracovii. W czterech meczach to tyszanie zgarniali większą ilość oczek. Najbliżej zwycięstwa krakowianie byli w 24. kolejce. Po pierwszej tercji było już 3:1 dla “Pasów”, ale wtedy bohaterem został Kamil Lewartowski, który świetnie się pokazał, a jego drużyna nadrobiła stratę i ostatecznie wygrała w rzutach karnych.

Jak spojrzymy jednak na lata wstecz, to trzeba przyznać, że w rywalizacji z Comarch Cracovią, tyszanom delikatnie mówiąc – nie szło. Z siedmiu pojedynków finałowych, sześć razy zwycięsko wychodziły “Pasy”. Wszyscy mówili, że tyszanie są “zatruci srebrem”. Od pierwszego mistrzostwa Polski zdobytego w 2005, tyszanie sześć razy zdobywali srebro. Najpierw jednak zażegnali klątwę w 2015 roku z JKH GKS-em Jastrzębie, a cztery lata później trójkolorowi pokonali “Pasy” w sześciu meczach i ostatecznie zażegnali legendy o “zatrutych srebrem”. Tym razem faworytem są tyszanie i naszym zdaniem to oni awansują do finału mistrzostw Polski.

Nie porównałbym czterech meczów ligowych do tych, które nas czekają, bo Cracovia mocno przebudowała drużynę. Przeanalizowaliśmy ostatnie mecze rywala i na tym się skupiliśmy – powiedział Krzysztof Majkowski.

 

Bezpośrednie pojedynki 

6. kolejka. GKS Tychy – Comarch Cracovia 4:3 (1:1, 2:1, 1:1)
15. kolejka. Comarch Cracovia – GKS Tychy 2:4 (2:0, 0:1, 0:3)
24. kolejka. Comarch Cracovia – GKS Tychy 4:5 pk. (3:1, 1:2, 0:1, d. 0:0, k. 2:3)
33. kolejka. GKS Tychy – Comarch Cracovia 5:1 (2:0, 2:0, 1:1)

Ostatnie artykuły