Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

Powtórka z rozrywki. Zawiedzione oczekiwania w Sosnowcu

Oczekiwania były wysokie jak nigdy, a wyszło… jak zawsze. Tym jednym zdaniem w całości moglibyśmy podsumować miniony sezon w wykonaniu Zagłębia Sosnowiec. Drużyna oparta na ligowych wyjadaczach i reprezentantach kraju miała stanowić realną konkurencję dla reszty stawki, jednak ponownie nie nawiązała równorzędnej walki o wyższe cele.

Solidna przebudowa – stary efekt

Podsumowując rok temu sezon 2020/2021 w wykonaniu Zagłębia Sosnowiec z ciekawością spoglądaliśmy w to, co przyniesie przyszłość. A ta zapowiadała się niezwykle interesująco! Rozstano się z krajowymi zawodnikami, którzy nie sprawdzili się na poziomie Polskiej Hokej Ligi. W klubie udało się zatrzymać większość kluczowych obcokrajowców, a sosnowieckie szeregi zostały wzmocnione przez sprawdzone w naszej ligowej rzeczywistości nazwiska.

Za takie wszakże należy uznawać persony Jarosława Rzeszutki, Martina Przygodzkiego czy Oskara Jaśkiewicza. Dodając do tego powrót Dominika Nahunki oraz wznowienie kariery przez Bartłomieja Bychawskiego, otrzymaliśmy rutynową mieszankę, która mogła pokrzyżować szyki czołówce.

Miłe złego początki

Pierwsze ligowe spotkania rzeczywiście pozwalały nam przypuszczać, iż nad Brynicą powstała ekipa, którą stać na to, by urwać punkty każdemu z rywali. Choć pierwsze dwa mecze zakończyły się porażką sosnowiczan, to doprowadzenie do rzutów karnych z Comarch Cracovią oraz GKS-em Tychy budziło uznanie. Dodając do tego zwycięstwo z KH Energą Toruń czy „dwucyfrówkę” z TAURON Podhalem Nowy Targ, sosnowieccy kibice mogli liczyć, iż w tym sezonie ich ulubieńcy sprawią im jeszcze sporo frajdy.

Niestety, czym dalej w las, tym mniej osób pamiętało o obiecującym początku. Początek problemów Zagłębia można datować na listopad, kiedy to klubowi przytrafiła się pięciomeczowa seria porażek. Podopieczni Grzegorza Klicha nie wypracowali w tym czasie wyrazistego stylu. O ile napastnicy niejednokrotnie dwoili i troili się, by wyłuskać punktową zdobycz, to ich wysiłki były marnowane przez zdezorganizowaną obronę.

Finansowa (nie)płynność

Poprawy wyników próżno było wypatrywać po rozpoczęciu nowego roku, choć do zespołu powrócił Rusłan Baszyrow, a następnie nad Brynicę przenieśli się Daniel Klinecký oraz Andriej Czwanczikow. Z szatni zaczęły jednak dochodzić głosy o narastających problemach finansowych, które utrudniały hokeistom pełne zaangażowanie na lodzie.

Moment kulminacyjny nadszedł 12 lutego. To właśnie przed meczem z Ciarko STS-em Sanok kibice mogli przeczytać wystosowany przez drużynę w list, w którym to zawodnicy nie ukrywali, iż klub znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej. Niepokojące sygnały były już jednak widoczne wcześniej, a na odejście zdecydowali się Bychawski, Przygodzki czy Jaśkiewicz.

Ambitna postawa to za mało

Zagłębiacy stosunkowo szybko zapewnili sobie udział w fazie play-off. W ćwierćfinale czekał na nich jednak zwycięzca sezonu zasadniczego – GKS Katowice. Starciom tym nie brakowało hokejowej pikanterii, a sosnowiczanie urwali przyszłym mistrzom nawet jedno zwycięstwo. To było jednak za mało, by postawić większy opór ekipie o znacznie większych możliwościach.

Miniony sezon nie zapisze się w kronikach sosnowieckiego hokeja niczym szczególnym. Miejscowi kibice mieli jednak kilka powodów do dumy ze swych ulubieńców. Mowa tu chociażby o meczu 12. kolejki, gdy Zagłębie pokonało GieKSę 2:0 na wyjeździe, a bramkę sosnowiczan zaczarował młody Marcel Kotuła.

Co przyniesie przyszłość?

O ile zeszłoroczne podsumowanie zakończyliśmy pozytywnym akcentem, licząc, że ekipę z Zagłębia Dąbrowskiego stać na dalszy sportowy rozwój, tak teraz nie możemy być już tak optymistyczni. Kłopoty finansowe, jakie dotknęły drużynę w minionych rozgrywkach sprawiają, że jesteśmy sceptyczni co do sportowej przyszłości tego projektu.

Sosnowiczanie śladem innych klubów PHL rozstali się z rosyjskimi hokeistami, co stanowi szczególnie bolesne osłabienie drużyny. Jewgienij Nikiforow, Aleksandr Wasiljew oraz Rusłan Baszyrow byli wszakże kluczowymi napastnikami Zagłębia. Golkiper Andriej Fiłonienko podniósł z kolei znacznie poziom rywalizacji z Michałem Czernikiem.

Jak do tej pory, przedłużono jedynie kontrakty z Dominikiem Nahunką, Szymonem Luszniakiem oraz Armenem Khoperią. Część ekip PHL na pewno znajdzie się w fazie przebudowy, toteż na rynku powinno pojawić się kilka ciekawych krajowych nazwisk, po jakie sięgnąć mogą sosnowieccy działacze.

Pozytywy

  • Postawa kibiców

Czego by nie mówić o Zagłębiu Sosnowiec, kibice byli z tym klubem na dobre i na złe. W zeszłym sezonie żywiołowo wspierali oni swój zespół, choć ich ulubieńcy ich przesadnie nie rozpieszczali. Fani Zagłębia udowodnili, iż w pełni zasługują na nowy obiekt, na jaki już niedługo przeniesie się ekipa znad Brynicy.

  • Nowe lodowisko rośnie w oczach

Skoro o nowym lodowisku mowa, warto spojrzeć na to, jakie perspektywy niesie obiekt, na jaki wkrótce przeniosą się Zagłębiacy. W obliczu niedomagającej infrastruktury, jaka gnębi polski hokej, każdą taką inwestycję należy postrzegać jako jaskółkę niosącą nadzieję na lepsze jutro. Nowoczesne lodowisko to szansa na przyciągnięcie nowych sponsorów, a także ciekawa arena, na której swe mecze może rozgrywać reprezentacja Polski.

Negatywy

  • Sytuacja finansowa

W ostatnich latach byliśmy świadkami niejednego upadku spowodowanego katastrofalną sytuacją finansową. Z niepokojem wysłuchiwaliśmy głosów płynących z Sosnowca oraz obserwowaliśmy odejścia kolejnych zawodników. Bez odpowiedniego zabezpieczenia, ciężko myśleć o zbudowaniu stabilnego zespołu.

  • Odejście kluczowych zawodników

Martin Przygodzki oraz Oskar Jaśkiewicz przychodzili do Zagłębia Sosnowiec jako reprezentanci kraju. Drużyna w fazie play-off musiała radzić sobie już bez tych nazwisk. Popularny „Przygo” zdecydował się bowiem na transfer do słowackiej Dukli Michalovce, zaś Jaśkiewicz wyjechał do Szwecji, gdzie związał się z drugoligowym Kalmarem HC. Po sezonie ogłoszono odejścia kolejnych graczy i dziś drużyna pozostaje bez szkieletu, na którym można by oprzeć grę w przyszłym sezonie.

Ostatnie artykuły