Puchar Polski. Unia w finale! Tyskie fatum trwa

Re-Plast Unia Oświęcim wygrała z GKS-em Tychy 3:1 i zameldowała się w finale Pucharu Polski. Bohaterem spotkania został Clarke Saunders, który obronił 30 z 31 strzałów na bramkę. Tyszanie natomiast przegrali już trzeci półfinał na własnym terenie, a drugi rok z rzędu z Re-Plast Unią.

Już od pierwszych minut tempo spotkania było szybkie. Obie drużyny były skupione przede wszystkim na grze w obronie. Można śmiało stwierdzić, że optyczną przewagę mieli tyszanie. Jednak dopiero w 13. minucie meczu, Filip Komorski otworzył wynik spotkania strzałem „od zakrystii”, umieszczając gumę pomiędzy parkanami Clarke’a Saundersa. Dodajmy, że przy tym golu lepiej mógł się zachować Ryan Glenn, który nie opanował krążka. Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. 81 sekund później biało-niebiescy wyrównali za sprawą Daniiła Oriechina, który wykorzystał dobre dogranie Teddyego Da Costy, strzelając tuż przy słupku, z bliskiej odległości. Do końca tej tercji, wynik nie uległ zmianie.

W drugiej tercji to tyszanie byli stroną dominującą. Oddawali więcej strzałów i częściej przebywali w tercji rywala. Na nic zdały się strzały Patryka Koguta czy Filipa Komorskiego. Zepchnięta do defensywy Re-Plast Unia Oświęcim dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków taktycznych. Organizacja gra była na naprawdę dobrym poziomie. Sporą nerwowość w szeregi biało-niebieskich co zmianę wnosił Ryan Glenn, który grał dziś bardzo niepewnie. Za swoją determinację i cierpliwość, przyjezdni zostali nagrodzeni. Na 14 sekund przed końcem stworzyło się zamieszanie pod bramką Johna Murraya. Krążek został wycofany sprzed bramki do Patryka Noworyty, który wrzucił gumę pod bramkę, gdzie był Luka Kalan. Słoweniec zmienił tor lotu krążka. Sędziowie po analizie wideo bramkę uznali, a kością niezgody był rzekomy wysoki kij Kalana.

Trzecia tercja również wyglądała tak, że przeważali w niej tyszanie. Jednak brakowało w niej skuteczności. Oświęcimianie, mimo że grali mocno z tyłu, to też szukali swoich okazji. Jedną z nich wykorzystał Teddy Da Costa, który oddał niesygnalizowany strzał w 52. minucie. Był to gwóźdź do trumny GKS-u Tychy. Hokeiści mistrzów Polski jeszcze próbowali, gdyż czasu było sporo. Jednak Saunders pokazał klasę przy kilku strzałach rywali i uchronił swoją drużynę przed utratą bramki. Pod koniec meczu Krzysztof Majkowski zdecydował się ściągnąć bramkarza, a następnie poprosił o czas. Nie dało to jednak żadnego efektu i ostatecznie tyszanie po raz drugi z rzędu przegrywają z Re-Plast Unią Oświęcim w półfinale Pucharu Polski.

GKS Tychy – Re-Plast Unia Oświęcim 1:3 (1:1, 0:1, 0:1)
1:0 – Filip Komorski (12:25),
1:1 – Daniił Oriechin – Teddy Da Costa, Eliezer Sherbatov (13:46),
1:2 – Luka Kalan – Patryk Noworyta, Brett McKenzie (39:46),
1:3 – Teddy Da Costa – Ryan Glenn, Eliezer Sherbatov (51:22,5/4)

GKS: Murray – Biro, Pociecha; Jeziorski, Komorski, Gościński – Ciura, Mesikämmen; Witecki, Galant, Krzyżek – Martin, Seed; Wronka, Cichy, Mroczkowski – Kogut, Bizacki; Dupuy, Rzeszutko, Marzec

Unia: Saunders – Zatko, Pretnar; Kowalówka, Kalan, Koblar – Bezuska, Glenn; Sherbatov, Trandin, McKenzie – Prusak, Luza; Malicki, Da Costa, Oriechin – M. Noworyta, P. Noworyta; Piotrowicz, Krzemień, Przygodzki