Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Rác: Szczęście było po naszej stronie

Roman Rác był bohaterem obydwu zwycięskich spotkań JKH GKS-u Jastrzębie z Re-Plast Unią Oświęcim. W miniony czwartek zdobył on „złotego gola” w dogrywce, z kolei przedwczoraj został bohaterem rzutów karnych, zapewniając wygraną w ósmej serii indywidualnych najazdów.

O zaciekłości półfinałowej rywalizacji Re-Plast Unii Oświęcim z JKH GKS-em Jastrzębie najlepiej świadczy fakt, iż w czterech spośród pięciu dotychczasowych spotkań regulaminowy czas gry nie wyłonił zwycięzcy. Nie inaczej było w niedzielę. Tym razem jednak po raz pierwszy o wyniku musiały zadecydować rzuty karne. Te lepiej wykonywali jastrzębianie, a decydujący cios zadał Roman Rác.

W mojej ocenie był to bardzo wyrównany mecz. Był to typowo play-offowy hokej po obu stronach. Widać też po zawodnikach obu drużyn, że tych sił już brakuje. Teraz każdy musi pokazywać swój charakter. Oświęcimianie dwa razy prowadzili, my dwa razy wyrównaliśmy, potem udało się to wygrać w karnych. Dla wszystkich kibiców, którzy oglądali dzisiejsze spotkanie, to musiało być ciekawe wydarzenie hokejowe – przyznał Roman Rác.

Mistrzowie Polski mają już w nogach 12 play-offowych pojedynków. Siedmiomeczowa batalia z KH Energą Toruń nie pozbawiła ich jednak jeszcze wszystkich zapasów sił, o czym świadczy fakt, iż rywalizują jak równy z równym z biało-niebieskimi, którzy odprawili Ciarko STS Sanok z kwitkiem w pięciu spotkaniach.

Staramy się regenerować. Dostajemy wolne dni. Wiadomo, że w takich meczach ciężko pracowaliśmy. Graliśmy siedem meczów z Toruniem i już wtedy pokazaliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani. Czym dłużej będziemy grali tym lepiej dla nas. Myślę, że rywale już trzy razy widzieli się w finale, a my trzy razy to obróciliśmy, więc to musi być dla nich ciężka sytuacja – dodał słowacki napastnik.

O wyniku półfinałowych meczów nie raz przesądzają detale. W pamięci kibiców na stałe zapisze się pierwszy mecz tej rywalizacji, kiedy to oświęcimianie zdołali odrobić dwubramkową w ostatnich 33 sekundach meczu, zdobywając wyrównującego gola niemalże równo z końcową syreną. W poprzednich dwóch meczach fortuna sprzyjała z kolei jastrzębianom.

Ja myślę, że oświęcimianie czuli sami że mają dużo szczęścia. Teraz się to obróciło. Myślę, że gdyby był siódmy mecz to byłby to najsprawiedliwszy rezultat. Jest to hokej ładny dla przeciętnego kibica, jest wiele emocji. Ja już się cieszę na kolejny mecz, ale musimy podejść do niego z chłodną głową – zaznaczył 31-letni hokeista.

Dziś rywalizacja przenosi się do Jastrzębia-Zdroju. Jeżeli podopieczni Róberta Kalábera zwyciężą przed własną publicznością, decydujący pojedynek zostanie rozegrany nad Sołą. 

W meczu domowym czeka nas bardzo ciężka praca. Chcemy by ten siódmy mecz się odbył. Teraz robimy wszystko by jak najlepiej się zregenerować i po prostu wygrać. Myślę, że szczęście jest teraz po naszej stronie i po prostu musimy to zwyciężyć – zakończył z optymizmem 

Ostatnie artykuły