Raszka: Pytali mnie „Co się dzieje w tej Polsce?”

Sporą niespodziankę wywołali ostatnio włodarze GKS-u Tychy. Po transferach Alexa Tonge’a czy Paula Szczechury, mało kto się spodziewał, że kolejnym transferem będzie akurat bramkarz. Tak się jednak stało, a był nim Ondrej Raszka, bardzo dobrze znany z występów w Polskiej Hokej Lidze. Ostatnie miesiące spędził w Czechach, gdzie trenował w zespole HC Oceláři Trzyniec, którego jest wychowankiem. Jakie były kulisy przejścia do drużyny mistrza Polski?

ZKlepy.pl: Na początek muszę zapytać, jak to się stało, że znalazłeś się w Tychach?

Ondrej Raszka, bramkarz GKS-u Tychy: Nie grałem, więc stwierdziłem, że najwyższy czas rozejrzeć się za nowym pracodawcą. Przeczuwałem, że włodarze z Trzyńca nie przedłużyliby ze mną umowy. Dlatego rozpocząłem poszukiwania. Z propozycją wyszedł klub GKS-u Tychy i skorzystałem z tej opcji. Cieszę się, że tu jestem i fajnie, że Trzyniec też pozwolił mi na odejście, a nie robił mi pod górkę.

ZK: W Czechach byłeś teraz przez kilka miesięcy. Można więc powiedzieć, że byłeś u siebie. Jakbyś ocenił ten okres w swoim życiu?

– Ten czas w Czechach oceniam bardzo dobrze. Przede wszystkim byłem w domu. Miałem okazję trenować w klubie, w którym się wychowałem i którego jestem wielkim kibicem. Cieszy mnie to, że mogłem w ogóle trenować z tymi zawodnikami. Zagrałem też w jednym sparingu, więc w ogóle możliwość trenowania z takim klubem i korzystania z tych obiektów dała mi sporo. Na pewno nie żałuję tego pobytu w Czechach.

ZK: Było zainteresowanie innych klubów? Czy po prostu odebrałeś telefon z Tychów i przyjechałeś do Polski na trening?

– Owszem, były jakieś rozmowy prowadzone z innymi klubami w Polsce, ale wybrałem Tychy głównie ze względu na to, że mam blisko do domu. Dlatego uważam, że złożyło się idealnie.

ZK: Przez niemal całą swoją seniorską karierę występowałeś w Polsce. Czy podczas pobytu za naszą południową granicą, śledziłeś rozgrywki PHL?

– Tak, interesowałem się PHL. Co prawda nie oglądałem meczów, ale śledziłem wyniki i wiedziałem jak kształtowała się tabela po każdej kolejce.

ZK: Więc zapewne słyszałeś o transferach dokonanych przez polskie kluby. Uważasz, że takie transakcje mogą przynieść korzyść polskiemu hokejowi?

– Uważam, że dla polskiego hokeja to jest dobre. O tych transferach było bardzo głośno. Nawet w Czechach sporo się o tym mówiło. Kilku czeskich zawodników pytało mnie „Co się dzieje w tej Polsce? Może za rok lepiej będzie grać w Polsce, a nie w Czechach?” (śmiech).

ZK: Czeka Cię teraz rywalizacja z Johnem Murrayem, a więc z Twoim kolegą z reprezentacji. Jesteś gotowy, na to żeby stać się pierwszym bramkarzem GKS-u Tychy?

– Będę pracował na każdym treningu na sto procent. Czas pokaże jak to się wszystko ułoży. Nie wybiegam daleko w przyszłość, ważne jest dawać z siebie wszystko przez cały czas. Jak się da z siebie „maksa”, to wszystko przyjdzie z czasem.

ZK: GKS Tychy to Twój ósmy klub w Polsce. Myślisz, że zostaniesz tu na trochę dłużej? I przede wszystkim, jaki stawiasz sobie cel na ten sezon?

– Na pewno bardzo bym chciał. Zobaczymy co będzie, ale bardzo chciałbym tu zostać. Cel GKS-u Tychy odkąd pamiętam jest ten sam, a ja się z tym zgadzam. Jest to mistrzostwo Polski.

ZK: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

– Dziękuję.