zklepy.pl

Rywalizacja wyrównana! GieKSa wraca do Katowic z wygraną

GKS Katowice zdołał wyrównać stan rywalizacji z JKH GKS-em Jastrzębie, pokonując rywali w drugim meczu wyjazdowym 3:1. Dublet na swym koncie zapisał Grzegorz Pasiut, a kluczem do zwycięstwa katowiczan była rozsądna gra w obronie.

Najbardziej wyrównana ćwierćfinałowa rywalizacja nabiera rozpędu. Po wczorajszym domowym zwycięstwie z GKS-em Katowice jastrzębianie objęli prowadzenie i dziś chcieli wykonać kolejny ważny krok w stronę awansu.

Gospodarzom należy oddać, iż już od pierwszej tercji sumiennie starali się spełnić ten cel. Dogodna okazja ku otwarciu wyniku nadarzyła się już w 7. minucie, kiedy to Robert Mrugała zahaczył kijem w twarz Macieja Urbanowicza. Wobec zranienia kapitana JKH, sędziowie nie mieli innego wyboru niż odesłać defensora GieKSy na ławkę kar na cztery minuty.

John Murray zachował jednak pełną koncentrację, a przez 240 sekund gry podopieczni Róberta Kalábera nie zdołali sforsować jego bramki. Reprezentacyjny golkiper nie miał jednak nic do powiedzenia wobec strzału Dominika Pasia z 16. minuty. „Pasiu” wykorzystał potknięcie Mrugały i z precyzją ulokował krążek w siatce.

Defensywna niefrasobliwość GieKSy mogła zemścić się po raz drugi już kilka chwil później. Na przeszkodzie Raivo Freidenfeldsa stanęło jednak obramowanie bramki strzeżonej przez Murraya.

Pomimo „stykowego” wyniku, po przerwie tempo dopisywało. Szczególnie gorąco zrobiło się, kiedy GieKSa stanęła do gry w 4 na 3 po obustronnym wykluczeniu Teemu Pulkkinena oraz Ēriksa Ševčenki, a także karze Dominika Jarosza. Bence Bálizs dwoił i troił się między słupkami, wprawiając swych kibiców w zachwyt, a co dla nich ważniejsze – nie dopuszczając do wyrównania.

Strzelecka niemoc GieKSy musiała mieć jednak swój kres i nastąpił on w 28. minucie. Katowiczanie rozgościli się w tercji ofensywnej, a po kąśliwym strzale Brandona Magee ze skuteczną dobitką pospieszył Grzegorz Pasiut.

Hokeiści dowodzeni przez Jacka Płachtę z przytupem zakończyli drugą odsłonę. Jastrzębianie – którzy optycznie byli stroną przeważającą – stworzyli sobie wyborną okazję, lecz zabrakło finiszu, choć napastników przed bramką Murraya nie brakowało. Katowiczanie wyszli z tego obronną ręką i wyekspediowali krążek, który znalazł się w posiadaniu Bartosza Fraszki. Najlepiej punktujący hokeista GieKSy przemierzył samotnie z krążkiem pół tafli i pokonał Bálizsa strzałem między parkanami.

Trzecia tercja była popisem jastrzębskiej niemocy. Mistrzowie Polski z rozwagą podeszli do gry obronnej, wysoką linią defensywy wspieraną przez napastników wymuszając błędy na rywalach. W 53. minucie udało im się przeprowadzić zabójczą kontrę, a Pasiut po profesorsku pokonał węgierskiego bramkarza.

Już dwie minuty później mogliśmy być świadkami trzybramkowej przewagi gości. Patryk Krężołek po kolejnym błędzie jastrzębian stanął oko w oko z golkiperem, tym razem górą był jednak Bálizs.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:3 (1:0, 0:2, 0:1)
1:0 – Dominik Paś (15:50),
1:1 – Grzegorz PasiutBrandon Magee, Bartosz Fraszko (28:00),
1:2 – Bartosz FraszkoBrandon Magee (39:53),
1:3 – Grzegorz PasiutShigeki Hitosato (52:26)

JKH: Bálizs – ViinikainenKostekUrbanowiczPaśRajamäki – GórnyJansonsKaleinikovasŠvecPelaczyk – ŠevčenkoBrykR. NalewajkaJaroszŁ. Nalewajka – HorzelskiKamienieuHuhdanpääFreidenfeldsSiņegubovs.
Trener: Róbert Kaláber.

GKSMurray – RompkowskiKruczekFraszkoPasiutMagee – KoluszMrugałaŠimekMontoBepierszcz – VarttinenWanackiLehtonenPulkkinenOlsson – MusiołHitosatoSmalKrężołek.
Trener: Jacek Płachta.

Najnowsze artykuły

GKS Katowice wygrał w Sanoku. Dwa dublety

Mikołaj Pachniewski

Przełamanie PZU Podhala tuż przed play-off

Mikołaj Pachniewski

Zagłębie Sosnowiec wygrało mecz. Potrzebne były rzuty karne

admin

Zostaw komentarz