Rzeszutko: Jesteśmy głodni zwycięstw

Zagłębie Sosnowiec przegrało na własnym lodzie z GKS-em Tychy 4:5 po rzutach karnych. Sosnowiczanie jednak mogą być zadowoleni ze swojej gry. Widać progres, a ponadto nowi zawodnicy dobrze wkomponowali się w zespół. Świadczy o tym chociażby dublet Jarosława Rzeszutki.

Mecz od początku zapowiadał się na bardzo emocjonujący i taki był. Choć to podopieczni Krzysztofa Majkowskiego wyszli na prowadzenie jako pierwsi, to sosnowiczanie nie odpuszczali. Świetne widowisko oglądali tłumnie zebrani kibice, którzy gorąco dopingowali swój zespół.

– To był ciężki mecz, ale ciekawy ze względu na kibiców, którzy mogli w końcu wrócić na trybuny i cieszyć się hokejem. Myślę, że trochę tej radości im dziś daliśmy. Niestety nie dokończyliśmy tego co budowaliśmy przez większą część spotkania. Natomiast Zagłębie ma walczyć, ma dawać z siebie wszystko, ma gryźć, ma być coraz lepsze i w tym kierunku staramy się podążać. Wierzę, że ta praca, którą wykonujemy od maja, będzie procentować. Każdy chce iść w tym samym kierunku – stwierdził „Rzeszut”

Podopieczni Grzegorza Klicha przegrali drugi mecz z rzędu po rzutach karnych. Na swoim koncie mają jednak dwa punkty, po meczach z wyżej notowanymi rywalami. Jak pokazał dzisiejszy mecz, Zagłębie Sosnowiec to zupełnie inna drużyna niż w minionym sezonie.

– Jest niedosyt, bo doznaliśmy porażki na własnej tafli. Nie możemy patrzeć na to z kim gramy. My budujemy swoją twierdzę. Chcemy grać tu jak najlepszy hokej i to się dla nas liczy. Chcemy dawać naszym kibicom sporo radości i zwycięstw. Ostatnie lata nie były dla nich komfortowe. Dlatego ja i moi koledzy chcemy dawać naszym fanom jak najwięcej powodów do optymizmu po każdym meczu. Chciałbym żebyśmy zaczęli wygrywać, a po wykonanej pracy tutaj wierzę, że tak będzie – ocenił autor dwóch bramek.

Popularny „Rzeszut” w tym sezonie zdobył już trzy bramki, w zaledwie dwóch meczach. Mimo 35 lat na karku nadal pozostaje jednym z najlepszych napastników w lidze, co udowodnił w meczu z GKS-em Tychy. W swojej nowej drużynie wyrasta na nowego lidera.

– Bramki zawsze cieszą, obojętnie z kim i gdzie się strzela. Jednak solą hokeja jest zdobywanie goli i i wygrywanie. Po to się uprawia ten sport. Szkoda, że dziś to nie wystarczyło, by trzy punkty zostały w domu. Walczymy, idziemy do przodu, staramy się grać to czego trenerzy od nas oczekują. Jeszcze nie wygrywamy, ale naprawdę wierzę, że będziemy – zapowiedział sosnowiecki środkowy.

Ostatnie osiem lat, napastnik rodem z Gdańska spędził Tychach, gdzie zapisał się w kartach historii miejscowego GKS-u stając się jednym z najbardziej bramkostrzelnych napastników. W swoim pierwszym meczu przeciwko byłym kolegom, zdobył przeciw nim dwie bramki.

– Zawsze cieszę się, jak coś strzelę. Nie przywiązuję jednak uwagi do tego z kim. Wiadomo, byłem w miejscu gdzie czułem się dobrze, jednak w jakimś momencie klub uznał, że jestem niepotrzebny. Teraz przelewam całą moją miłość do hokeja tutaj, w Sosnowcu. Tutaj, powtórzę to jeszcze raz: wszyscy są głodni wygrywania – zakończył Jarosław Rzeszutko.

(fot. Sławomir Bomba)

Dodaj komentarz