Rzeszutko: Nie szukamy tanich wymówek

GKS Tychy pokonał GKS Katowice w rywalizacji o brązowy medal mistrzostw Polski. W ostatnim meczu padł wynik 4:1, a tyszanie wygrali serię 3:0. Jarosław Rzeszutko w trzecim meczu z GieKSą zaliczył asystę przy bramce Brycena Martina. Co miał do powiedzenia po zdobyciu brązowego medalu?

ZKlepy.pl: Można powiedzieć, że rywale byli dziś bezradni. Zepchnęliście ich do defensywy, a w całej rywalizacji nie daliście im szans. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Jarosław Rzeszutko: Ten mecz wyglądał tak jak cała seria. Wszystkie spotkania układały się w podobny sposób. Zazwyczaj dość szybko zdobywaliśmy bramkę i to my potem prowadziliśmy grę. Mieliśmy kontrolę nad wydarzeniami na lodzie. Straciliśmy tylko trzy bramki w całej rywalizacji, więc to też pokazuje, że ta defensywa grała dość uważnie. W ataku to co miało wejść to weszło i to wystarczyło żeby zdobyć brązowy medal

ZK: Nie udało się wam wygrać Superpucharu Polski, Pucharu Polski, ale po końcówce sezonu zasadniczego, wydawało się że znaleźliście tę optymalną formę. Nie udało się jednak przejść Comarch Cracovii. Po waszych minach sądzę, że nie ma wielkiej radości z brązu.

JR: Naszym nadrzędnym celem była gra o mistrzostwo Polski. Te kolejne etapy chcieliśmy po drodze wygrywać, czyli te „premie górskie”. Niestety się nie udawało. Liczyliśmy, że w fazie play-off wszystko ułoży się po naszej myśli, ale niestety przegraliśmy półfinał z Comarch Cracovią i zostały mecze o brąz, które chcieliśmy i musieliśmy potraktować jak najbardziej serio, choćby ze względu na kibiców. Głównie po to, żeby z twarzą ten sezon zakończyć

ZK: Grasz w Tychach od sezonu 2013. Uważasz, że to był najgorszy sezon odkąd jesteś w tyskim zespole?

JR: Jako wynik końcowy uważam że tak, bo zawsze graliśmy w finale. Były momenty dobre. Mieliśmy pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym, więc to pokazało że cały sezon graliśmy w miarę równo, a punkty zdobywaliśmy seriami. Byliśmy najlepszą drużyną sezonu regularnego więc też nie było w tym jakiegoś przypadku. W poprzednich sezonach wygrywaliśmy mistrzostwo z drugiego czy trzeciego miejsca. Na przestrzeni całego sezonu uważam, że graliśmy równo. W najważniejszych momentach jednak czegoś brakowało

ZK: Jest to koniec bardzo dziwnego sezonu. Pierwszy raz w historii przyszło wam grać tak dużą ilość meczów bez kibiców. Brak fanów na trybunach i brak tej atmosfery towarzyszącej przy fazie play-off, był odczuwalny ze stronu zawodników?

JR: Bardzo ciężko się gra kiedy nie ma kibiców na trybunach. Wiadomo, w Tychach dawali nam mocnego kopa motywacyjnego. Przyjemnie się grało dla nich, dla tej atmosfery. Na to się czekało cały sezon, czyli na fazę play-off. Tego na pewno zabrakło, ale nie możemy też szukać tanich wymówek, że nam nie wyszło. Na pewno byłoby lepiej z kibicami. Tak jak mówię – przegraliśmy, ale cel który sobie zakładaliśmy nie został osiągnięty

ZK: Mimo, że sezon dopiero się zakończył to trzeba już patrzeć w kierunku kolejnego sezonu. Czy były prowadzone już z tobą rozmowy w celu przedłużenia kontraktu? Chciałbyś w ogóle kontynuować grę w trójkolorowych barwach?

JR: Włodarze jeszcze nie rozmawiali ze mną na temat kontraktu. Zawsze mówiłem, że ja się w Tychach czuję bardzo dobrze. W każdym sezonie wkładam w ten zespół dużo serducha i obojętnie ile czasu spędzam na lodzie, to zawsze chcę by ten czas został maksymalnie wykorzystany. Chcę dawać drużynie zawsze tyle ile mogę. Chcę aby moje atuty mogły jak najbardziej pomóc drużynie, bo to jest dla mnie celem nadrzędnym. Tak jest i mam nadzieję, że tak jeszcze będzie