Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Rzeszutko: Ta porażka bardzo boli

GKS Tychy po raz trzeci z rzędu poniósł porażkę w półfinale Pucharu Polski. Po raz drugi ulegli Re-Plast Unii Oświęcim, która pokonała mistrzów Polski 3:1. Jak ten mecz wyglądał z perspektywy zawodnika?

Tyszanie przez cały mecz przeważali. Świadczy o tym chociażby statystyka strzałów. Jednak mistrzowie Polski tylko raz znaleźli sposób na Clarke’a Saundersa.

– Najgorsze jest to, że ten mecz przegraliśmy. Nie ustrzegliśmy się błędów. Cały mecz staraliśmy się mieć kontrolę, grać krążkiem w tercji rywala i kreować sytuacje. To utrzymanie przez cały mecz było, gra w tercji ataku również, ale popełniliśmy niestety więcej błędów – ocenił tyski środkowy.

Trójkolorowi dobrze radzili sobie w drugiej tercji. Jednak bramka Saundersa była jak zaczarowana. Niewykorzystane okazje lubią się mścić i to miało miejsce w 40. minucie spotkanie, kiedy Luka Kalan dał swojej drużynie prowadzenie na kilkanaście sekund przed przerwą.

– W drugiej tercji mieliśmy sporo sytuacji. Nadal kontrolowaliśmy przebieg gry. To my rozprowadzaliśmy krążek, ale brakowało skuteczności, takiego ostatniego podania i przede wszystkim wykończenia. Wydaje mi się, że gdybyśmy strzelili bramkę podczas drugiej odsłony, to ten wynik byśmy dowieźli do końca – stwierdził “Rzeszut”.

GKS Tychy od trzech lat jest gospodarzem fazy finałowej Pucharu Polski. Jednak atut własnego lodu, szczęścia im nie przynosi. Tyszanie już trzy lata nie potrafią awansować do finału.

– Niestety, jest tak, że od trzech lat nie potrafimy zwyciężyć na własnym terenie. Jakoś tego półfinału nie potrafimy przejść. To boli, bo bardzo chcieliśmy i wierzyliśmy, że dzisiaj ten mecz wygramy. Jest to naprawdę ogromny smutek. Gdzieś ten wynik będzie rzutował na obraz naszej gry. Ale ważne jest to, by się podnieść po porażce. Na tym to polega. Jednego dnia się przegrywa, a następnego jest kolejny mecz, w którym gra się o pełną pulę – zaznaczył Jarosław Rzeszutko.

Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego zakończyli rok 2020 porażką. Na następny mecz w ramach rozgrywek PHL, udadzą się do Torunia. Do tego czasu jednak równo tydzień.

– Do następnego meczu mamy jeszcze sporo czasu. Będzie to standardowy wariant przygotowań. Przerwa będzie krótka i czeka nas powrót do ciężkiej pracy – zakończył 34-latek.

Ostatnie artykuły