zklepy.pl
Image default

Sarnik: Czy sędziowie mają zrobione badania okulistyczne?

W meczu 36. kolejki Tauron Hokej Ligi, GKS Tychy pokonał 3:1 Zagłębie Sosnowiec. Więcej jednak niż o wyniku mówi się o kuriozalnej decyzji sędziów podczas drugiej tercji. W efekcie sosnowiczanie zeszli do szatni w ramach protestu. Po meczu, trener Zagłębia nie gryzł się w język.

Sosnowiczanie mogą mówić o sporym pechu w dzisiejszym spotkaniu. Nie wykorzystali wielu dogodnych sytuacji albo też Kamil Lewartowski stawał im na drodze. Efektem tego jest kolejna porażka, choć podopieczni Piotra Sarnika pozostawili po sobie dobre wrażenie.

– Graliśmy naprawdę dobry mecz z drużyną, która jest kandydatem do tytułu. Graliśmy dobrze, a spotkanie było wyrównane. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy i przegraliśmy znowu niestety. To jest bardzo przykre, bo uważam że zasługiwaliśmy na przynajmniej punkt

– przyznał trener sosnowiczan.

Dziś niespodziewanie w bramce pojawił się Mikołaj Szczepkowski. Młody bramkarz Zagłębia zaprezentował się naprawdę solidnie i kilka razy uratował skórę swoim kolegom. Patrik Spěšný miał dziś okazję do odpoczynku.

– My myślimy też o fazie play-off. Uważam, że z każdym możemy wygrać. Nie jest powiedziane, że ten kto zaczyna z pierwszego miejsca, to ten z ósmego nie jest w stanie przejść tej pierwszej rundy więc chcemy żeby Mikołaj się ogrywał i też Patrik nieco odpoczął. Ważne żeby poprawnie bronić

– ocenił szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec.

W 33. minucie gry, doszło do kuriozalnej sytuacji. Sosnowiczanie grali w podwójnej przewadze. Po chwili, Valtteri Niemi wytrącił kija z rąk zawodnika, który był bez krążka – Filipa Komorskiego. Sędziowie jednak stali w bezruchu i nie dopatrzyli się przewinienia. Kilka sekund później krążek znalazł się w bramce po strzale Patryka Krężołka. Arbitrzy zdecydowali się na naradę. Po naradzie anulowali gola i nałożyli karę na Olliego Valtolę. To wywołało ogromną frustrację w szeregach gości, którzy zdecydowali się zjechać do szatni. Po kilku minutach, Piotr Sarnik i jego drużyna wrócili na lodowisko.

– To był drugi taki mecz. To był moment, w którym mogliśmy objąć prowadzenie w tym spotkaniu, potem dobrze zagrać w defensywie. Wiadomo, drużyna która potem przegrywa musi się otworzyć i wtedy można stworzyć jakieś sytuacje. Zeszliśmy do szatni dlatego bo gdzieś ta cierpliwość się kończy. Nie można dwa razy w sezonie robić takich błędów jak zrobili sędziowie. Ja chce zadać pytanie tym ludziom, którzy odpowiadają za sędziów, czy oni w ogóle mają zrobione badania okulistyczne? Tak się zastanawiam, ponieważ graliśmy w podwójnej przewadze. Więc jest wtedy mniej zawodników, gra jest bardziej czytelna, wszyscy dobrze wszystko widzą, nawet ci którzy na hokeju się nie znają. Jeśli w tej sytuacji sędzia nie widział faulu na zawodniku z Tychów, że stracił kija, ale po naszej bramce sędziowie sobie nagle zdecydowali że anulują gola i odeślą naszego zawodnika na karę, to uważam że to jest kuriozalna sytuacja. Chciałbym jeszcze dodać, że kto inny faulował, a kto inny poszedł na karę. Sędziowie kompletnie nie kontrolowali tego meczu, nie widzieli kto tę karę zrobił. Chyba losowali sobie z kapelusza. W play-offach gdzie o wyniku często decyduje jedna bramka coś takiego jak będzie miało miejsce to ja sobie nie wyobrażam kibiców, sponsorów, trenerów. Jaki ci ludzie mają mieć kierunek i jak mają pracować z drużyną, jeśli sędziowie tę ciężką pracę niszczą?

– grzmiał po meczu Piotr Sarnik.

Najnowsze artykuły

Tomáš Tatar: Polacy postawili trudne warunki. Trzymam za nich kciuki

Mikołaj Pachniewski

Fraszko: Cały czas wierzymy że się utrzymamy

admin

Erik Karlsson: Polacy mnie zaskoczyli. To naprawdę dobra drużyna

Mikołaj Pachniewski

1 komentarz

1964 6 lutego 2024 at 15:06

W pełni się zgadzam z trenerem Zagłębia poważne problemy z sędziami zaczęły się kilka lat temu. Zarzuty jakie można im postawić to nie tylko tz ślepota ale i brak znajomości zmian w przepisach gry oraz złą ich interpretację. Dziś oglądając hokej Szwedzki czy Czeski widać to gołym okiem tam pozwala się grać bo hokej to gra kontaktowa. Najgorsze jest to że nowi sędziowie uczą się złych nawyków od takich wyjadacze jak panowie Kozłowski, Kaczmarek czy Breske. Inną sprawą jest brak kar dla sędziów nawet tych łagodnych typu odsunięcie od meczu czy przeniesienie czasowe do niższej ligi kiedyś stosowanych. Problemem są też nie obiektywni obserwatorzy którymi są dawni koledzy.

Odpowiedz

Skomentuj