Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Sidorienko: Pokazaliśmy charakter

GKS Tychy zwyciężył w meczu półfinałowym z GKS-em Katowice 2:0. O wyniku przesądziła ofiarna gra w obronie tyszan i nieskuteczność katowiczan. Wynik nie był jasny jeszcze na krótko przed końcową syreną, ale ostatecznie o wyniku przesądził gol Alexandra Boivina, który posłał krążek do pustej bramki. Po meczu Andriej Sidorienko był zadowolony ze swoich podopiecznych, ale jak sam stwierdził błędy jeszcze się zdarzały.

Tyszanie do finału Pucharu Polski awansowali po raz pierwszy od 2017 roku. Od tego czasu trzykrotnie odpadali z półfinału tego turnieju. Tym razem przerwali oni jednak fatalną passę. Mecz mógł się podobać, bo ciekawych akcji z pewnością nie brakowało.

– Chciałbym pogratulować zawodnikom. Przez cały mecz była walka. Chłopcy bardzo dobrze mentalnie podeszli do tego spotkania. Chciałbym także podziękować kibicom, którzy przyjechali nas tu wspierać i pomogli drużynie. Trzeba jednak już myśleć o kolejnym spotkaniu – zaznaczył trener tyszan.

W trakcie przerwy pomiędzy drugą a trzecią tercją doszło do próby przedarcia się do strefy buforowej przez kibiców obu drużyn. Służby porządkowe nie zdały jednak egzaminu i użyły gazu pieprzowego w obiekcie zamkniętym. Wszyscy zgromadzeni w oświęcimskiej hali czuli dyskomfort spowodowany działaniem tej substancji. Widać było że hokeiści obu zespołów mieli problemy z oddychaniem.

– Warunki panujące na hali był takie same dla obu drużyn. Utrzymaliśmy ten wynik i jest zwycięstwo i z tego jestem zadowolony. Moi zawodnicy pokazali charakter w tym meczu – stwierdził 63-letni szkoleniowiec.

Trójkolorowi w tym spotkaniu nie stracili bramki. Spora w tym zasługa bramkarza GKS-u Tychy, a także obrońców, którzy niejednokrotnie rzucali się pod strzał. Katowiczanie mieli sporo dogodnych okazji, ale żadnej z nich nie potrafili wykorzystać.

– My skupialiśmy się na grze w defensywie i kontratakach. Bardzo dobrze się dziś broniliśmy i utrzymaliśmy prowadzenie do końca. Wychodziliśmy dobrze spod presji, nieźle też wyjeżdżaliśmy z własnej tercji. Jedyne do czego można się przyczepić to gra w przewadze. Jednakże dobrze broniliśmy się w osłabieniach. Trzeba wyciągnąć wnioski żeby w następnym spotkaniu popełniać mniej błędów – powiedział opiekun trójkolorowych.

Już dziś kolejne spotkanie półfinałowe. Tauron Re-Plast Unia Oświęcim zmierzy się z Comarch Cracovią. Jak mówi tyski trener, dla jego drużyny nie ma znaczenia z kim zagrają w finale.

– Finał zawsze jest finałem. Dla nas nie ma różnicy z kim zagramy to spotkanie. Cztery drużyny są bardzo mocne w tym turnieju. My nie wybieramy przeciwnika. Po prostu musimy się dobrze przygotować do finału – zakończył Andriej Sidorienko.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły