Znajdziesz nas też tutaj:

Hokej zagraniczny

„Smocze Opowieści”: (Nie)spodziewany przebieg wydarzeń

Oceláři zdają się wracać na właściwe tory i przełamali tegoroczną klątwę domowego lodowiska. W Trzyńcu znowu zaczęło świecić słońce – również dla polskiego duetu, który zanotował bardzo udany tydzień. Czy kiedy wszystko zdaję się wracać do normy, coś może pójść nie tak?

Na początku skupmy się na aspektach stricte sportowych. W minionym tygodniu Trzyniec pokonał w Werk Arenie kolejno Litvínov (4:1) oraz w ramach Hokejowej Ligi Mistrzów w meczu o przysłowiowe „frytki” HC Davos (4:3). Rewelacyjny początek sezonu notuje słowacki napastnik Marko Daňo, który w ośmiu ligowych meczach zapisał na swoim koncie 8 goli i 2 asysty. W ostatnim ligowym meczu popisał się najszybszym hat-trickiem w historii ligi – zdobycie trzech kolejnych goli zajęło mu dokładnie 5 minut i 47 sekund!

W tym spotkaniu kolejny punkt zapisał na swoim koncie Aron Chmielewski notując asystę. Drugi z Polaków (Alan Łyszczarczyk) po bardzo dobrych występach w Chance Lidze dostał swoją szansę w ramach Hokejowej Ligi Mistrzów, którą wykorzystał w najlepszy możliwy sposób notując gola i asystę. W tym meczu Trzyniec wystawił również swoich trzech zdolnych juniorów: Oskara Haasa, Marka Ročáka i Pavla Matěja, którzy coraz częściej i głośniej dobijają się do bram pierwszego zespołu.

O ile w meczu ligowym za sprawą szybkiego zamknięcia spotkania (3:0 po 7 minutach gry) Oceláři mieli wszystko pod kontrolą, to w meczu z HC Davos powróciły tegoroczne demony i praktycznie przy każdej z bramek blok obrońców mógł zrobić coś więcej. Niemniej – jak mówi stare powiedzenie – zwycięzców nikt nie sądzi, a kolejne dwa wygrane spotkania pozwoliły odetchnąć nieco mentalnie zawodnikom i ci mogą spokojnie szykować się do kolejnego starcia ligowego z drużyną z Pilzna, która póki co gra poniżej swoich oczekiwań.

Czym są więc te niespodziewane rzeczy, skoro zgodnie z oczekiwaniami Oceláři wróciło na zwycięski kurs? Mianowicie plotki transferowe. Na początku tygodnia pojawił się temat, że szeregi zespołu z Trzyńca miałby zasilić nie kto inny jak Richard Pánik, który nie grał w Europie od 2009 roku. Ten byłby niewątpliwym wzmocnieniem, bo jego bogate doświadczenie z NHL (521 spotkań) na pewno szybko zaprocentowałoby w ofensywnych szeregach obrońców tytułu. Finalnie jednak skończyło się na spekulacjach, bo Pánik wylądował w Szwajcarii (HC Lozanna). Kolejną plotką, która pojawiła się, miałby być powrót na stare śmieci obrońcy – Vladimíra Rotha, który nie jest do końca zadowolony ze swojej pozycji w Komecie Brno i wraca po kontuzji. O ile pierwsze dwie opcje każdy z kibiców wziąłby w ciemno, to teraz dochodzimy do ostatniej sensacji, która pojawiła się w tym tygodniu. Jedno z gorętszych nazwisk tego lata – Samuel Buček, czyli najlepszy gracz zeszłorocznej słowackiej ekstraklasy (41 goli, 23 asysty w sezonie zasadniczym oraz 13 goli i 11 asyst w play-offach) jest łączony z Trzyńcem. Gracz w wakacje był już po słowie z Seattle Kraken (NHL) i miał walczyć o swoje miejsce w drużynie na farmie w AHL, jednak finalnie wylądował w rosyjskiej KHL, w Nieftiechimiku Niżniekamsk.

Tym wyborem wprawił w szok wszystkich, sam uznając, że będzie to dla niego okno wystawowe i hokejowa szansa, jak sam zawodnik tłumaczył się z podjętej decyzji. Tam został bardzo szybko skreślony, bo już po rozegraniu sześciu ligowych kolejek i teraz niczym syn marnotrawny szuka ponownie swojego miejsca w europejskim hokeju. Po pojawieniu się tej informacji fala krytyki spadłą na… Trzyniec – głównie za to, że chciał/chce wyciągnąć rękę po ten łakomy kąsek na rynku transferowy. Negatywnych komentarzy nie brakuje w Internecie, czeskich serwisach sportowych, wśród kibiców, że młody Słowak chciał wykonać przysłowiowy skok na kasę za zbrudzone wojną rosyjskie pieniądze, a teraz wraca z podkulonym ogonem i szuka ramion, które go przygarną. Cała sytuacja budzi sporo kontrowersji już na poziomie plotki i trudno oceniać co będzie, jeśli transakcja faktycznie dojdzie do skutku. Zdaje się, że największą ofiarą będzie zawodnik, który sam postawił się między młotem, a kowadłem i teraz musi wyjść w jakiś sposób z tej opresji.

Niezależnie od tego, w najbliższym czasie Oceláři czeka następujący rozkład jazdy:

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły