Znajdziesz nas też tutaj:

CHL

Spryt Jastrzębia czy chytrość „Lisów”? Już jutro JKH rozpocznie zmagania w CHL

Starciem z włoskim HC Bolzano JKH GKS Jastrzębie rozpocznie jutro zupełnie nową kartę w historii klubu, jakim jest jego udział w Hokejowej Lidze Mistrzów. Kibiców z Jastrzębia-Zdroju czeka w tym tygodniu prawdziwe hokejowe święto, bowiem już dwa dni później ich ulubieńcom przyjdzie skrzyżować kije z EC Red Bull Salzburg.

Łotewski zaciąg bronią na CHL

Podopieczni Róberta Kalábera wywalczyli sobie udział w najbardziej prestiżowych międzyklubowych rozgrywkach w Europie w rewelacyjnym stylu. Nikt nie może negować, że w zeszłym sezonie Polskiej Hokej Ligi zdobyli zasłużone mistrzostwo, dorzucając do niego Puchar Polski oraz Superpuchar Polski. Działacze mają jednak za sobą niezwykle pracowity okres wiosenno-letni, wszak nie udało im się utrzymać trzonu składu, który w głównej mierze był odpowiedzialny za historyczny sukces.

Śmiało można stwierdzić, iż na Jastorze rozpoczyna się nowa era, a słowacki szkoleniowiec musi radzić sobie bez zawodników, którzy w ostatnich latach stanowili sporą wartość dodaną. Ciężar gry będzie spoczywał teraz w głównej mierze na barkach zawodników rodem z Łotwy. Czy ta filozofia przyniesie wymierny efekt?

Zmiana trenera i roszady w defensywie

O ile jastrzębianie w porę zadbali o wypełnienie wszelkich braków w kadrze, to „Lisy” z Bolzano nie miały już takiego komfortu. Ich największą bolączką wydają się być zdecydowanie zbyt długie poszukiwania trenera – Doug Mason przejął stery drużyny dopiero w połowie sierpnia. Kanadyjski szkoleniowiec może poszczycić się jednak niezwykle bogatym doświadczeniem, które z pewnością znajdzie przełożenie na grę jego podopiecznych. W rozgrywkach ICE Hockey League (znanych jeszcze wówczas pod nazwą EBEL) pracuje bowiem od sezonu 2014/2015 (a więc ma w nich identyczny staż, co Róbert Kaláber w JKH), a w przeszłości z powodzeniem trenował drużyny z niemieckiej i szwajcarskiej ekstraligi.

Do roszady doszło także między słupkami. Leland Irving przez trzy sezony był niezwykle pewnym punktem Bolzano, lecz po jego odejściu postawiono na cztery lata młodszego Kevina Boyle’a, który może poszczycić się pięcioma meczami rozegranymi dla Anaheim Ducks. Bolesna może okazać się za to strata Dennisa Robertsona. 30-letni kanadyjski defensor postanowił kontynuować swą karierę w czeskich Pardubicach, a w minionych dwóch sezonach wyróżniał się ponadprzeciętną produktywnością w ataku.

W klubie zadbano jednak o odpowiednie wzmocnienie składu i wydaje się, że bilans transferów wyszedł w tym przypadku na plus. Mocne nazwiska pojawiły się zwłaszcza w formacjach obronnych. Mowa tu o : Jamesie DeHaasie (w przeszłości solidne występy na poziomie AHL), Aleksie Trivellato (etatowy reprezentant Włoch) i Keeganie Lowe’ie (jego ojciec Kevin był przed laty znakomitym defensorem Edmonton Oilers, a w tym roku został włączony do Hockey Hall of Fame).

W ataku najwięcej należy oczekiwać od Bretta FindlayaDustina Gazleya Mike’a Halmo. Każdy z nich zdążył już udowodnić, że zna się na zdobywaniu bramek i kreowaniu dobrych szans. To właśnie oni muszą znaleźć się pod szczególną opieką defensorów JKH, jeżeli jastrzębianie chcą myśleć o zwycięstwie.

Termin działa na korzyść JKH

Największa siła JKH GKS-u Jastrzębie tkwi we wczesnym terminie rozpoczęcia rozgrywek. Jastrzębianie przepracowali sumiennie cały okres przygotowawczy, a z każdym kolejnym tygodniem na lodzie było widać coraz większą chemię pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Trener Mason nie mógł z kolei liczyć na taki przywilej. Jak to bywa w przypadku zawodników zza oceanu, część z nich dołączyła do zespołu w trybie „last minute”, a w dodatku niektórzy hokeiści z kraju reprezentowali Włochy w zakończonym fiaskiem turnieju kwalifikacyjnym do nadchodzących Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

HC Bolzano to szczególny zespół, który na stałe zapisał się w kronikach polskiego hokeja. W 2018 roku GKS Tychy pokonał bowiem tę drużynę 5:3, co było pierwszym zwycięstwem polskiego klubu na arenie Hokejowej Ligi Mistrzów. Czy jutro czeka nas powtórka tego sukcesu? Jedno jest pewne – mistrz Polski nie jest bez szans, a przy sprzyjających warunkach może pokusić się o sprawienie niespodzianki.

Ostatnie artykuły