Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Grzegorz Klich nie gryzł się w język. „Być może zmiana trenera?”

Sytuacja Zagłębia Sosnowiec stała się niegodna pozazdroszczenia. Sześć kolejnych porażek oraz olbrzymie problemy ze skutecznością sprawiły, iż notowania ekipy Grzegorza Klicha pikują. Trener sosnowiczan nie gryzł się w język po wczorajszej porażce z GKS-em Tychy.

Sześć porażek z rzędu. Taki wynik nie przynosi chluby Zagłębiu Sosnowiec. Po obiecujących transferach oraz udanym początku rozgrywek, nie takich rezultatów oczekiwali kibice znad Brynicy. Co było przyczyną porażki z GKS-em Tychy?

Jest mi przykro. To nie jest dołek – nie strzelamy bramek. Ciężko, wygrać mecz, kiedy zaczynamy go od stanu 0:1. Za mało strzelamy na bramkę, za mało kreujemy; brakuje tego, że ktoś w tercji ataku podejmie indywidualnie dobrą decyzję. Na pewno brakuje nam też szczęścia przy wykończeniu. Tak na dobrą sprawę, to my mogliśmy otworzyć wynik i być może to jest potrzebne temu zespołowi, by wygrywał mecz i kontrolował go bardziej – nie ukrywał rozczarowania Grzegorz Klich.

Trudno nie zgodzić się z opinią, iż w grze sosnowiczan brakuje niekonwencjonalności oraz pola do eksperymentów, które mogłyby ją poprawić. Trzy spośród sześciu ostatnich przegranych meczów zakończyły się na „zero z przodu”.

Oczywiście, są szanse na poprawę. Musimy w siebie wierzyć, rzetelnie wykonywać swoją pracę na treningach, realizować swoje zadania. Wiem, że potrzebujemy wzmocnień. Świeżego spojrzenia? Również. Być może zmiana trenera – nie ma problemu, jak najbardziej też uważam, że to jest potrzebne. Potrzebujemy impulsu. Tym impulsem będzie zwycięstwo, nowi zawodnicy, być może nowy trener. Potrzebujemy, by Sosnowiec zaczął wygrywać. Zdaję sobie z tego sprawę, że nasz klub nie wygląda obiecująco budżetowo, ale to nie oznacza, że nie możemy wygrywać – wysunął śmiałą tezę były trener młodzieżowych reprezentacji Polski.

Pomysł ze zmianą trenera, to nie jest częsta deklaracja z ust szkoleniowca sprawującego aktualnie swą funkcję. Czy trener Klich zwiastuje tym swoje rychłe odejście?

Ja cały czas jestem w rękach zarządu i wykonuję swoją pracę. To nie jest tak, że trzymam się jej pazurami. Jestem zadowolony z pracy z zawodnikami, bo pracuje się dobrze, atmosfera w zespole mimo porażek jest dobra. Każdy chce pracować, chce zwycięstw i ufamy sobie nawzajem. Myślę, że to jest najważniejsze w pracy. Cieszę się, że to tak wygląda. Szkoda mi nas, zawodników, kibiców, że muszą cierpieć z powodu porażek, ale proszę mi uwierzyć, że na treningach zapierdalamy. Staramy się poprawić te elementy, które nie funkcjonują. Robimy zmiany personalne w piątkach, próbujemy ustawień. Trzeba nieco szczęścia, to jest sport. Czasem nic nie wychodzi, a drużyna wygra, a czasem pomimo dobrej gry również przychodzi porażka – nie gryzł się w język 42-latek.

Wyniki są o tyle rozczarowujące, iż przed sezonem dokonano solidnych transferów. Porządny bramkarz, doświadczona defensywa, błyskotliwi napastnicy… Jak na razie wyniki pozostawiają sporo do życzenia.

Potrzebne są wzmocnienia. Ewidentnie brakuje nam strzelby, która strzeli gola. Dzisiaj pokazały nam to Tychy – dwie bramki-marzenie, idealnie wstrzelone. Bazujemy na uznanych nazwiskach czy dyspozycji zawodnika? Mam świadomość, że zebrałem zawodników, których ktoś nie chciał. Dlaczego? Bo na tyle mnie stać. Nie stać mnie na wyciągnięcie króla strzelców poprzedniego sezonu z innej drużyny. Nazwiska nie grają, a robi to drużyna i ich dyspozycja. Broń Boże, bym negował dobre transfery w osobach Witeckiego, Kotlorza czy Koguta. To dobre transfery. To doświadczeni zawodnicy, którzy mają swoją wartość, ale oni również potrzebują lepszych hokeistów. Przychodząc z Tychów, nie mieli być tu najlepsi, a dać stabilizację i doświadczenie swoja grą, zdobyte na arenie krajowej i międzynarodowej. Oni to robią – zapewnił trener Klich.

Od kogo oczekiwać zatem odpowiedzialności za wyniki?

Od obcokrajowców, których mamy w drużynie kilku. Mam świadomość, że nie robią oni tego, czego ja oczekuję i tak naprawdę potrzebne są zmiany. Problem jest taki, że na rynku nikogo nie ma. Ligi albo dopiero się zaczynają, albo świeżo się zaczęły, przez co nie ma rotacji. Na rynku dostępny jest „szrot”, którego nie chcę ryzykować, bo to wiąże się z transferkartą, albo są zawodnicy, którzy kosztują więcej niż nasza cała pierwsza piątka. To zamknięte koło. Prowadzę rozmowy z dziewięcioma agentami, a na rynku nie ma nikogo ciekawego. Pracuję na tym co mam i wierzę w ich umiejętności. Ewidentnie, jest blokada. Jarek Rzeszutko – supersnajper, który umie zdobyć gola z każdej pozycji, jest zablokowany. To nie jest problem treningu czy utraty umiejętności, tylko blokady. Dużo więcej oczekiwaliśmy od Dmytra Danyłenki. On zna moje zdanie na temat jego gry i o tym z nim rozmawiałem. Nie odmówię mu, że nie próbuje i nie walczy. To jednak nie jest to. Przyjechał tu, by być jednym z liderów drużyny pomimo młodego wieku, bo ma na to papiery. Polska liga nie jest słaba, ale niestety go zweryfikowała. To nie Ukraina i nie gra w najlepszej drużynie. Nie jesteśmy cały czas na krążku. Ma problem z grą obronną, z przodu nie może nic wykreować – odniósł się personalnie szkoleniowiec Zagłębia.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły