zklepy.pl

Triumf Unii, dwa nieuznane gole i deszcz butelek. Działo się w Oświęcimiu!

TAURON Re-Plast Unia Oświęcim zanotowała dzisiaj drugie zwycięstwo w półfinałowej rywalizacji z GKS-em Tychy, pokonując trójkolorowych 4:2! Cała seria nabrała zdecydowanie rumieńców, a najwięcej emocji dostarczyła nam pierwsza tercja, w której nie zabrakło kontrowersji.

Po wczorajszym rozpoczęciu półfinałowych zmagań TAURON Re-Plast Unii Oświęcim z GKS-em Tychy chyba każdy widz tego spotkania odczuwał spory niedosyt. Raptem dwa gole, mało klarownych sytuacji strzeleckich i raczej spokojny – jak na rangę tej rywalizacji – przebieg meczu na pewno nie zaspokoił oczekiwań kibiców.

To co wydarzyło się dziś w pierwszej tercji na oświęcimskiej hali już samo w sobie zrekompensowało nam niedobór wrażeń wczorajszego wieczoru. Gołym okiem widać było, iż przyjezdni po wczorajszej klęsce od pierwszych minut szukali okazji, by wypracować sobie przewagę mocnym otwarciem spotkania.

Podopieczni Andrieja Sidorienki nie zrealizowali jednak tego założenia i ponownie to Tomáš Fučík skapitulował jako pierwszy. W 8. minucie Kristaps Jākobsons zdecydował się na kąśliwą wrzutkę, a Alexander Szczechura udowodnił, iż wciąż ma w sobie to „coś” i sprytnym strąceniem krążka zmylił swojego byłego klubowego kolegę.

Taki stan nie utrzymał się jednak długo, a już dwie minuty później mieliśmy remis. Roman Szturc po otrzymaniu długiego podania zdecydował się na indywidualny rajd na bramkę Kevina Lindskouga. Szwedzki golkiper poradził sobie z jego pierwszym uderzeniem, ale źle sparował krążek i skapitulował po raz pierwszy w tej rywalizacji po dobitce czeskiego napastnika.

Biało-niebiescy mogli odgryźć się swym rywalom w najmniej spodziewanym momencie, kiedy to przyszło im bronić się w osłabieniu. Pawło Padakin nie powtórzył jednak wyczynu Szturca i przegrał pojedynek sam na sam z Fučíkiem.

Termometry wskazały jednak najwyższą temperaturę na zaledwie 12 sekund przed końcem pierwszej tercji. Teddy Da Costa przekierował skutecznie krążek do tyskiej siatki, lecz radość biało-niebieskich była przedwczesna. Były reprezentant Francji chwilę przed strzałem wybił bowiem kija z rąk Alexandra Younana, a sędziowie po anulowaniu gola odesłali go dodatkowo na ławkę kar.

To rozsierdziło gospodarzy, a Da Costa opuścił nawet miejsce swej dwuminutowej odsiadki, by wyperswadować swoje racje w żołnierskich słowach. Obydwie drużyny skoczyły sobie do gardeł, a z trybun posypały się butelki i inne elementy, jakie znalazły się pod ręką co mniej okrzesanych kibiców.

Gorące zakończenie pierwszej odsłony przebiło poniekąd pompowany balonik negatywnych emocji i druga tercja upłynęła już w duchu znacznie bliższemu zasadom fair-play. W 25. minucie gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Trójkowa akcja czwartej formacji wspieranej przez Erika Ahopelto znalazła swój finisz w bramce GKS-u Tychy po strzale Dariusza Wanata.

W drugiej tercji Unici po raz drugi musieli przełknąć gorzką pigułkę w postaci anulowania gola. Tym razem Krystian Dziubiński chciał dopomóc szczęściu ręką, ale oczywisty ruch stanowił słuszną podstawę, by nie uznać trafienia.

Na kolejne trafienia przyszło nam poczekać do trzeciej partii spotkania. Tyszanie ponownie potwierdzili, iż doskonale czują się w zestawieniu czterech na czterech, a wyrównanie zapewnił Christian Mroczkowski.

Na szczęście gospodarzy, nie był to ostatni akord w tej tercji. W rzadkiej konfiguracji czterech na trzech udało im się zdobyć trzecie trafienie, kiedy to Da Costa idealnie przymierzył pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez – pozbawionego chwilę wcześniej kija – bramkarza.

Reszta spotkania upłynęła pod znakiem rozpaczliwego szukania okazji do wyrównania przez hokeistów GKS-u Tychy. Biało-niebiescy skutecznie rozbijali raz po raz ataki przyjezdnych. Kiedy na ponad dwie minuty przed końcem spotkania na ławkę kar odesłany został Jean Dupuy stało się jasne, iż drugie zwycięstwo zostanie dziś nad Sołą.

Tyszanie przetrwali to osłabienie, ale na 19 sekund przed końcem spotkania fatalny błąd we własnej tercji popełnił August Nilsson. Skrzętnie skorzystał na nim Dziubiński, który postawił stempel na półmetku Unii w drodze do upragnionego finału.

TAURON Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Tychy 4:2 (1:1, 1:0, 2:1)
1:0 – Alexander Szczechura – Kristaps Jākobsons, Teddy Da Costa (7:37),
1:1 – Roman Szturc (9:39),
2:1 – Dariusz Wanat – Erik Ahopelto, Adrian Prusak (24:43),
2:2 – Christian Mroczkowski – Bartłomiej Jeziorski (43:42, 4/4),
3:2 – Teddy Da Costa – Krystian Dziubiński (51:05, 4/3),
4:2 – Krystian Dziubiński (59:41).

Unia: Lindskoug – DiukowJerofejevsAhopeltoDziubińskiPadakin – Panhełow-JułdaszewJakobsonsDa CostaCichySzczechura – BezuškaP. NoworytaSołtysKrzemieńS. Kowalówka – M. NoworytaPaszekLaaksoWanatPrusak.
Trener: Nik Zupančič.

GKS: Fučík – PociechaKaskinenŠedivýKomorskiJeziorski – BizackiJaśkiewicz;  GościńskiStarzyńskiMarzec – YounanNilssonMroczkowskiBoivinDupuy – UbowskiCiuraJuholaGalantSzturc.
Trener: Andriej Sidorienko.

Najnowsze artykuły

Comarch Cracovia wygrywa po karnych! Udany powrót Łyszczarczyka po kontuzji

admin

KH Energa Toruń z czystym kontem w Sanoku. 7 goli torunian

Mikołaj Pachniewski

Jastrzębski walec zatrzymany! Re-Plast Unia przerwała serię

Mikołaj Pachniewski

Zostaw komentarz