Znajdziesz nas też tutaj:

Trzy gwiazdy

Trzy gwiazdy 26. kolejki: Saunders, Spěšný, Murray

Bramkarze nierzadko muszą nieźle natrudzić się, by znaleźć się w naszym zestawieniu. W 26. kolejce Polskiej Hokej Ligi dali jednak taki popis, iż miejsca „Trzech gwiazd” zostały w całości obsadzone przez golkiperów! Pokrzywdzony może poczuć się Patrik Nechvátal, który zanotował przecież zwycięstwo, zachowując czyste konto, a zabrakło dla niego miejsca. Wierzymy jednak, że dokonany przez nas wybór, a także rozdzielone miejsca były jak najbardziej obiektywne.

3. miejsce – John Murray (GKS Katowice) – 37 obronionych strzałów, czyste konto.

Amerykanin z polskim paszportem w starciu z KH Energą Toruń zanotował drugie czyste konto w sezonie. Reprezentant Polski obronił wszystkie 37 strzałów oddanych na swoją bramkę i poprowadził GieKSę do zwycięstwa i obrony fotelu lidera. „Jasiek Murarz” kilkukrotnie popisał się spektakularnymi interwencjami. Obronił strzały z najbliższej odległości: Jegora Szkodienki, Mikałaja Sytego i Roberta Karczochy, niejednokrotnie wykazując się gibkością i refleksem. Bramkarz GieKSy nie miał łatwego dnia, bo torunianie byli bardzo zmotywowani i do ostatnich sekund walczyli choćby o honorową bramkę, ale Murray wytrzymał ostrzał rywali i „zamurował” swoją „świątynię”.

2. miejsce – Patrik Spěšný (Ciarko STS Sanok) – 47 obronionych strzałów, czyste konto.

Czeski golkiper STS-u Sanok zanotował bez dwóch zdań jedno z najlepszych spotkań rozegranych w barwach ekipy z Podkarpacia. Zapewne należy ono również do… najdziwniejszych w jego karierze, bowiem po 65 minutach gry obydwaj bramkarze nie skapitulowali. Choć „Pata” okazał się być gorszy w rzutach karnych od Patrika Nechvátala, my postanowiliśmy wyróżnić sanockiego bramkarza. Po pierwsze, jeden przegrany indywidualny najazd nie powinien przekreślać jego znakomitego występu. Po drugie, musiał się on zmierzyć z praktycznie dwukrotnie większą liczbą strzałów niż jego vis-à-vis stojący między słupkami JKH.

1. miejsce – Clarke Saunders (Re-Plast Unia Oświęcim) – 41 obronionych strzałów, 97,6% skuteczności.

Choć „Saundy’emu” nie udało się zachować czystego konta w meczu z GKS-em Tychy, przyznajemy mu pierwszą gwiazdę. Wszystko to za sprawą gatunkowego ciężaru tego starcia. Choć biało-niebiescy po pierwszej tercji zjeżdżali do szatni z trzybramkową zaliczką, nie było to wcale spotkanie „do jednej bramki”. Tyszanie w pozostałych czterdziestu minutach walczyli zawzięcie o zmniejszenie straty i wyrównanie, lecz stać ich było na zaledwie jedno trafienie, w czym także spora zasługa Saundersa. Na usprawiedliwienie 32-letniego hokeisty możemy powiedzieć, iż przepuścił on gola „charytatywnie”. Na Stadionie Zimowym w Tychach organizowano bowiem kolejną edycję akcji Teddy Bear Toss, a pluszowe misie zalały taflę po trafieniu Alexandra Szczechury.

 

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły