Znajdziesz nas też tutaj:

Trzy gwiazdy

Trzy gwiazdy 40. kolejki: Murray, Arrak, Saunders

Dwa bramkarskie popisy oraz efektowny hat-trick – te zasługi wystarczyły, by znaleźć się wśród naszych „Trzech gwiazd” 40. kolejki PHL. W zaszczytnym gronie umieściliśmy Johna Murraya, Roberta Arraka oraz Clarke’a Saundersa.

3. gwiazda: Clarke Saunders (Re-Plast Unia Oświęcim) – 32 obronione strzały, 97% skuteczności.

Re-Plast Unia Oświęcim odniosła wczoraj niezwykle ważne zwycięstwo, przerywając tym samym serię czterech porażek. Przełamanie nadeszło w starciu z JKH GKS-em Jastrzębie. który ostatnio znajdował się na fali wznoszącej. Sukces biało-niebieskich nie byłby jednak możliwy bez bardzo dobrej postawy Clarke’a Saundersa. Kanadyjski bramkarz imponował pewnością siebie, potwierdzając swoją wartość w ostatnich chwilach tego spotkania. Trener przyjezdnych posłał do boju szóstego zawodnika, lecz mimo tego, jastrzębianie bili głową w mur aż do końcowej syreny.

2. gwiazda: Robert Arrak (KH Energa Toruń) – 3 gole, 2 asysty.

Formacje ofensywne KH Energi Toruń należą w tym sezonie do niezwykle chimerycznych. Napastnikom takim jak Robert Arrak nie sposób jednak odmówić potencjału, do wykrzesania którego w pełni brakuje przede wszystkim stabilizacji. Estoński napastnik zanotował wczoraj swojego drugiego hat-tricka w trwającym sezonie PHL, co pozwoliło mu awansować na drugie miejsce w tabeli strzelców. Co ciekawe, każdy z jego goli padł de facto w ostatniej odsłonie gry, choć jego trafienia zostały rozłożone na dwie tercje. Wszystko to za sprawą awarii prądu, jaka nawiedziła sosnowiecki Stadion Zimowy. Arrak zrehabilitował się tym samym za zmarnowany rzut karny z 30. minuty gry.

1. gwiazda: John Murray (GKS Katowice) – 31 obronionych strzałów, czyste konto.

Śląski szlagier trzymał w napięciu do samego końca. Jak powiedział Marcin Kolusz w rozmowie z naszym portalem: „wygrała drużyna, która popełniła mniej błędów”. Tyszanie stracili bramkę podczas gry w osłabieniu w drugiej tercji spotkania. Podopieczni Andrieja Sidorienki tworzyli sobie groźne akcje, ale na ich drodze stanął pewny siebie John Murray. Interwencją szczególnej urody popisał się w 36. minucie kiedy to obronił strzał Michaela Cichego samym trzonkiem kija. Ostatecznie „Jasiek Murarz” zachował czyste konto i to on zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

Ostatnie artykuły