Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Trzy gwiazdy 5. kolejki: Murray, Dołęga, Da Costa

Trójka gwiazd, a może… Tercet Starszych Panów? W piątej kolejce do zwycięstw swych zespołów sporą cegiełkę dołożyli weterani polskich tafli, którzy udowodnili, iż wiek to tylko liczba!

3. gwiazda – Teddy Da Costa (Re-Plast Unia Oświęcim) – 1 gol, 1 asysta.

Drużyna Francuza zwyciężyła po raz pierwszy w obecnym sezonie. Środkowy biało-niebieskich rozegrał wyróżniał się na tle zespołu. Przez cały mecz był aktywny pod bramką Marcela Kotuły, a ponadto zdobył gola. Jak się okazało, jego trafienie było kluczowe dla losów spotkania, gdyż po bramce na 2:1 jego koledzy poszli za ciosem, a sam Da Costa miał asystę przy kolejnym golu. Naszym zdaniem 35-latek tchnął życie w swoją drużynę i to w głównej mierze dzięki niemu kibice Re-Plast Unii mogli świętować zdobycie trzech oczek po raz pierwszy w sezonie.  Francuski napastnik zgromadził w czterech meczach cztery punkty za dwa gole i dwie asysty. Podobnie jak w zeszłej kampanii, jest kluczowym zawodnikiem oświęcimskiej Unii.

2. gwiazda – Jarosław Dołęga (KH Energa Toruń) – 1 gol, 1 asysta.

Jeden z najbardziej doświadczonych hokeistów na polskich taflach powrócił do składu „Stalowych Pierników” po czterech meczach przerwy i to w jakim stylu. Po występie Dołęgi było widać ogromną motywację i chęć wywalczenia sobie miejsca w składzie. Wydaje się, że po tym spotkaniu to się udało. 39-letni napastnik najpierw otworzył wynik spotkania, gdy podczas gry w przewadze podbił krążek po uderzeniu Lauriego Huhdanpy, a potem asystował przy trzecim golu dla gospodarzy, gdy do siatki trafił Robert Arrak. Weteran polskich lodowisk zaprezentował się znakomicie i należy tylko pogratulować takiego występu. Dla młodej toruńskiej ekipy, tak doświadczony zawodnik z pewnością stanowi tylko wartość dodaną.

1. gwiazda – John Murray (GKS Katowice) – 31 obronionych strzałów, 96,9% skuteczności interwencji.

John Murray z każdym kolejnym meczem udowadnia, iż zmiana środowiska wyszła mu na dobre. Po słabszym sezonie w GKS-ie Tychy podchodziliśmy do jego osoby z niemałą rezerwą, lecz (począwszy od fenomenalnego spotkania z Białorusią) z każdym kolejnym meczem pokazuje, że wciąż dysponuje sporą klasą. Jesteśmy przekonani, że gdyby nie jego świetna postawa w bramce GieKSy, to katowiczanie mogliby pomarzyć o serii pięciu zwycięstw na początku sezonu. W starciu z Comarch Cracovią popisał się trzydziestoma interwencjami, kapitulując jedynie przy pechowej bramce zaliczonej na konto Collina Shirleya. Podobnie jak miało to miejsce w ostatnim starciu z JKH GKS-em Jastrzębie, w końcówce musiał przetrwać napór rywala, lecz wyszedł z niego bez szwanku, a jego drużyna bezpiecznie dowiozła prowadzenie do końcowej syreny.

Ostatnie artykuły