Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Trzy gwiazdy 6. kolejki: Jeziorski, Ignatowicz, Bernacki

W szóstej kolejce Polskiej Hokej Lidze hokeistom (i to nie tylko tym występującym w ofensywie) dopisała nie lada skuteczność. Tym razem postawiliśmy na zawodników, którzy swymi bramkami dołożyli sporą cegiełkę do zwycięstw swoich zespołów.

3. gwiazda – Michał Bernacki (Zagłębie Sosnowiec) – 3 bramki, 1 asysta.

Deklasacja. Tylko tak można określić przebieg meczu pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Podhalem Nowy Targ. Michał Bernacki to już trzeci zawodnik w tym sezonie, który może pochwalić się hat-trickiem. 22-letni sosnowiczanin otworzył swój strzelecki dorobek uderzeniem ze slotu, które zwieńczyło podwójną przewagę jego zespołu. Kolejne trafienie padło po jego strzale z bekhendu, gdy przerzucił krążek nad bezradnym Klimowskim. To także on przypieczętował „dwucyfrówkę”, tym razem lokując „gumę” przy krótszym rogu nowotarskiej bramki. Na jego konto powędrowała również asysta zapisana przy piątej bramce Zagłębia.

2. gwiazda – Maksim Ignatowicz (Comarch Cracovia) – 2 bramki.

Rosły rosyjski defensor w starciu z KH Energą Toruń dał się przyjezdnym we znaki. Najpierw otworzył wynik spotkania, gdy zza bramki „gumę” jak na tacy wyłożył mu Collin Shirley, a potem zdobył, jak się okazało, zwycięską bramkę, strzelając na 4:1. To trafienie było wyjątkowej urody, bowiem Ignatowicz „huknął” sprzed bulika, z dość ostrego kąta, a krążek zatrzepotał w okienku toruńskiej bramki. Dobrze spisywał się także w obronie, choć nie ustrzegł się błędu, gdy „gumę” wyłuskał mu Michał Kalinowski. Z tej akcji padła trzecia bramka dla torunian. Mimo wszystko Ignatowicz walnie przyczynił się do zwycięstwa „Pasów” nad wiceliderem z Torunia.

1. gwiazda – Bartłomiej Jeziorski (GKS Tychy) – 2 bramki.

„Jezior” otrzymuje od nas pierwszą gwiazdę przede wszystkim dzięki temu, iż udźwignął gatunkowy ciężar derbowego starcia GKS-u Tychy z GKS-em Katowice. Najpierw udało mu się przechwycić krążek, a następnie strzałem z bulika pokonać Murraya. To także on został autorem decydującej bramki, gdy trącił „gumę” wstrzeloną przez Alexandra Szczechurę. Zadecydowało to o zakończeniu pięciomeczowej serii zwycięstw katowickiej GieKSy, a podopiecznym Krzysztofa Majkowskiego dało oddech w postaci upragnionego zwycięstwa.

Ostatnie artykuły