Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Trzy gwiazdy 7. kolejki: Lewartowski, Bukowski, Kalns

W takich momentach żałujemy, że nasz format jest ograniczony do zaledwie trzech zawodników. Wczoraj z świetnej strony zademonstrowali się golkiperzy (Patrik Nechvátal i Patrik Spěšný zanotowali swoje pierwsze czyste konta w sezonie), a dobrą formą błysnęli również napastnicy. Jesteśmy jednak przekonani, że dokonaliśmy dobrego wyboru!

3. gwiazda – Egils Kalns (JKH GKS Jastrzębie) – 2 gole, 2 asysty.

Mistrzowie Polski po rozczarowującym początku sezonu, wyładowali całą sportową złość, wykorzystując słabszą dyspozycję Podhala Nowy Targ. Spory udział w „dwucyfrówce” osiągniętej przez zespół znad czeskiej granicy miał Egils Kalns. Pierwsza tercja nie zwiastowała jeszcze tak okazałego rezultatu, ale po bramce Kalnsa, zdobytej tuż po rozpoczęciu drugiej tercji, jastrzębianom poszło jak z płatka. Na konto łotewskiego napastnika powędrowała również bramka numer 7, rozpoczynająca serię trzech wykorzystanych przewag przyjezdnych. 30-letni hokeista zainkasował ponadto dwie asysty.

2. gwiazda – Jakub Bukowski (Ciarko STS Sanok) – 2 gole, 2 asysty.

Przed sezonem umieściliśmy Jakuba Bukowskiego na liście najbardziej perspektywicznych zawodników Ciarko STS-u Sanok, zaznaczając, iż do swojej ponadprzeciętnej dynamiki musi dołożyć jeszcze przyzwoite wykończenie. Wszystko wskazuje na to, że dla 20-letniego sanoczanina to może być „ten sezon”. Dość powiedzieć, że za nami dopiero sześć spotkań sanoczan, a on już… zdołał wyrównać strzelecki dorobek z minionych rozgrywek. Po popisowym meczu z Re-Plast Unią Oświęcim, gdzie zdobył hat-tricka, teraz o jego umiejętnościach przekonał się golkiper Zagłębia Sosnowiec. Rzut karny podyktowany za faul na Bukowskim na bramkę zamienił Sami Tamminen. Przy kolejnym trafieniu młody hokeista już sam wcielił się w rolę kata, z bliskiej odległości lokując krążek w siatce; z kolei w trzeciej tercji z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Michałem Czernikiem. Dwie asysty stanowią dodatkowy plus przy jego nazwisku.

1. gwiazda – Kamil Lewartowski (GKS Tychy) – 95,5% skuteczności interwencji, 42 obronione strzały.

Wobec kontuzji Ondreja Raszki znów pomiędzy słupkami trójkolorowych stanął Kamil Lewartowski. Nie miniemy się z prawdą, jeśli powiemy, że młody golkiper tyszan uratował trzy punkty dla swojego zespołu. Według oficjalnych statystyk, obronił on aż 42 z 44 strzałów na swoją bramkę. Nie były to jednak byle jakie interwencje. „Lewar” w doskonałym stylu interweniował przy strzałach z najbliższej odległości Aleksandra Szkrabowa, Michała Kalinowskiego czy Michaiła Szabanowa, którego dwukrotnie „okradł” z pewnego gola. Lewartowski popisywał się refleksem, a w trzeciej tercji przetrzymał prawdziwą toruńską nawałnicę. Za swój występ zasłużył na miano gwiazdy kolejki. Jeśli nie otrzyma kolejnych szans w tyskiej bramce, będziemy bardzo zdziwieni.

Ostatnie artykuły