Znajdziesz nas też tutaj:

Trzy gwiazdy

Trzy gwiazdy Pucharu Polski: Pieriewozczikow, K. Kalinowski, Ismagiłow

Puchar Polski już za nami, jednak emocje jeszcze nie opadły. Po świetnym turnieju jaki zaserwowali nam hokeiści każdej z czterech drużyn, wybraliśmy trzech zawodników, którzy błyszczeli w tym turnieju najbardziej. W naszym gronie znajdują się zawodnicy finalistów Pucharu Polski.

3. gwiazda: Dmitrij Ismagiłow (Comarch Cracovia) – 3 gole.

28-letni Rosjanin praktycznie sam wepchnął Comarch Cracovię do finału Pucharu Polski. W półfinale był najjaśniejszą gwiazdą swojego zespołu. W meczu z Re-Plast Unią Oświęcim (4:3 po karnych), Ismagiłow zdobył trzy bramki. Pierwszą na 1:1 w 30. minucie, a drugą chwilę później na 2:1. Szczególnie to drugie trafienie warto docenić, bo było one szczególnej urody. Rosjanin praktycznie zdjął pajęczynę z okienka bramki Clarke’a Saundersa. W rzutach karnych był bezlitosny dla bramkarza rywali. To do niego należał decydujący najazd. Mimo, że w finale nie punktował, był bardzo ważnym ogniwem swojej drużyny. Był aktywny pod bramką i pożyteczny w defensywie.

2. gwiazda: Kamil Kalinowski (KH Energa Toruń) – 2 gole.

Popularny „Kalina” pomógł swojej drużynie w awansie do finału Pucharu Polski. W meczu z GKS-em Katowice zdobył dwie bramki i walnie przyczynił się do zwycięstwa. Najpierw zdobył bramkę na 4:3, kiedy to strzałem z bekhendu nabił rywala, a krążek wtoczył się za linię bramkową. Następnie pokonał Johna Murraya w sytuacji sam na sam. W finale nie miał już tyle szczęścia, ale trzeba docenić jego i drużynę za to, że jego drużyna osiągnęła historyczny wynik, bowiem w finale znalazła się po raz pierwszy od 16 lat!

1. gwiazda: Dienis Pieriewozczikow (Comarch Cracovia) – 52 strzały obronione, 95% skuteczności obronionych strzałów.

„Pierez” w pierwszym meczu puścił trzy bramki, lecz przy żadnej nie zawinił. W hokeju nawet mimo dobrej dyspozycji czasem niemożliwym jest by obronić wszystko. Jednak w rzutach karnych popisał się pewnością siebie, broniąc aż trzy najazdy rywali. Przy karnym Aleksandra Strielcowa popisał się swoją ekwilibrystyką i w znakomitym stylu wyłapał jego strzał. W finale zachował czyste konto i był niczym mur nie do skruszenia. Po raz kolejny potwierdził tezę, że jest on rewelacyjnym golkiperem i to od niego w dużej mierzy zależy wynik Comarch Cracovii. 

Ostatnie artykuły