Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Tupamäki: Grać prosty hokej

Trener KH Energi Toruń nie może mieć powodów do zadowolenia. Jego drużyna przegrała trzeci mecz z rzędu i po raz kolejny zawiodła w pierwszej tercji. Po meczu w Katowicach poprosiliśmy go o ocenę spotkania.

KH Energa Toruń przegrała kolejne wyjazdowe spotkanie. Po porażkach w Sosnowcu i Krakowie, “Stalowe Pierniki” musiały uznać wyższość GKS-u Katowice, który zwyciężył 4:1. Przyjezdni znów niekorzystnie wypadli w pierwszej tercji, po której przegrywali już 0:2.

Mecz źle się dla nas zaczął, rozmawialiśmy o tym i próbowaliśmy to zmienić, ale wciąż mamy problemy z pierwszymi tercjami w meczach wyjazdowych. Musimy znaleźć sposób na to, żeby grać prostszy hokej. Po takim starcie ciężko jest wrócić do meczu. Uważam, że w drugiej i trzeciej tercji graliśmy lepiej, mieliśmy wiele dobrych okazji. Graliśmy dobrze, ale dziś to nie wystarczyło – rozpoczął trener Tupamäki.

Dla torunian był to kolejny wyjazdowy mecz, w którym zawalili pierwszą tercję. Po niej rywale mieli już dwubramkową zaliczkę i spokojnie kontrolowali przebieg spotkania. Dość powiedzieć, że hokeiści KH Energi w pierwszej odsłonie oddali zaledwie cztery celne strzały na bramkę Johna Murraya. Skąd tak słaba postawa “Stalowych Pierników”?

Nie wiem, po prostu nie byliśmy gotowi do walki, nie byliśmy wystarczająco szybcy w pierwszej tercji. Wiedzieliśmy czego się spodziewać i jak zagrają Katowice, ale nie zagraliśmy wystarczająco prosto. Tak właśnie powinno się grać, jeśli rywal przyjeżdża z daleka. Zaatakowali nas mocno w pierwszej tercji i grali naprawdę dobrze. Te początki spotkań wyjazdowych to dla nas problem i musimy go jak najszybciej rozwiązać – analizował fiński szkoleniowiec.

Oba zespoły mierzyły się na początku września w meczu sparingowym, a wtedy górą byli torunianie, wygrywając 4:0. Katowiczanie wzięli więc odwet na rywalach za tamtą porażkę. Czy drużyna Jacka Płachty zaskoczyła ekipę z Torunia w piątkowym pojedynku?

Nie, nie zaskoczyli nas. Katowice to naprawdę bardzo dobra drużyna i to bardziej my ich zaskoczyliśmy w tym sparingu wtedy. Wiedzieliśmy czego mamy się spodziewać, że będzie to ciężkie spotkanie i tak rzeczywiście było – przyznał Tupamäki.

Trener “Stalowych Pierników” zauważył też jeden istotny szczegół, który mógł mieć wpływ na postawę jego podopiecznych w pierwszej odsłonie.

Tutaj jest trochę mniejsze lodowisko niż inne. Wszystko dzieje się szybciej i musisz być gotowy do walki, a my dziś na początku nie byliśmy. To główny powód tego, że pierwsza tercja wyglądała dziś, jak wyglądała – wyjaśnił opiekun drużyny z grodu Kopernika.

W niedzielę zespół z grodu Kopernika pauzuje, a kolejne spotkanie rozegra w piątek, gdy wyruszy na Małopolskę, by skrzyżować kije z Re-Plast Unią Oświęcim, czym zainaugurują drugą rundę spotkań. W pierwszej górą byli gospodarze, którzy na Tor-Torze zwyciężyli 6:4. Jak przygotują się do tego meczu torunianie?

Musimy to rozgryźć, znaleźć sposób na to. Przygotujemy się do tego meczu należycie. Odbędziemy rozmowę, zrobimy plan i przez cały tydzień będziemy ciężko pracować. Pojedziemy tam i będziemy gotowi. Graliśmy dobre tercje – najważniejszym celem jest to, żeby pierwsze odsłony meczów wyjazdowych grać w sposób prosty, nie bawić się w ekstrawaganckie zagrania. Po prostu trzeba mądrze zagrywać krążek z własnej tercji i przedostawać się do tercji ataku, o to w tym wszystkim chodzi – mówił szkoleniowiec reprezentacji Estonii.

KH Energa rozgrywa mecze na 13 napastników i 7 obrońców. Wydaje się, że w razie kontuzji, któregoś z defensorów zespół z Torunia mógłby mieć spore problemy. Czy zarząd wraz ze sztabem szkoleniowym rozważa wzmocnienie zespołu?

Nie rozmawialiśmy na razie o żadnych wzmocnieniach. Na razie mogliśmy oglądać cały zespół w nieco ponad 10 meczach. Wszyscy mają jeszcze czas, żeby pokazać swoje umiejętności. Najpierw musimy sprawić, żeby cała drużyna grała należycie. Oczywiście, zawsze jest możliwość żeby każdy zawodnik grał lepiej. Myślę, że po następnych 10 meczach będzie można wyciągnąć wnioski i zastanowić się, co dalej – zakończył Tupamäki.

fot. Tomasz Michalczuk.

Ostatnie artykuły