Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Tyszanie górą w derbach! Znakomita passa katowiczan przerwana [WIDEO]

GKS Tychy zwyciężył 4:3 z GKS-em Katowice w górniczych derbach i przełamał zwycięską serię “GieKSy”. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Bartłomiej Jeziorski.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gości. Podczas gdy na ławkę kar udał się Michał Kotlorz, Carl Hudson przymierzył ze slotu i umieścił krążek pod samą poprzeczką bramki strzeżonej przez Kamila Lewartowskiego. Po tym zdarzeniu, katowiczanie jakby przygaśli. Do głosu doszli gospodarze.

Podczas dwuminutowego wykluczenia Mateusza Rompkowskiego, świetne okazje na wyrównanie mieli: Bartłomiej Jeziorski, Michael Cichy i Jason Seed. Najbliżej zdobycia bramki był jednak ten trzeci, bowiem kanadyjski obrońca oddał strzał, który zatrzymał się na poprzeczce bramki Johna Murraya.

Przełamanie tyszan nadeszło dopiero w 17. minucie. Bartłomiej Jeziorski zauważył, że John Murray jest zasłonięty i oddał strzał pomiędzy parkany bramkarza rywali. Trójkolorowi mogli wyjść na prowadzenie, ale świetne sytuacje Artioma Smirnowa czy Mateusz Gościńskiego, nie zostały zakończone golem.

Gospodarze z minuty na minuty wyglądali na pewniejszych siebie. Skutecznie rozbijali ataki katowiczan, a ponadto świetnie w bramce radził sobie Kamil Lewartowski. Z czasem udało się wyprowadzić skuteczny kontratak. W 27. minucie Kamil Wróbel wjechał do tercji, zostawił krążek Alexowi Szczechura, a ten zagrał do Michaela Cichego, który pokonał “Jaśka Murarza” strzałem pod samą poprzeczkę.

Sporym mankamentem w grze tyszan to gra w osłabieniu. Dowodem na to jest bramka z 33. minuty Joony Monto, który wykazał się największym sprytem w podbramkowym zamieszaniu i zmieścił krążek pomiędzy parkanami “Lewara”. Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego nie pozostali dłużni. Już po czterech minutach znów wyszli na prowadzenie. Tym razem w rolę egzekutora wcielił się Artiom Smirnow, który mocnym strzałem z linii niebieskiej pokonał Johna Murraya.

Tyszanie na trzecią tercję wyszli z jednobramkowym prowadzeniem. Jednak po zaledwie 92 sekundach, mieliśmy remis. Anthon Eriksson dobił strzał Mathiasa Lehtonena do pustej bramki “Lewara”. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo. W zamieszaniu pod bramką Murraya, “Jezior” zachował zimną krew i zdobył gola na 4:3.

Kolejne minuty toczyły się pod dyktando tyskiej drużyny. Katowiczanie mieli problem utrzymać się w tercji ataku. Gospodarze grali agresywnym forcheckingiem co okazało się być kluczowe w grze defensywnej. Z czasem mecz toczył się głównie pod bandami oraz w strefie neutralnej.

Na ponad dwie minuty przed końcem Jacek Płachta zdecydował się na wycofanie bramkarza. Ta ryzykowna decyzja nie przyniosła korzyści w postaci bramki. Tyszanie przerwali więc znakomitą passę katowiczan, którzy wygrywali pięć razy z rzędu.

GKS Tychy – GKS Katowice 4:3 (1:1, 2:1, 1:1)
0:1 – Carl Hudson – Grzegorz Pasiut, Joona Monto (04:21, 5/4),
1:1 – Bartłomiej Jeziorski – Filip Starzyński (16:37),
2:1 – Michael Cichy – Alexander Szczechura, Kamil Wróbel (26:09),
2:2 – Joona Monto – Mathias Lehtonen (32:05, 5/4),
3:2 – Artiom Smirnow – Dienis Sierguszkin (36:04, 5/4),
3:3 – Anthon Eriksson – Igor Smal, Mathias Lehtonen (41:32),
4:3 – Bartłomiej Jeziorski (42:17, 5/4).

Strzały: 43 – 35.
Minuty karne: 
2 – 6.

GKS Tychy: Lewartowski – Pociecha, Bizacki; Szczechura, Cichy, Wróbel – Smirnow, Kārkls; Sierguszkin, Fieofanow, Mroczkowski – Seed, Biro; Gościński, Starzyński, Jeziorski – Kotlorz, Michałowski; Marzec, Galant, Gruźla
Trener: Krzysztof Majkowski

GKS Katowice: Murray – Wajda, Kruczek; Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki; Eriksson, Lehtonen, Krężołek – Rompkowski, Jakimienko; Bepierszcz, Monto, Michalski – Musioł, Krawczyk; Prokurat, Smal, Mularczyk
Trener: Jacek Płachta

Ostatnie artykuły