Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Tyszanie o krok od półfinału! Skomplikowana sytuacja „Pasów”

Już tylko jeden krok dzieli GKS Tychy od awansu do półfinału fazy play-off. Trójkolorowi zwyciężyli w drugim meczu przed własną publicznością (3:2), dopisując trzecią wygraną.

Po wczorajszym meczu jedyną stroną, która miała prawo być w lepszych humorach, byli hokeiści i sympatycy GKS-u Tychy. Trójkolorowi zwyciężyli w przekonującym stylu 3:1, w głównej mierze dzięki świetnej postawie w przewagach. Wszystkie ich gole były bowiem zainkasowane w „power-playu”. Podopieczni Rudolfa Roháčka ponownie musieli zatem nagłowić się, jak wyrównać stan ćwierćfinałowej serii. Czeski szkoleniowiec dokonał licznych roszad w ofensywie, a jego największym atutem był powrót Damiana Kapicy.

W pierwszej tercji musiało upłynąć nieco czasu, by mecz nabrał tempa godnego play-offów. Strzelecki impas utrzymywał się jednak aż do 16. minuty, kiedy to został on zażegnany przez Jeana Dupuy, który powrócił wczoraj do gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Początek drugiej odsłony gry odmienił nam jednak obraz tego spotkania o całe 180 stopni. W krótkim odstępie czasu na ławkę kar oddelegowani zostali Radosław Galant oraz Grigorij Żełdakow, co skrzętnie zostało wykorzystane przez przyjezdnych. Najpierw Jewgienij Sołowjow napoczął konto strat Tomáša Fučíka, finalizując akcję 5 na 3 strzałem z najbliższej odległości, a następnie Jewgienij Bodrow wyprowadził „Pasy” na prowadzenie.

Ekipa z grodu Kraka zdołała je jednak utrzymać niespełna przez cztery i pół minuty. Groźną akcję wyprowadzoną przez gospodarzy zwieńczył Jakub Witecki, korzystając na świetnym dograniu Dienisa Sierguszkina.

Od mocnego uderzenia rozpoczęła się również trzecia tercja. Tyszanie przystępowali do niej w podwójnej liczebnej przewadze. Niedługo po wygaśnięciu kary Kazamanowa precyzyjny strzał na bramkę Dienisa Pieriewozczikowa oddał Christian Mroczkowski, a krążek w drodze do siatki odbił się jeszcze od słupka. Jak się okazało, był to decydujący moment tego spotkania. Trójkolorowi zdołali dowieźć skromną zaliczkę do końcowej syreny, a od awansu do finału dzieli ich zaledwie jedno zwycięstwo. Zanim krakowianie powrócą jednak do play-offowej rywalizacji, czeka ich ciężkie wyzwanie w duńskim Aalborgu. „Pasy” wystąpią tam w finale Pucharu Kontynentalnego.

GKS Tychy – Comarch Cracovia (1:0, 1:2, 1:0)
1:0 – Jean Dupuy – Christian Mroczkowski (15:08),
1:1 – Jewgienij Sołowjow – Damian Kapica (21:59, 5/3),
1:2 – Jewgienij Bodrow – Iwan Worobjow, Jewgienij Popiticz (22:41),
2:2 – Jakub Witecki – Dienis Sierguszkin, Jegor Fieofanow (27:04),
3:2 – Christian Mroczkowski – Jason Seed (41:00, 5/4).

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 3-1 dla GKS-u.
Następny mecz: 11 marca w Krakowie.

GKS: Fučik – Biro, Pociecha; Gościński, Galant, Jeziorski – Żełdakow, Smirnow; Sierguszkin, Fieofanow, Witecki – Seed, Kotlorz; Dupuy, Cichy, Mroczkowski – Bizacki; Wróbel, Starzyński, Marzec oraz Ubowski.
Trener: Andriej Sidorienko.

Cracovia: Pieriewozczikow – Gula, Müller; Sołowjow, Němec, Kapica – Dudáš, Ježek; Popiticz, Bodrow, Ismagiłow – Worobjow, Kinnunen; Żłobin, Dugin, Miszczenko – Kazamanow; Brynkus, Shirley, Bezwiński oraz Oksanen.
Trener: Rudolf Roháček.

 

 

Ostatnie artykuły