Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Udana domowa inauguracja. GKS Katowice pokonał “Stalowe Pierniki” [WIDEO]

GKS Katowice wygrał z KH Energą Toruń 4:1 w pierwszym domowym spotkaniu tego sezonu. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Anthon Eriksson.

Katowiczanie w ósmej kolejce inaugurowali domowe mecze sezonu 2020/2021. Do małej hali Spodka przyjechała KH Energa Toruń, a stawką piątkowego meczu był fotel lidera PHL po 8. kolejkach. Od początku do ataków ruszyli miejscowi, spychając torunian do głębokiej defensywy.

Napór “GieKSy” rósł z każdą minutą i tylko szczęście i udane interwencje Mateusza Studzińskiego ratowały przyjezdnych od straty bramki. Golkiper gości bezradny był jednak w 10. minucie, gdy w podbramkowym zamieszaniu najsprytniejszy okazał się Anthon Eriksson, umieszczając krążek pomiędzy parkanami Studzińskiego. Chwilę później mogło być już 2:0, ale Patryk Wronka tylko “ostemplował” słupek.

Co się odwlecze to nie uciecze – już w 14. minucie kapitan “GieKSy” Grzegorz Pasiut podwyższył prowadzenie gospodarzy, strzelając pod poprzeczkę. Goście właściwie przez pierwsze 20 minut ani razu nie stworzyli groźnej sytuacji pod bramką Johna Murraya, oddając zaledwie 4 celne strzały. Katowiczanie tę tercję kończyli grając w podwójnej przewadze, ale dość szczęśliwie przyjezdni uniknęli straty trzeciej bramki.

Podwójna przewaga przeszła również na drugą odsłonę, ale i z tym razem “GieKSiarze” nie zrobili z niej użytku. Później spotkanie nieco się wyrównało i w końcu ofensywne akcje zaczęli kreować przyjezdni. Ci mieli dwie doskonałe okazje na strzelenie kontaktowej bramki, ale najpierw w akcji 2 na Murraya spalił Miro Lehtimäki, a później do pustej bramki nie trafił Michał Kalinowski. Gospodarze spokojnie kontrolowali wynik meczu i co jakiś czas groźnie strzelali w kierunku bramki Studzińskiego.

Wydawało się, że druga tercja skończy się bezbramkowym remisem, ale na 48 sekund przed przerwą pięknym strzałem popisał się Eriksson. Krążek jeszcze odbił się od słupka i było już 3:0. Ta bramka znacząco jednak obciąża konto Studzińskiego. Chwilę wcześniej kibice w “Satelicie” obejrzeli małą przepychankę, którą sprokurował John Murray podkładając kij pod łyżwę Miro Lehtimäkiemu, a później hokeiści obu ekip wymienili kilka ciosów. Tych najaktywniejszych sędziowie odesłali na ławkę kar.

Ostatnią część meczu w przewadze rozpoczęli katowiczanie, ale bliżej zdobycia bramki byli goście. Najpierw słupek zadźwięczał po uderzeniu Jegora Szkodienki, a potem w sytuacji sam na sam znalazł się Lauri Huhdanpää. Obronną ręką z zagrożenia wyszli gospodarze, a kiedy czwartą bramkę dołożył Carl Hudson losy spotkania były już rozstrzygnięte. Wynik dla gości nieco poprawił Michał Kalinowski, ale na więcej torunian nie było już stać i podopieczni Jacka Płachty sięgnęli po trzy punkty, które pozwoliły im zostać na fotelu lidera.

GKS Katowice – KH Energa Toruń 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)
1:0 – Anthon Eriksson – Mathias Lehtonen (10:00),
2:0 – Grzegorz Pasiut – Mateusz Rompkowski, Patryk Wronka (13:19),
3:0 – Anthon Eriksson – Patryk Krężołek (39:12),
4:0 – Carl Hudson – Bartosz Fraszko (50:16),
4:1 – Michał Kalinowski – Robert Arrak, Henri Limma (55:51).

Strzały: 39 – 29.
Minuty karne: 8 – 12.

GKS: Murray – Hudson, Wanacki, Eriksson, Lehtonen, Krężołek – Rompkowski, Jakimienko, Fraszko, Pasiut, Wronka – Wajda, Kruczek, Bepierszcz, Monto, Michalski – Musioł, Krawczyk, Smal, Prokurat, Mularczyk.
Trener: Jacek Płachta.

KH Energa: Studziński – Kozłow, Szkrabow; M. Kalinowski, K. Kalinowski, Kogut – Szkodienko, Rodionow; Lehtimäki Arrak, Huhdanpää – Jaworski, Zieliński; Limma, Syty, Karczocha – Skólmowski; Olszewski, Rożkow, Zając oraz Wenker.
Trener: Jussi Tupamäki.

Ostatnie artykuły