Walka to za mało. EC Red Bull Salzburg rozgromił mistrzów Polski

JKH GKS Jastrzębie nie podjął rewanżu na EC Red Bull Salzburg. Wynik meczu przez długi czas pozostawał sprawą otwartą, lecz w trzeciej tercji gospodarze zdobyli pięć bramek, zwyciężając ostatecznie 6:1.

Jastrzębianie przystępowali do czwartego spotkania w ramach Champions Hockey League z zerowym dorobkiem po stronie zwycięstw, a ich szanse na awans były tylko iluzoryczne. Hokeiści EC Red Bull Salzburg mogli się za to pochwalić kompletem punktów.

Zgodnie z przewidywaniami, pierwsza tercja upłynęła pod dyktandem gospodarzy, co potwierdza statystyka strzałów. Mistrzowie Polski dzielnie stawiali jednak opór i po pierwszych dwudziestu minutach na tablicy świetlnej widniał bezbramkowy remis. W pierwszej tercji przed najlepszą szansą do otwarcia wyniku stanął Frenks Razgals, który – mimo asysty obrońców rywala – oddał kąśliwy strzał z nadgarstka, jaki zatrzymał się dopiero na słupku bramki strzeżonej przez Nicolasa Wiesera.

Kolejna odsłona przyniosła nam zdecydowania więcej śmiałości w poczynaniach obydwu stron. Choć to gospodarze otworzyli wynik meczu, gdy Mario Huber zwieńczył przewagę swojego zespołu, dobijając krążek do bramki rywala, to jastrzębianie nie pozostali im dłużni. Co i rusz nękali Wiesera, aż w końcu Martin Kasperlík dopiął swego, zrywając się defensywie i posyłając „gumę” tuż pod poprzeczkę.

Można tylko domniemywać, jak potoczyłyby się dalsze losy meczu, gdyby sędziowie dostrzegli groźny faul Hochkoflera na Māris Jassie i przyznali mu podwójną karę mniejszą za atak uniesionym kijem. Poważne rozcięcie twarzy oznaczało dla łotewskiego defensora koniec meczu, z kolei Austriak nie poniósł żadnych konsekwencji. Już niedługo później ze swojego pierwszego trafienia dla EC Salzburg cieszył się Jakub Borzęcki, a po niecałej minucie kolejne trafienie dołożył Ty Loney. To właśnie wtedy niczym mydlana bańka prysnęła cała pewność siebie mistrzów Polski, a ich rywale dołożyli jeszcze trzy trafienia. Przyjezdnym nie pomógł nawet Michał Kieler, który po czwartej straconej bramce zastąpił Nechvátala.

JKH GKS Jastrzębie stracił zatem szanse na awans, legitymując się nie najlepszym wynikiem, lecz podopiecznym Róberta Kalábera nie można było odmówić ambicji. Na pożegnanie z Champions Hockey League zmierzą się w dwumeczu z Frisk Asker i z pewnością pokuszą się o swoje pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach.

EC Red Bull Salzburg – JKH GKS Jastrzębie 6:1 (0:0, 1:1, 5:0)
1:0 – Mario Huber – Thomas Raffl, Peter Schneider (29:36, 5/4),
1:1 – Martin Kasperlík – Dominik Jarosz (32:47),
2:1 – Jakub Borzęcki – Terrence James Brennan, Mario Huber (46:31),
3:1 – Ty Loney (47:36),
4:1 – Ty Loney – Jan-Mikael Järvinen, Keegan Kanzig (50:31),
5:1 – Benjamin Nissner – Terrence James Brennan, Charles LoVerde (52:46),
6:1 – Thomas Raffl – Peter Schneider, Benjamin Nissner (55:24)

Strzały: 40 – 20.
Minuty karne: 0 – 4.

EC Salzburg: Wieser – Brennan, LoVerde; Wukovits, Nissner, Schneider – Kanzig, Zündel; Raffl, Järvinen, Loney – Schreier, Pallestrang; M. Huber, Leonhardt, Hochkofler – Stapelfeldt; P. Huber, Harnisch, Borzęcki oraz Predan.
Trener: Matt McIlvane.

JKH GKS: Nechvátal (od 50:31 Kieler) – Górny, Bryk; Kasperlík, Rác, Ł. Nalewajka – Ē. Ševčenko, Kostek; Urbanowicz, Pavlovs, A. Ševčenko – Jass, Kamienieu; Kalns, Mlynarovič, Razgals – Gimiński; R. Nalewajka, Jarosz, Pelaczyk oraz Baszyrow.
Trener: Róbert Kaláber.

Dodaj komentarz