Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Wicemistrz lepszy od wicelidera. Zadecydowała pierwsza tercja [WIDEO]

Comarch Cracovia pokonała KH Energę Toruń 4:3. Kluczowa dla losów spotkania była pierwsza tercja, którą gospodarze wygrali 3:0.

Piątkowy mecz wicemistrza z wiceliderem z animuszem rozpoczęli przyjezdni. To oni kontrolowali przebieg gry i co rusz zatrudniali Pieriewozczikowa. Ten spisywał się jednak bardzo dobrze i nie dał się pokonać ani razu. Dobry początek gości zniweczył jednak błąd Jegora Szkodienki, który stracił krążek za bramką, a to wykorzystał Collin Shirley, zagrywając do Maksima Ignatowicza, a ten strzałem przy słupku zaskoczył Conrada Möldera.

Chwilę później “Pasy” przez 120 sekund grały w podwójnej przewadze i zrobiły z tego użytek. Po sporym zamieszaniu do siatki trafił Jewgienij Bodrow, mimo że bramka nie była na swoim miejscu, sędziowie uznali trafienie. Cracovia poszła za ciosem i w 16. minucie było już 3:0. Krążek zatańczył w toruńskim polu bramkowym i ostatecznie do bramki wepchnął go Igor Augustyniak.

Te bramki nie podłamały jednak przyjezdnych, którzy nadal kreowali grę. Słupek ostemplował Robert Arrak, a Pieriewozczikow miał jeszcze sporo pracy. W tej odsłonie jednak nie skapitulował. Uczynił to dopiero w 33. minucie, gdy po indywidualnej akcji pokonał go Kamil Kalinowski. Kapitan “Stalowych Pierników” samotnie przejechał całe lodowisko, zwiódł krakowską defensywę i posłał krążek w okienko.

Tempo drugiej odsłony było słabsze niż pierwszej i groźnych okazji, też było jak na lekarstwo. Groźnie pod bramką “Pasów” zrobiło się, gdy objechał ją Mikałaj Syty i o mały włos nie zaskoczył Pieriewozczikowa, strzałem od zakrystii. Chwilę później rzut karny egzekwował Erik Němec, bo w sytuacji sam na sam sfaulowany został Sebastian Brynkus. Górą z tej konfrontacji wyszedł jednak bramkarz gości.

Trzecią tercję znakomicie rozpoczęli gospodarze. Już po 45 sekundach do siatki trafił Ignatowicz, który wypalił w samo okienko. Czas w tej tercji upływał, a z lodowiska wiało nudą. Impas przełamał Robert Arrak, dobijając strzał Aleksandra Rodionowa. Później torunianie uwierzyli w szansę na lepszy wynik, ale nie udało im się wykorzystać dwóch okazji do gry w liczebnej przewadze. Czas uciekał i wydało się, że z większych emocji nici, ale na nieco ponad 3 minuty przed końcem do siatki trafił Lauri Huhdanpää.

Na 76 sekund przed końcem o czas poprosił trener przyjezdnych. Energa do końca walczyła o wyrównującą bramkę, a najlepszą okazję miał Arrak, ale ten z dwóch metrów nie trafił do bramki. Ostatecznie trzy punkty zostały pod Wawelem.

Comarch Cracovia – KH Energa Toruń 4:3 (3:0, 0:1, 1:2)
1:0 – Maksim Ignatowicz – Colin Shirley (10:05),
2:0 – Jewgienij Bodrow (13:24, 5/3),
3:0 – Igor Augustyniak – Antoni Dziurdzia, Jiří Gula (15:50),
3:1 – Kamil Kalinowski – Adrian Jaworski, Mateusz Zieliński (32:54),
4:1 – Maksim Ignatowicz – Erik Němec (40:45),
4:2 – Robert Arrak – Aleksandr Rodionow, Jegor Szkodienko (44:30),
4:3 – Lauri Huhdanpää – Michał Kalinowski (56:47)

Strzały: 32 – 28.
Minuty karne: 6 (w tym 2 min. kary technicznej) – 6.

Cracovia: Pieriewozczikow (od 22:52 do 24:21 Zabolotny) – Gula, Saur; Němec, Bodrow, Kapica – Dudas; Csamangó, Kamiński, Brynkus – Kinnunen, Igantowicz; Shirley, Jacenko, Woroszyło – Gosztyła, Jaracz; Augustyniak, Bezwiński, Dziurdzia.
Trener: Rudolf Rohacek.

KH Energa: Mölder – Kozłow, Szkrabow; Lehtimäki, K. Kalinowski, Kogut – Szkodienko, Rodionow; Szabanow, Arrak, Huhdanpää – Jaworski, Zieliński; Limma, Syty, M. Kalinowski – Skólmowski, Zając; Korczocha, Rożkow, Dołęga.
Trener: Jussi Tupamäki.

Ostatnie artykuły