Witecki: Półfinał to nie jest sparing

Tyszanie dziś o 20:00 zmierzą się w starciu półfinałowym z Re-Plast Unią Oświęcim. Kolejna odsłona „Świętej Wojny”, podobnie jak rok temu, wyłoni finalistę Pucharu Polski. W zeszłym sezonie był to zespół biało-niebieskich. Jednak tyszanie są zmotywowani, aby zrewanżować się za poprzedni raz.

GKS Tychy przed Pucharem Polski rozegrał dwa mecze sparingowe. Pierwszy mecz towarzyski tyszanie przegrali 1:2 z Re-Plast Unią, zaś drugi także przegrali, ale z JKH GKS-em Jastrzębie 2:3. Wszystko po to, aby pozostać w rytmie meczowym.

– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że oba sparingi były bardzo wyrównane. Były to mecze, jakby nie patrzeć z czołówki tabeli. Mimo, że były to tylko mecze towarzyskie, to były one dość twarde. Dziś też było nerwowo. Każdy chciał zagrać, bo ci co grają w Pucharze Polski muszą złapać ten rytm meczowy. Pauzujemy prkatycznie od dwóch tygodni. Takie mecze na pewno są bardzo potrzebne. Na pewno taka forma sprawdzenia się daje więcej niż zwykły trening. Sama rozgrzewka, przygotowanie do meczu to zupełnie co innego niż zwykła jednostka treningowa. Ktoś mówi, że to tylko sparing, ale u nas się to odbywa z odprawami, analizą wideo, czyli tak jak przed normalnym meczem. Więc to naprawdę jest potrzebne. Wiadomo wyniki mogły być lepsze, ale w meczach towarzyskich nie wynik jest najważniejszy – stwierdził 30-latek.

W zeszłym sezonie trójkolorowi przegrali w półfinale właśnie z Re-Plast Unią Oświęcim. W tym roku ma być inaczej, ale łatwo na pewno nie będzie. Będzie to mecz dwóch równych sobie rywali.

– Mecz w półfinale to nie jest sparing. Tu będzie większa organizacja taktyczna. W meczach towarzyskich można sobie pozwolić na więcej swobody, na większe ryzyko. Na pewno będziemy uczuleni przez sztab trenerskich na jakieś niebezpieczne zagrania. Myślę, że pójdzie to wszystko w kierunku taktyki. Rokowania są remisowe, ale myślę, że ze wskazaniem na nas. Mamy przewagę własnego lodowisko, jednakże szkoda, że nie będzie kibiców, bo są oni naszym dodatkowym zawodnikiem. Mimo wszystko, gramy u siebie i to może dać nam pewną przewagę – ocenił Jakub Witecki.

Tradycją jest, że Puchar Polski jest rozgrywany po Świętach. Tym razem tylko półfinały, bo finał rozgrywany będzie w lutym. Dla zawodników z pewnością nie jest to łatwy czas, bo nie obchodzą oni tych dni jak każdy.

– Święta w niczym nam nie przeszkodzą. W Tychach odkąd tu jestem, czyli od dwunastu lat, jest tak, że ta przerwa świąteczna jest bardzo krótka, a tak w sumie to jej nie ma. Dłuższa jest przerwa sylwestrowa. W Boże Narodzenie dostajemy dwa dni wolnego. Wiadomo, spotykamy się z rodzicami na wigilii. Tak jak ja jestem z Krynicy, to mamy więcej w drodze niż w rodzinnym domu tak naprawdę. W Święta każdy się pilnuje z jedzeniem. Święta świętami, pyszności na stole, jeść się chce, ale zawsze w perspektywie jest Puchar Polski – zakończył tyski napastnik.

(fot. PAP)