Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Żądza rewanżu, powrót do szarej rzeczywistości i najdłuższa podróż, czyli zapowiedź 12. kolejki

W miniony wtorek hokeiści klubów Polskiej Hokej Ligi otrzymali okazję do wytchnienia, toteż możemy spodziewać się, iż jutro na tafli zaprezentują sporo świeżości. Wyjątkiem stanowią hokeiści JKH GKS-u Jastrzębia, którzy odbyli wówczas najdłuższą podróż w historii całego klubu, lecz wywieźli z norweskiego Asker okazałe zwycięstwo. Długi wyjazd czeka z kolei torunian. W swoim województwie pozostanie natomiast Unia, która w Nowym Targu będzie chciała powziąć rewanż na Podhalu.

Oświęcimianie się zrewanżują?

18.00 TAURON Podhale Nowy Targ – Re-Plast Unia Oświęcim

Przed nami kolejna, bo już druga edycja derbów Małopolski w tym sezonie PHL. Ostatnim razem lepsi byli nowotarżanie. W pierwszej rundzie podopieczni Andrieja Gusowa pokonali rywali 4:3. Świetne zawody rozegrali wtedy Fabian Kapica i Marcin Kolusz. Ponadto, znakomicie zaprezentował się także debiutujący Oskar Polak, który obronił 35 z 38 strzałów rywali. Było to pierwsze i – jak do tej pory – ostatnie zwycięstwo „Szarotek” w obecnie trwającej kampanii. Od tego spotkania przegrali aż siedem razy. Ich forma nie napawa optymizmem. Dodatkowo, kontrakt z klubem rozwiązał Tomáš Franek, który nie umiał odnaleźć się ponownie w nowotarskiej drużynie.

Oświęcimianie również nie mogą mówić o wspaniałej formie. Lepsze mecze przeplatają z gorszymi. Mimo posiadania dobrego jak na naszą ligę składu, zawodnicy zawodzą. Nie można mieć pretensji tylko do niektórych zawodników. Włodarze powoli tracą cierpliwość, czego dowodem może być widmo pożegnań z niektórymi zawodnikami. Mimo wszystko, to oświęcimianie są niekwestionowanymi faworytami do zainkasowania trzech punktów w nadchodzącym spotkaniu. Wydaje się, że najgorsze już za nimi. Potrzebna jest tylko, albo i aż, stabilizacja formy.

Poprzedni mecz:
3. kolejka: Re-Plast Unia Oświęcim – TAURON Podhale Nowy Targ 3:4 (0:2, 2:2, 1:0).

Ciekawostka: Nowy Targ to nie jest łatwy teren dla oświęcimian. Od 2015 roku, biało-niebiescy wygrali tam zaledwie 3 razy z 18 możliwych.

Powrót do ligowej rzeczywistości

18.00 JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy

JKH GKS Jastrzębie zakończył właśnie swój udział w Champions Hockey League i bogatszy o nowe doświadczenie powraca do zmagań w Polskiej Hokej Lidze. Mistrzowie Polski nie mogli narzekać w ostatnim czasie na zbyt wysoką intensywność. W przekroju tygodnia rozegrali raptem dwa spotkania. Po raz pierwszy w swojej historii ekipa znad czeskiej granicy udała się na mecz samolotem, toteż daleki wyjazd do norweskiego Asker nie powinien wpłynąć negatywnie na piątkową dyspozycję jastrzębian. Dwoma zwycięstwami nad skandynawską drużyną ustanowili oni kilka rekordów wśród polskich przedstawicieli w Hokejowej Lidze Mistrzów i również jutro wiele argumentów przemawia właśnie za nimi.

Kibice tyskiego GKS-u mają prawo czuć się zazdrośni. To przecież ich ulubieńcy trzy razy z rzędu dostąpili prawa reprezentowania polskiego hokeja na arenie międzynarodowej (choć zeszłoroczna edycja została odwołana z powodu pandemii koronawirusa), lecz dziś nie budzą już takiego postrachu wśród ligowych rywali. Co prawda, udało im się skutecznie zapunktować z niżej notowanym Podhalem Nowy Targ i Zagłębiem Sosnowiec, lecz porażki z Ciarko STS-em Sanok czy też klęska w prestiżowej „Świętej Wojnie” nadszarpnęły zaufanie tyskiej społeczności do podopiecznych Krzysztofa Majkowskiego, jak i osoby samego trenera. Choć za nami dopiero jedna runda, to hokeiści z piwnego miasta zdają sobie sprawę, że nie mogą już sobie pozwolić na zbyt wiele potknięć.

Ciekawostka: Wynik osiągnięty przez JKH GKS Jastrzębie w Champions Hockey League nabił Polskiej Hokej Lidze w międzynarodowym rankingu. W tegorocznym zestawieniu, nasze rodzime rozgrywki zostały na równi z… czeską ekstraligą, a także wyprzedzając najwyższą klasę rozgrywkową na Słowacji. W rankingu uwzględniającym wyniki do czterech lat wstecz, znajdujemy się już na ósmym miejscu.

Poprzedni mecz:
3. kolejka: GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 1:3 (0:1, 0:1, 0:1).

Starcie dwóch najbardziej oddalonych rywali

Kije w sanockiej Arenie skrzyżują hokeiści Ciarko STS-u Sanok i KH Energi Toruń. To mecz dwóch najdalej położonych od siebie hokejowych ośrodków w PHL. Torunianie jadąc do Sanoka musieli pokonać ponad 650 kilometrów, dojeżdżając do podkarpackiego miasta późnym czwartkowym wieczorem, dając sobie czas na wytchnienie po długiej podróży.

Osłabieni gospodarze będą chcieli sięgnąć po zwycięstwo. Mecz ze „Stalowymi Piernikami” będzie dla nich powrotem na domowe lodowisko po dwóch wyjazdowych starciach na terenie województwa śląskiego. Tam grając na trzy formacje wygrali w Tychach i minimalnie przegrali w Katowicach. Teraz do składu powrócą Marek Strzyżowski i Mateusz Wilusz, którzy byli chorzy. To nieco poprawia sytuację sanoczan, ale ci nadal nie są faworytem do zwycięstwa.

Torunianie po dwóch zwycięstwach z rzędu są na fali i będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. Podopieczni trenera Tupamäkiego wygrali z Unią Oświęcim i Podhalem Nowy Targ. W doskonałej dyspozycji znajduje się Robert Arrak, a wysoką formę pomiędzy słupkami prezentuje Conrad Mölder. Wyjazdowe mecze nie idą torunianom zbyt dobrze, ale spotkanie w Oświęcimiu zupełnie odmieniło ten zespół, który ma ambicje by walczyć o czołową czwórkę, dającą awans do Pucharu Polski. Dla „Stalowych Pierników” wygrana w Sanoku to obowiązek, by zachować czołowe miejsce w tabeli.

Ciekawostka: W poprzednich dwóch meczach Robert Arrak zdobył cztery bramki, co w wewnątrzklubowej klasyfikacji kanadyjskiej dało mu awans na pierwsze miejsce. Obecnie reprezentant Estonii ma na koncie 7 bramek i 3 asysty.

Poprzednie mecze:
3. kolejka: KH Energa Toruń – Ciarko STS Sanok 2:0 (0:0, 1:0, 1:0).

Ostatnie artykuły