Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Zakończyć turniej z przytupem. Dziś ostatni mecz z Austrią

Choć Polacy nie mają już matematycznych szans na awans na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022 w Pekinie, to śmiało można powiedzieć, że osiągnęli wynik ponad stan i zaprezentowali grę, która nie przyniosła nam wstydu. Przed rozpoczęciem turnieju przewidywano, że największe szanse na punktową zdobycz mamy z reprezentacją Austrii, która występuje na drugim szczeblu światowego hokeja. Dziś wszyscy liczą na to, że nasi reprezentanci ponownie wespną się na wyżyny swoich ambicji i powrócą nad Wisłę z dwoma zwycięstwami.

Mecz o honor

Analiza poprzednich dwóch gier Austriaków nijak się ma do wyników zainkasowanych przez Polaków. Na otwarcie turnieju ulegli zaledwie 1:2 gospodarzom, lecz w następnym meczu zostali rozbici przez Białorusinów aż 2:5, pomimo dwubramkowego prowadzenia po pierwszej tercji.

Wszystko dziś zweryfikuje lód. Mimo, że na papierze podopieczni Rogera Badera wydają się prezentować najniższy sportowy poziom, to w ich szeregach nie brakuje kilku klasowych zawodników. Nad Dunajem olbrzymie nadzieje wiązane są z Marco Rossim, który powraca do formy po sezonie pełnym przykrych zdrowotnych zawirowań.

Spore oczekiwań można mieć także z osobami czołowych hokeistów ICE Hockey League oraz szwajcarskiej National League, takimi jak: Brian Lebler, Benjamin Baumgartner czy Manuel Ganahl. Nie ma także większych wątpliwości co do obsady bramki. W ostatnim meczu trener Bader dokonał roszady, stawiając na Bernharda Starkbauma i słono się przeliczył. W drugiej tercji doświadczony golkiper przepuścił aż pięć goli, a do łask powrócił David Kickert, na pokonanie którego Białorusini nie byli już w stanie znaleźć sposobu.

To czas na otwartą grę?

Różnica klas w porównaniu do naszych poprzednich rywali nie pozwoliła nam na prowadzenie otwartej gry. Trener Róbert Kaláber dobrze skroił jednak taktykę, która pozwoliła osiągnąć nam bodaj wynik najbliższy maksimum naszych możliwości.

Ciężko jednak spodziewać się, że dziś oddalibyśmy w pełni pole rywalom. To właśnie w tym meczu możemy liczyć na atrakcyjniejszą grę naszych reprezentantów, choć z drugiej strony, czy pójście na noże przyniesie nam wymierny efekt? A może jednak obraz dzisiejszego meczu będzie podobny do poprzednich pojedynków i biało-czerwoni ponownie okażą się być najgroźniejsi w grze z kontry? W tym roku udowodniliśmy już, że z tym rywalem stać nas na wyrównaną grę. Początek widowiska o godzinie 13.30.

Poprzedni mecz:

Białoruś – Austria 5:2 (0:2, 5:0, 0:0)
0:1 – Raphael Herburger – Lukas Haudum, Benjamin Baumgartner (8:35),
0:2 – Brian Lebler – Marco Rossi, Dominic Zwerger (18:40, 5/4),
1:2 – Andrej Staś – Nick Bailen (20:43, 5/4),
2:2 – Jahor Szaranhowicz – Andrej Staś, Mikita Kamarou (25:55),
3:2 – Jahor Szaranhowicz – Alaksiej Protas, Mikita Kamarou (32:25),
4:2 – Shane Prince – Arciom Dziamkou (36:51, 5/4),
5:2 – Geoffrey Platt – Shane Prince, Francis Paré (39:38).

Białoruś: Taylor – Sapieha, Bailen; Prince, Protas, Szaranhowicz – Lisawiec, Sałaujou; Platt, Paré, Dziamkou – Hatawiec, Koliaczonok; Kamarou, Staś, Paulawicz – Korabau, Jaromienka; Bujnicki, Usau, Kadoła.
Trener: Craig Woodcroft.

Austria: Starkbaum (od 40:01 Kickert) – Strong, Unterweger; Ganahl, Hundertpfund, Schneider – Heinrich, Schumnig; Raffl, Baumgartner, Herburger – Pallestrang, Ulmer; Zwerger, Rossi, Lebler – Wolf, Zündel; Wukovits, Haudum, Huber.
Trener: Roger Bader.

Ostatnie artykuły