Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Starcia niezwyciężonych i… niezwycięskich. Zapowiedź 4. kolejki PHL

Już jutro czekają nas kolejne ligowe emocje. JKH GKS Jastrzębie i GKS Katowice wywalczyli w swych dotychczasowych spotkaniach komplet punktów, lecz jutro zwycięzca może być tylko jeden. Z kolei Re-Plast Unia Oświęcim zagra z Ciarko STS Sanok o pierwszą wygraną w tym sezonie.

Starcie z podtekstami w Sosnowcu

17.00 Zagłębie Sosnowiec – KH Energa Toruń

Zagłębie Sosnowiec, które po trzech kolejkach nie zaznało smaku zwycięstwa podejmie niepokonaną KH Energę Toruń. Historia pojedynków sosnowiecko-toruńskich jest niezwykle ciekawa, a starcia tych ekip zawsze przynoszą wiele emocji, począwszy od pierwszoligowych bojów, meczów o utrzymanie, czy walki o awans do fazy play-off. Podopieczni Grzegorza Klicha mają za sobą słaby mecz z GKS-em Katowice oraz wcześniejsze porażki po rzutach karnych. Drużyna ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Torunianie z kolei mają za sobą niezwykle udany start rozgrywek. Podopieczni Jussiego Tupamäkiego wygrali trzy dotychczasowe mecze, pozostawiając po sobie bardzo dobre wrażenie. „Stalowe Pierniki” mają bowiem dwóch bardzo dobrych golkiperów i wyrównaną drużynę, która potrafi narzucić rywalowi swój styl gry. Gospodarzy za uszy ciągnie Jewgienij Nikiforow, który w trzech meczach zdobył pięć bramek. Jeśli jednak sosnowiczanie chcą pokonać Toruń, to nie tylko Rosjanin musi wspiąć się na wyżyny. Mecz z Zagłębiem może zweryfikować formę „Stalowych Pierników” i ich faktyczną siłę. Jedno jest pewne – nikt tutaj nie odpuści, a bandy będą trzeszczały. Spodziewamy się wyrównanego meczu, trzymającego w napięciu do samego końca.

Prężenie muskułów

17.00 JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice

Przed jutrzejszym starciem JKH GKS-u Jastrzębie z GKS-em Katowice pewna jest tylko jedna rzecz – co najmniej jedna z ekip nie po tym pojedynku nie będzie już mogła pochwalić się stuprocentową zdobyczą punktową. Mistrzowie Polski zainaugurowali swój sezon dopiero wczoraj, udało im się jednak odnieść przekonujące zwycięstwo nad – zawsze groźnym – GKS-em Tychy. Dla podopiecznych Jacka Płachty będzie to z kolei pierwszy pojedynek z tak silnym rywalem – po trzech kolejkach legitymują się oni kompletem punktów, lecz do tej pory mierzyli się z drużynami, które nie uchodzą za pretendentów do medali: TAURON Podhalem Nowy Targ (5:2), Ciarko STS-em Sanok (6:1) i Zagłębiem Sosnowiec (5:2). Niemniej jednak, stanowiły one demonstrację sił katowickiej ofensywy. Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka i Bartosz Fraszko pokazali, iż być może będą stanowili oni najbardziej zabójczy tercet w tym sezonie. Udane otwarcie zaliczyli także Finowie, którzy nadają GieKSie sporo głębi. Jastrzębianie z kolei postawili w tym sezonie na pragmatyczny, acz (w zamyśle) skuteczny hokej. Wątpliwe, czy obecny skład przyniesie on tyle fajerwerków, co ekipa z poprzedniego sezonu, lecz w tej dyscyplinie nikt nie przyznaje punktów za styl. O losach tego meczu zadecyduje więc głównie postawa golkiperów, a także konsekwencja w grze obronnej. Zwycięzca wywalczy nie tylko przewagę punktową, ale i psychiczny komfort przed nadchodzącymi meczami Polskiej Hokej Ligi.

Po pierwsze zwycięstwo

18.00 Ciarko STS Sanok – Re-Plast Unia Oświęcim

W Sanoku kije skrzyżują ze sobą dwie ekipy, które u startu sezonu nie przyniosły wiele radości swym kibicom – co więcej, nie zainkasowały jeszcze na swym koncie ani jednego „oczka”. Rzecz jasna, większe rozczarowanie mają prawo czuć nad Sołą, wszak tak głośne wzmocnienia, jakich dokonano w Oświęcimiu, zobowiązują do znacznie lepszej gry. Z drugiej strony, transfery dokonane przez włodarzy STS-u Sanok miały wnieść klub na jeszcze wyższy poziom, lecz tak się nie stało. W pierwszych trzech meczach dało się odnieść wrażenie, iż sanoczanie wykonali krok w tył: próżno było w nich uświadczyć waleczności czy nieszablonowości, jaką ta drużyna potrafiła błysnąć w zeszłym sezonie. Po wczorajszym meczu pomiędzy biało-niebieskimi, a Podhalem Nowy Targ, nie możemy być jednak pewni żadnego rozstrzygnięcia. W obliczu problemów trapiących obydwa zespoły, równie prawdopodobna, co przełamanie oświęcimian, wydaje się być kolejna niespodzianka z udziałem podopiecznych Toma Coolena.

W poszukiwaniu formy

18.30 Comarch Cracovia – GKS Tychy

W ostatnim meczu 4. kolejki, Comarch Cracovia podejmie na własnym terenie drużynę GKS-u Tychy. Krakowianie do tej pory rozegrali zaledwie jeden mecz – z Zagłębiem Sosnowiec. Wygrali w nim po rzutach karnych, jednak samo spotkanie z sosnowiczanami nie należało do najłatwiejszych. Podopieczni Rudolfa Roháčka musieli się natrudzić, by zainkasować dwa punkty. Spory udział w zwycięstwie miał Damian Kapica, któremu udało się zdobyć dwie bramki i zaliczyć jedną asystę. Skład „Pasów” wygląda zupełnie inaczej w porównaniu do zeszłego sezonu. Przyszło i odeszło kilku zawodników, jednak najciekawszym transferem wydaje się być zakontraktowanie Jewgienija Bodrowa. Tyszanie póki co nie zachwycają. Mimo pięciu punktów na koncie, zwycięstwa z Sanokiem czy Sosnowcem nie przyszły im łatwo. Ich gra nie cieszy oka. Niepewna wydaje się być obsada tyskiej bramki. Zarówno Kamil Lewartowski jak i Ondřej Raszka mają już za sobą występy w obecnym sezonie. Raszka w 1. kolejce zachował czyste konto, jednak w meczu z JKH GKS-em Jastrzębie nie zachwycił. O słabej formie trójkolorowych może świadczyć fakt, że po meczu z mistrzami Polski musieli zjeżdżać do szatni przy akompaniamencie gwizdów. Szykuje się nam zatem ciekawy mecz. Krakowianie na pewno powalczą o pełną pulę, zaś podopieczni Krzysztofa Majkowskiego będą chcieli zmazać plamę na honorze.

Ostatnie artykuły