Znajdziesz nas też tutaj:
fot. Magdalena Kowolik/JKH GKS Jastrzębie

Zapowiedzi

Zderzenie wschodnich szkół hokeja. Mistrz i biało-niebiescy w boju o finał

Play-offowe starcia Unii Oświęcim z JKH GKS-em Jastrzębie pasjonowały kibiców obydwu zespołów na początku minionej dekady, choć po raz ostatni te ekipy skrzyżowały ze sobą kije w decydującej części sezonu 2013/2014, kiedy to hokeiści z Jastrzębia-Zdroju wywalczyli brąz kosztem biało-niebieskich. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Jastrzębianom do gabloty przybyło sporo trofeów, a ekipa znad Soły rozwija się prężnie dzięki sponsorowi, który tchnął nowe życie w cały klub. Nikt nie zamierza zatem odstawiać kijów w boju o finał.

Wzloty i upadki

Re-Plast Unia Oświęcim zaprezentowała w tym sezonie wiele obliczy. To prezentowane przez kanadyjskich hokeistów sprowadzonych przez Toma Coolena zostało szybko wyparte przez bardzo solidną grę zawodników ze wschodu, którzy wypchnęli z klubu nieskuteczne gwiazdy zza oceanu. W przekroju całego sezonu ciężko jest jednak utrzymać równą formę i sztuka ta nie udała się także podopiecznym 68-letniego szkoleniowca.

Drugie miejsce zajęte w sezonie zasadniczym należy traktować mimo wszystko z lekkim niedosytem. Unia przez długi czas przewodziła ligowej stawce, lecz GieKSa zdołała powrócić na fotel lidera i zakończyć na nim kampanię ligową. Play-offy mają jednak to do siebie, że na bok odchodzą wszelkie rozstrzygnięcia z przeszłości. Liczy się już tylko tu i teraz.

Pozostając przy teraźniejszości, Re-Plast Unia Oświęcim potrzebowała pięciu meczów, by rozprawić się z Ciarko STS-em Sanok. Rywalizacja była jednak znacznie bardziej zacięta niż wskazuje na to wynik. Fakt jest jednak taki, że to oświęcimianie czterokrotnie byli w stanie zdobyć więcej bramek od rywala i przejść do dalszego etapu rozgrywek. JKH GKS Jastrzębie postawi zapewne nie mniej trudne warunki.

Ciężki sezon mistrzów

Tym bardziej, iż jastrzębianom przyświeca cel obrony tytułu mistrzowskiego. Narodowościowy mix przyczynił się w zeszłym sezonie do osiągnięcia historycznego sukcesu, jakim była potrójna korona. Przed rozpoczęciem się trwających rozgrywek na Jastorze postawiono jednak na kierunek łotewski, co w Polskiej Hokej Lidze jest w pewnym stopniu nowością.

Nowy garnitur ekipy znad czeskiej granicy nie uprawia już jednak tak efektownego hokeja, jak poprzednie szaty. Łatka mistrzów niejednokrotnie ciążyła na barkach jastrzębskich graczy, o czym wspomniał sam Mateusz Bryk.

Była to ciężka kampania, okupiona kontuzjami i chorobami. Wydaje mi się, że jedna z najcięższych, jakie rozegrałem, pomijając tę, w której doznałem kontuzji barku – mówił nam przed kilkoma dniami doświadczony obrońca.

Absencja w Pucharze Polski dobrze zrobiła jednak drużynie Róberta Kalábera, która zakończyła ostatecznie sezon zasadniczy na trzeciej pozycji, choć do końca walczyła o wyższe lokaty. KH Energa Toruń już na pierwszym szczeblu play-offów postawiła jednak niezwykle ciężkie warunki, a o losach rywalizacji musiał zadecydować mecz numer siedem. Obecni czempioni zrobili jednak użytek z własnego terenu, kończąc sezon „Stalowych Pierników”.

Liczby po stronie Unii

Nietrudno zauważyć, jakoby Tom Coolen miał swój patent na taktykę selekcjonera reprezentacji Polski. Świadczą o tym aż cztery zwycięstwa biało-niebieskich w sezonie zasadniczym. Dodajmy, zwycięstwa w pełni zasłużone. Solą w oku oświęcimian jest jednak przegrany bój o Superpuchar Polski, przez co nad Sołą odliczanie od ostatniego zdobycia poważnego trofeum wciąż trwa.

Wydaje się, że kluczem otwierającym drzwi do finału będzie trafna analiza swych słabych i mocnych stron. Zarówno pierwszych, jak i drugich w obydwu szatniach nie brakuje. Jastrzębianie od początku rozgrywek mają spory problem, by rozegrać trzy tercje na równym, wysokim poziomie, przez co stracili punktów co nie miara.

Piętą achillesową oświęcimian wydaje się być z kolei obsada bramki. Clarke Saunders – mimo sporych umiejętności – w obliczu chimerycznego sezonu zasadniczego nie wydaje się być gwarantem spokoju między słupkami bramki biało-niebieskich. Sporym atutem Unii jest jednak fakt, iż w tym sezonie niejednokrotnie pokazywała już ona miejsce w szeregu drużynom z czołówki. Takie zwycięstwa są w stanie zbudować odpowiednią mentalność, która znajduje swe przełożenie na decydującą część sezonu.

Kluczowe postacie:

Re-Plast Unia Oświęcim:

Bracia Strielcowowie (Wasilij: 5 meczów, 1 gol, 3 asysty; Aleksandr: 5 meczów, 3 gole, 1 asysta)

Angaż braci-bliźniaków z Niżniewartowska okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dobrze zbudowani napastnicy nadają kolorytu formacji, która często jest uzupełniana Krystianem Dziubińskim. Niezależnie od tego, kim byłby jednak trzeci muszkieter, jest to duet, który potrafi rozstrzygnąć o losach meczu, przeprowadzając błyskotliwą akcję.

Krystian Dziubiński (5 meczów, 1 gol, 3 asysty)

Skoro o Dziubińskim mowa, nie mogliśmy nie wspomnieć o nim w tym szczególnym miejscu. Popularny „Dziubek” potrzebował nieco czasu, by wsunąć się w buty lidera biało-niebieskich, ale kiedy już mu się to udało, swą grą sprawił oświęcimskim kibicom niemało radości. Hokeista o takim doświadczeniu powinien robić różnicę w meczach o wielką stawkę i tego oczekują od niego sympatycy Unii.

Teddy Da Costa (5 meczów, 3 gole, 1 asysta)

Lata lecą, a Da Costa notuje występy niczym za swych najlepszych lat. Bez dwóch zdań, jest to jedna z najjaśniejszych i najrówniej grających postaci w szeregach Unii. Dwa zwycięskie gole w ćwierćfinałach tylko to potwierdzają.

JKH GKS Jastrzębie:

Mateusz Bryk (7 meczów, 2 gole, 2 asysty)

Choć Mateusz Bryk mógłby być śmiało nasycony mistrzostwami, po jakie sięgał w GKS-ie Tychy, to wygląda na to, że podczas występów dla macierzystej ekipy towarzyszy mu dodatkowa motywacja. Ciężko oszacować, czy jastrzębianie zdołaliby odrobić stratę do KH Energi Toruń, gdyby 32-letni jastrzębianin nie zdecydował się na techniczny strzał z dystansu. Ponadto, stanowi ważną postać nie tylko na tafli, ale – w szczególności pod nieobecność kapitana Macieja Urbanowicza – również i poza nim.

Dominik Paś (7 meczów, 3 gole, 4 asysty)

Choć popularny „Pasiu” nie zaliczył udanej zagranicznej przygody, to kilka miesięcy spędzonych poza Polską Hokej Ligą sporo nauczyło wychowanka Jastrzębskiego Klubu Hokejowego. Widać to w szczególności w meczach o stawkę, kiedy to należy on do wyróżniających się postaci zespołów. W rywalizacji z KH Energą Toruń punktował i strzelał on jak najęty.

Martin Kasperlík (6 meczów, 4 gole, 2 asysty)

Postać kluczowa w każdym tego słowa znaczeniu. Kasperlík ma bowiem w tym sezonie równie szybkie nogi, co gorącą głowę. Czeski skrzydłowy zaprezentował w ćwierćfinałach swe najlepsze, jak i najgorsze oblicze. Za takie należy uznać odpowiednio hat-tricka zdobytego w piątym meczu z torunianami, jak i lekkomyślną karę meczu zainkasowaną w kolejnym pojedynku. Z tego też powodu półfinałowe zmagania rozpoczną się dla niego z małym poślizgiem.

Ostatnie artykuły