Znajdziesz nas też tutaj:
fot. IIHF.com

Hokej zagraniczny

ZIO: Łotysze postraszyli Szwedów. Urodzinowy hat-trick Manninena, wysoka wygrana Finów

Za nami czwartkowe zmagania w grupie C na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. W pierwszym meczu Szwedzi mierzyli się z Łotyszami, a później Finowie podejmowali Słowaków. Emocji nie zabrakło!

Łotysze postraszyli Szwedów

W pierwszym meczu grupy C, Szwecja podejmowała Łotwę. Początkowo inicjatywa należała do Szwedów, którzy zepchnęli Łotyszy do defensywy. Wynik w 10. minucie strzałem ze slotu otworzył Lucas Wallmark. „Trzy Korony” prowadzenie podwyższyły w 21. minucie, gdy dobitką do pustej bramki popisał się Anton Lander. 

Szwedzi całkowicie przejęli kontrolę nad meczem. Łotysze nie potrafili wjechać z krążkiem do ich tercji, a Lars Johansson mógł narzekać na brak pracy, bowiem w równowadze rywale nie oddawali w ogóle strzałów na jego bramkę. Po kontrowersyjnej karze dla Ralfsa Freibergsa, na 3:0 strzelił Wallmark po ładnym uderzeniu bez przyjęcia. Chwilę później Łotysze w końcu odpowiedzieli. Grę w przewadze pięknym uderzeniem w okienko zwieńczył Renars Krastenbergs.

W trzeciej tercji gra się wyrównała, bowiem Szwedzi nieco się cofnęli. Gdy w 47. minucie kontaktową bramkę strzelił Nikolajs Jeļisejevs, mecz nabrał rumieńców. Łotysze poczuli krew i zaczęli grać forecheckingiem, szukając wyrównującej bramki. „Trzy Korony” wyraźnie się pogubiły, a wyrównać mógł Mārtiņš Dzierkals, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Johanssonem.

W końcówce Łotysze jeszcze wycofali bramkarza i byli bliscy wyrównania na 2 sekundy przed końcem. Znakomitym refleksem popisał się jednak Johansson i „Trzy Korony” zgarnęły komplet punktów. Jako ciekawostkę należy podać fakt, że Łotysze w pierwszych dwóch tercjach oddali zaledwie dwa celne strzały podczas gry 5 na 5!

Szwecja – Łotwa 3:2 (1:0, 2:1, 0:1)
1:0 – Lucas Wallmark – Pontus Holmberg, Fredrik Olofsson (09:42),
2:0 – Anton Lander – Mathias Brome, Carl Klingberg (20:30),
3:0 – Lucas Wallmark – Henrik Tömmernes, Jonathan Pudas (33:39, 5/4),
3:1 – Renars Krastenbergs – Uvis Jānis Balinskis, Lauris Dārziņš (36:07, 5/4),
3:2 – Nikolajs Jeļisejevs – Lauris Dārziņš, Uvis Jānis Balinskis (46:08, 5/4).

Urodzinowy hat trick, dwa dublety i wysoka wygrana Finów

W drugim meczu grupy C Finlandia mierzyła się ze Słowacją. Zaczęło się dobrze dla naszych sąsiadów, bo już w 6. minucie wynik otworzył 17-letni Juraj Slafkovsky. Młody napastnik z najbliższej odległości skierował krążek do siatki. Później jednak strzelali tylko Finowie. W sytuacji sam na sam wyrównał Sakari Maninnen. Kilka minut później Suomi znakomicie rozegrali liczebną przewagę i do pustej bramki krążek posłał Harri Pesonen. Jeszcze przed przerwą po dwójkowej kontrze na 3:1 strzelił Miro Aaltonen. 

Wydawało się, że ze Słowaków zeszło powietrze, a w drugiej tercji już na 4:1 podwyższył Maninnen, zdobywając swojego drugiego gola. Spodziewać by się można, że był to koniec emocji, ale wtedy dublet skompletował również Slafkovsky i było 4:2. Ta bramka wlała sporo nadziei w serca naszych sąsiadów i ci zaczęli śmielej atakować ekipę z Kraju Tysiąca Jezior. Harri Sateri nie dał się jednak pokonać w drugiej tercji i Suomi mieli dwubramkową zaliczkę przed trzecią odsłoną.

Ostatnie 20 minut znakomicie rozpoczęli Finowie, a hat-tricka skompletował Maninnen. Dla Fina był to wręcz wymarzony prezent urodzinowy, bowiem obchodzi dziś 30 urodziny. Napastnik Saławatu Jułajew Ufa skorzystał z dogrania Teemu Hartikainena po fatalnej stracie słowackiego obrońcy. Później tempo gry nieco spadło, bowiem Suomi mieli już pewne prowadzenie, a Słowaków nie było stać na powrót do spotkania.

W końcówce Finowie wykorzystali jeszcze grę w liczebnej przewadze, a po raz drugi do siatki drogę znalazł Aaltonen. Napastnik Witiaźia Podolsk potężnym strzałem z klepy nie dał szans Branislava Konráda. Suomi wysłali mocny sygnał, że będą się liczyć w walce o złoto.

Finlandia – Słowacja 6:2 (3:1, 1:1, 2:0)
0:1 – Juraj Slafkovsky – Miloš Roman (05:33),
1:1 – Sakari Manninen – Teemu Hartikainen, Ville Pokka (10:17),
2:1 – Harri Pesonen – Miro Aaltonen, Valteri Filppula (14:22, 5/4),
3:1 – Miro Aaltonen – Joonas Nättinen (18:20),
4:1 – Sakari Manninen – Markus Granlund, Mikko Lehtonen (29:28),
4:2 – Juraj Slafkovsky – Peter Čerešňák, Pavol Regenda (31:49),
5:2 – Sakari Manninen – Teemu Hartikainen (40:16),
6:2 – Miro Aaltonen – Niko Ojamäki, Sami Vatanen (54:57, 5/4).

Ostatnie artykuły