Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Zwycięstwo na sześć sekund przed końcem! Złote trafienie Jeziorskiego!

GKS Tychy rzutem na taśmę pokonał Comarch Cracovię 3:2. O końcowym wyniku zdecydował gol Bartłomieja Jeziorskiego, którego zdobył na sześć sekund przed końcem. Tyszanie wygrywają w serii 2:1.

Trzy poprzeczki…

Po dwóch meczach zaciętej walki byliśmy niemal pewni, że w kolejnych meczach będzie podobnie. Od początku dzisiejszego spotkania obie drużyny grały bardzo agresywnie, ale w ramach przepisów. Nikt nie ustępował, a bandy trzeszczały bezustannie. To Cracovia wyglądała lepiej, częściej atakowała, ale tyszanie dobrze się bronili. Już w 2. minucie wynik mógł otworzyć Marek Biro, jednak guma odbiła się od poprzeczki. Chwilę później to krakowianie stanęli przed szansą zdobycia bramki, ale Kostromitin również strzelił w poprzeczkę. Tempo meczu stało na bardzo wysokim poziomie, ale brakowało przede wszystkim goli. Okazje do zmiany sytuacji miał Christian Mroczkowski, który jednak najpierw zmarnował sytuację sam na sam, a chwilę przed przerwą, krążek po jego strzale odbił się od… poprzeczki.

Szybkie ciosy

Przewaga gospodarzy wreszcie znalazła przełożenie na wynik. W 23. minucie Jeremy Welsh wjechał pod bramkę i z około metra udało mu się wcisnąć krążek za linię bramkową. Pięć minut później Jewgienij Sołowjow zachował się najprzytomniej w zamieszaniu podbramkowym i dzięki temu jego drużyna odskoczyła na dwa “oczka”. Tyszanie jednak się nie poddali. Podczas gry w przewadze Jason Seed wrzucił gumę w kierunku Dienisa Pieriewozczikowa, a tuż przy nim Paul Szczechura przekierował krążek i zdobył gola kontaktowego.

Walka do końca

Gra tyszan wyglądała dość niemrawo. Za to krakowianie grali pewnie i konstruowali groźniejsze akcje ofensywne. Hokeiści “Pasów” obijali słupki, bramkarza, ale to za było za mało.  Nad mistrzami Polski wisiały czarne chmury. Gospodarze się rozkręcali, a na domiar złego dla trójkolorowych na ławce kar zagościł Radosław Galant. Jego koledzy jednak dobrze spisali się w destrukcji i nie pozwolili rywalom na zdobycie bramki. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na podopiecznych Rudolfa Roháčka. W 50. minucie Filip Komorski wygrał wznowienie i wycofał krążek do Bartłomieja Pociechy, a ten kropnął w samo okienko krakowskiej bramki. Do końca widoczna była znaczna przewaga Comarch Cracovii, ale nie potrafili oni wykorzystać błędów rywali. Wtedy zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Było kilka sekund do końca, a Szymon Marzec wywalczył krążek w tercji ataku. Zagrał do Radosława Galanta, a guma po jego strzale ugrzęzła pod bramkarzem, sędzia jednak nie przerywał gry, a czujny Bartłomiej Jeziorski trzonkiem kija wygarnął krążek i wcisnął go za linię.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 2:3 (0:0, 2:1, 0:2)
1:0 – Jeremy Welsh – Jewgienij Sołowjow, Jiří Gula (22:13, 5/4),
2:0 – Jewgienij Sołowjow – Jeremy Welsh, Štěpán Csamangó (27:53),
2:1 – Paul Szczechura – Jason Seed, Christian Mroczkowski (33:01, 5/4),
2:2 – Bartłomiej Pociecha – Filip Komorski (49:34),
3:2 – Bartłomiej Jeziorski – Radosław Galant, Szymon Marzec (59:54).

Comarch Cracovia: Pieriewozczikow – Dudaš, Ignatowicz; Sołowjow, Welsh, Kapica – Kostromitin, Saukko; Oksanen, Němec, Tiala – Gutwald, Doherty; Murphy, Goodwin, Ferrara – Gula, Šaur; Brynkus, Ježek, Csamangó
Trener: Rudolf Roháček

GKS Tychy: Raszka – Ciura, Biro; Gościński, Komorski, Jeziorski – Seed, Martin; A. Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Pociecha, Kotlorz; Marzec, P. Szczechura, Wronka – Novajovský, Mesikämmen; Rzeszutko, Galant, Witecki
Trener: Krzysztof Majkowski

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2:1 dla GKS-u Tychy.
Następny mecz: we wtorek o 19:00 w Krakowie

Ostatnie artykuły