Znajdziesz nas też tutaj:

Hokej zagraniczny

MŚ Elity – koniec fazy grupowej!

Ostatni dzień fazy grupowej rozwiał wszelkie wątpliwości co do obsady ćwierćfinałów. Porażkami z turniejem pożegnały się reprezentacje Wielkiej Brytanii, Włoch oraz Białorusi. Szczególnie zadowoleni ze wczorajszych rozstrzygnięć mogą być jednak hokeiści z Niemiec oraz Kanady. Hokeiści z Kraju Klonowego Liścia co prawda przegrali swój mecz, lecz dzięki fortunnym rozstrzygnięciom nie znaleźli się poza stawką walczącą o złoto. 

Pewne zwycięstwo Helwetów. Dublet Kirka

Oba zespoły były już pewne swego losu. Brytyjczycy grali o godne pożegnanie z turniejem, a Szwajcarzy mieli już zapewniony awans do ćwierćfinału. To właśnie oni otworzyli wynik, gdy w 11. minucie do bramki trafił Grégory Hofmann. Po 37 sekundach odpowiedział jednak Liam Kirk i było 1:1. Trzeba jednak powiedzieć, że Brytyjczycy przez większą część bronili się we własnej tercji. To wykorzystał Romain Loeffel i po 20 minutach Helweci prowadzili 2:1. W drugiej odsłonie znów błysnął Kirk i podczas gry w przewadze Wielka Brytania doprowadziła do wyrównania. To jednak tylko rozjuszyło Szwajcarów, którzy w ciągu siedmiu minut zdobyli cztery bramki i prowadzili 6:2. Wynik w trzeciej tercji nieco poprawił Brendan Connolly.

Szwajcaria – Wielka Brytania 6:3 (2:1, 4:1, 0:1)
1:0 – Grégory Hofmann – Enzo Corvi, Janis Jérôme Moser (10:31),
1:1 – Liam Kirk (11:08),
2:1 – Romain Loeffel – Tristan Scherwey, Jonas Siegenthaler (16:42),
2:2 – Liam Kirk – Mark Richardson, Mike Hammond (25:34, 5/4),
3:2 – Santeri Atalo – Enzo Corvi, Nico Hischier (30:07, 5/4),
4:2 – Christoph Bertschy – Tristan Scherwey (30:20),
5:2 – Christoph Bertschy – Raphael Diaz, Tristan Scherwey (36:09),
6:2 – Nico Hischier – Philipp Kurashev (37:45),
6:3 – Brendan Connolly – Liam Kirk, Mike Hammond (53:58).

Hat-trick Ruotsalainena i pożegnanie Kazachów

Grający z nożem na gardle Kanadyjczycy znakomicie rozpoczęli wtorkowy mecz z obrońcami tytułu. Już po 90 sekundach bramkę zdobył Brandon Pirri. Ekipa Klonowego Liścia dalej naciskała i wydawało się, że mają mecz pod kontrolą. Świetnie jednak bronił Jussi Olkinuora i mimo 18 strzałów w pierwszej tercji, dał się pokonać tylko raz. Szybko się to zemściło, bo po 71 sekundach drugiej odsłony był remis, a indywidualną akcję świetnym strzałem zwieńczył Arttu Ruotsalainen. Finowie poczuli krew i ruszyli do śmielszych ataków, ale kolejny cios wyprowadzili Kanadyjczycy, bo w 29. minucie grę w liczebnej przewadze wykorzystał Maxime Comtois.

Podopieczni Gerarda Gallanta wiedzieli o co grają i ciężko pracowali, by nie dać Finom ponownie dojść do głosu. Gra była nieco szarpana, a oba zespoły grały zrywami. Wydawało się, że Kanadyjczycy mają mecz pod kontrolą i bliżej było trzeciej bramki dla Kanady niż wyrównania przez Finlandię. Jednak błysk Antona Lundella i wyłożenie krążka do Ruotsalainena dały remis po 60 minutach. Taki wynik niestety odprawił z kwitkiem reprezentację Kazachstanu. W dogrywce oba zespoły miały dogodne sytuacje, ale bramka nie padła. Potrzebne były więc rzuty karne, a te lepiej egzekwowali Finowie. Dodajmy, że mecz z hat-trickiem zakończył Ruotsalainen.

Kanada – Finlandia 2:3 pk. (1:0, 1:1, 0:1, 0:0 d., 2:3 k.)
1:0 – Brandon Pirri – Gabriel Vilardi, Mario Ferraro (1:30),
1:1 – Arttu Ruotsalainen (21:11),
2:1 – Maxime Comtois – Connor Brown, Andrew Mangiapane (28:18, 5/4),
2:2 – Arttu Ruotsalainen – Anton Lundell, Niko Ojamäki (56:00),
2:3 – Arttu Ruotsalainen (65:00, decydujący rzut karny).

Czesi lepsi od Słowaków. Dominacja ekipy Filipa Pešána

Spotkanie pewnych awansu Słowaków i Czechów rozpoczęło się lepiej dla drugich z wymienionych. Już po 29 sekundach mogli się oni cieszyć z objęcia prowadzenia po celnym strzale Filipa Zadiny. Autor tego trafienia odegrał również sporą rolę przy kolejnej bramce, gdy świetnie wystawił krążek Michaelowi Špačkowi, a temu nie pozostało nic innego, jak tylko ulokować go w siatce.

Konsekwentna gra Czechów przyniosła efekt na początku drugiej odsłony, gdy Lukáš Radil zachował przytomność umysłu pod bramką strzeżoną przez Júliusa Hudáčka. Trzybramkowe prowadzenie dawało im już spory komfort, lecz sześciokrotni mistrzowie świata ani myśleli zwalniać tempa. Choć Matúš Sukeľ zdołał zdobyć pierwsze trafienie na konto Słowaków, rozjuszyło to tylko rywali, którzy zaaplikowali trzy kolejne trafienia.

Libor Šulák huknął z dystansu nie do obrony, Matěj Stránský również zdecydował się na siłowe wykończenie akcji, a Matěj Blümel zaskoczył bramkarza, mieszcząc „gumę” z bardzo ostrego kąta w samym rogu bramki, a na tablicy widniał wynik 1:6. Uśpiło to czujność hokeistów dowodzonych przez Filipa Pešána, a Słowacy zdobyli dwa trafienia na otarcie łez: najpierw celnie spod niebieskiej przymierzył Martin Bučko, a następnie strzałem z klepy na listę strzelców wpisał się Kristián Pospíšil. Wynik ustalił natomiast Libor Hájek, posyłając krążek do opuszczonej bramki.

Nic więc dziwnego, że przed ćwierćfinałami lepsze nastroje panują w czeskiej szatni. Reprezentacja Słowacji 3 czerwca zmierzy się ze Stanami Zjednoczonymi, a Czesi skrzyżują kije z reprezentantami Finlandii.

Słowacja – Czechy 3:7 (0:2, 1:2, 2:3)
0:1 – Filip Zadina – Libor Hájek, Michal Moravčík (0:29),
0:2 – Michael Špaček – Filip Zadina (15:04),
0:3 – Lukáš Radil – Andrej Šustr, Libor Šulák (22:49),
1:3 – Matúš Sukeľ – Martin Faško-Rudáš (26:53),
1:4 – Libor Šulák – Michael Špaček (39:49, 5/4),
1:5 – Matěj Stránský (43:41),
1:6 – Matěj Blümel – Matěj Stránský, Michal Moravčík (45:47),
2:6 – Martin Bučko – Adrián Holešinský, Dávid Buc (48:45),
3:6 – Kristián Pospíšil – Peter Cehlárik, Daniel Gachulinec (58:57),
3:7 – Libor Hájek – Robin Hanzl, Jiří Smejkal (59:43, do pustej bramki).

Bez niespodzianki. Włosi kończą turniej bez punktu

Starcie Włoch ze Stanami Zjednoczonymi mogło mieć tylko jednego faworyta, a Amerykanie wykonali swoje zadanie tak na dobrą sprawę już w pierwszej tercji. Zanim tak się jednak stało, Davide Fadani błysnął nie lada interwencją, blokując łopatką kija strzał Zaca Jonesa. Przy kolejnych dwóch strzałach Kevina Labanca nie miał już jednak nic do powiedzenia. Napastnik San Jose Sharks po przejęciu krążka w okolicach środka tafli pokonał najpierw bramkarza śmiałym indywidualnym najazdem, a kilka minut później mierząc na dalszy słupek pociągnął z nadgarstka, ciesząc się z drugiego trafienia. Co ciekawe, były to dla niego pierwsze gole na tegorocznych mistrzostwach. Amerykanie zadali jeszcze jeden cios „do szatni”, gdy Conor Garland mądrze wyczekał bramkarza i po lodzie posłał krążek do siatki.

Włosi zaliczyli mocne otwarcie drugiej tercji, był to jednak tylko łabędzi śpiew. Czwarta bramka dla Stanów Zjednoczonych była efektem świetnej techniki Conora Garlanda. W ostatnich dwudziestu minutach spotkania oglądaliśmy już tylko jedno trafienie, jakie padło łupem włoskich autsajderów. Co prawda Jake Oettinger popełnił przy nim spory błąd, lecz nie umniejsza to zasługi Stefano Giliatiego, który świetnie zasłonił się z krążkiem.

Włosi kończą więc ten turniej na ostatnim miejscu; bez punktu oraz z najgorszym bilansem bramkowym. W przyszłym roku ponownie jednak zawitają na światowy czempionat, bowiem w tym roku (ze względu na odwołane imprezy niższych dywizji), nie obowiązuje system spadków.

Włochy – Stany Zjednoczone 2:4 (0:3, 1:1, 1:0)
0:1 – Kevin Labanc – Ryan Shea (6:54),
0:2 – Kevin Labanc – Matthew Beniers, Adam Clendening (10:33),
0:3 – Conor Garland – Jason Robertson, Matthew Tennyson (19:45),
1:3 – Luca Frigo – Alex Trivellato (21:01),
1:4 – Conor Garland (29:54),
2:4 – Stefano Giliati (46:33).

Rosjanie gromią! Kubeł pomyj na Białorusinów

Rosja występująca pod szyldem ROC nie miała większych problemów, by uporać się z Białorusinami. Już w pierwszej tercji udało im się zaaplikować rywalom aż pięć bramek, co rozstrzygnęło losy meczu, ale też obniżyło jego tempo w kolejnych 40 minutach.

Sygnał do ataku rzucił już w 36. sekundzie Nikita Niestierow, potężnym strzałem pokonując Konstantina Szostaka. Młody bramkarz Sewerstali Czerepowiec zjechał do swojego boksu już niespełna cztery minuty później, gdy popełnił błąd przy trafieniu zaliczonym na konto Emila Galimowa. Jego miejsce między słupkami zajął Aleksiej Kolosow, nie uchroniło to jednak podopiecznych Michaiła Zacharowa przed dotkliwą porażką. Rezerwowy bramkarz nie poradził sobie ze strzałami, kolejno, Maksima Szałunowa, Michaiła Grigorienki oraz Nikity Niestierowa. W trzeciej tercji szóste trafienie zaaplikował z kolei Dmitrij Woronkow.

Białorusini nie tak wyobrażali sobie powrót na najwyższy szczebel światowego hokeja. Ekipa wsparta solidnym zaciągiem z KHL (oraz młodą gwiazdą NHL – Jegorem Szarangowiczem) zawiodła na całej linii, a gorszy bilans osiągnęli tylko Włosi. Nic zatem dziwnego, że na głowę Michaiła Zacharowa poleciały istne gromy. Sporo do powiedzenia miał także trener Podhala Nowy Targ, Andriej Gusow, który otwarcie skrytykował selekcjonera na łamach portalu tribuna.com, jeszcze przed feralnym meczem z Rosją. Podopieczni Walerija Bragina z kolei mogą się już przygotowywać na ćwierćfinałową potyczkę z Kanadą.

Rosja – Białoruś 6:0 (5:0, 0:0, 1:0)
1:0 – Nikita Niestierow – Michaił Grigorienko (0:36),
2:0 – Emil Galimow – Władisław Gawrikow (4:29),
3:0 – Maksim Szałunow – Nikita Zadorow, Nikita Niestierow (9:06),
4:0 – Michaił Grigorienko – Anton Slepyszew, Dmitrij Woronkow (10:52),
5:0 – Nikita Niestierow – Władimir Tarasienko, Aleksandr Barabanow (16:28),
6:0 – Dmitrij Woronkow – Anton Slepyszew, Michaił Grigorienko (52:08).

Bez układów. Niemcy eliminują gospodarzy turnieju

Przed meczem Niemców z Łotyszami rozgorzała spora dyskusja, co do podejścia hokeistów do ostatniego meczu fazy grupowej. Remis po sześćdziesięciu minutach gry urządzał bowiem obydwie ekipy, dając im promocję do fazy pucharowej, eliminując tym samym Kanadę. Zawodnicy obydwu stron błysnęli jednak profesjonalizmem i powalczyli o pełną pulę.

Wynik meczu otworzył niezwykle utalentowany 19-letni John-Jason Peterka, którego grę kibice mieli okazję oglądać w tym roku na Mistrzostwach Świata Juniorów. Draftowa nadzieja Buffalo Sabres strzałem mierzonym w długi róg z ostrego kąta pokonała Jānisa Kalniņša. Trzy minuty później prowadzenie naszych zachodnich sąsiadów podwyższył z kolei Marcel Noebels, pakując krążek do bramki z najbliższej odległości.

Gospodarzy tegorocznych mistrzostw stać było tylko na jedno trafienie. W drugiej tercji Rodrigo Ābols zwieńczył kombinacyjną akcję całego zespołu, Łotysze nie przekuli tego jednak w kolejne trafienia.

Największym wygranym tego spotkania są zatem… Kanadyjczycy. Do dalszej fazy turnieju przechodzą również Niemcy, którzy zmierzą się z niezwykle groźnymi Szwajcarami.

Niemcy – Łotwa 2:1 (2:0, 0:1, 0:0)
1:0 – John-Jason Peterka – Moritz Seider (3:16),
2:0 – Marcel Noebels – Leonhard Pföderl, Lukas Reichel (6:40),
2:1 – Rodrigo Ābols – Uvis Jānis Balinskis (25:55).

Ostatnie artykuły