zklepy.pl
Image default

Zabójcze przewagi! GieKSa lepsza w samej końcówce dogrywki

Katowicko-oświęcimski finał przyniósł nam kolejne emocjonujące widowisko! W regulaminowym czasie gry nie poznaliśmy zwycięzcy, a wszystkie cztery trafienia padły w przewagach. Kiedy wydawało się, że nieuchronnie zbliżamy się do rzutów karnych, o zwycięstwie GKS-u Katowice w dogrywce przesądził Sam Marklund.

Bój o złoto toczący się pomiędzy GKS-em Katowice a Re-Plast Unią Oświęcim nabiera rozpędu! Poprzednie spotkanie, zakończone wygraną biało-niebieskich 7:6 po dogrywce śmiało można ochrzcić jednym z najlepszych spotkań tego sezonu THL, co tylko podsycało emocje przed dzisiejszym meczem wobec remisowego stanu rywalizacji.

Oświęcimianie już po 31 sekundach otrzymali okazję do gry w przewadze. Podopieczni Nika Zupančiča nie pokusili się jednak o szybkie otwarcie wyniku. Pierwsze minuty meczu upływały pod znakiem ostrożności z obydwu stron. Na zmianę tego statusu przyszło nam poczekać dopiero do pierwszej przewagi GieKSy. W 17. minucie po akcji Olliego Iisakki w polu bramkowym Linusa Lundina zawrzało, a do bezpańskiego krążka dopadł Hampus Olsson, który wepchnął go do bramki. Sędziowie dla pewności powołali się jeszcze na analizę wideo, lecz nie stwierdzili, by którykolwiek z zawodników gospodarzy przeszkadzał mu w skutecznej interwencji.

Już kilka chwil później ponownie mógł zapanować remis. Erik Ahopelto miał krążek na bekhendzie i jedyne co mu pozostało, to umieścić go w odsłoniętej bramce Johna Murray. „Jasiek Murarz” błysnął jednak świetną akrobatyką i powstrzymał krążek zmierzający – zdawałoby się, że nieuchronnie – do jego siatki. Pierwsza tercja zakończyła się zatem skromnym prowadzeniem katowiczan.

W drugiej tercji także ciężko było wskazać stronę dominującą, choć to biało-niebieskim bardziej zależało na zdobyciu gola, kiedy to gospodarze w głównej mierze skupiali się na obronie – a z tą radzili sobie całkiem nieźle. Na 14 sekund przed końcem drugiej odsłony karę wyłapał jeszcze Santeri Koponen, co tylko mogło motywować przyjezdnych przed wyjściem na finałowe 20 minut regulaminowego czasu gry.

Co prawda hokeiści Jacka Płachty, wytrzymali to ciśnienie, ale wkrótce potem wystawili się jak na talerzu, prokurując kolejne wykluczenia. W 47. minucie sprawiedliwość wymierzył kapitan Unii – Krystian Dziubiński, który pokonał po raz pierwszy tego wieczoru Murraya strzałem z ostrego kąta.

Sytuacja na lodzie odwróciła się, kiedy to niespełna pięć minut później GieKSie przyszło grać w przewadze. Tym razem sprawy w swoje ręce wziął Aleksi Varttinen, który w swoim stylu strzałem sprzed linii niebieskiej wpisał się na listę strzelców.

Radość kibiców gospodarzy nie trwała jednak długo. W 56. minucie na ławce kar wylądował Iisakka. Obydwie strony w ciągu czterech minionych spotkań najwyraźniej zdołały poznać swoje słabe punkty w osłabieniach, czego efektem był… czwarty tego wieczoru gol w przewadze. Zawodnicy Unii bez trudności założyli zamek, a Kaleinikovas postawił na siłę, czego efektem był gol wyrównujący.

Wobec takiej statystyki, oświęcimianie mogli być pełni obaw, gdy ostatnie dwie minuty przyszło im rozgrywać w osłabieniu. Tak się jednak nie stało, a „krążka meczowego” nie wykorzystał Grzegorz Pasiut. Oznaczało to, iż po raz kolejny o wyniku miała przesądzić dogrywka.

W tej dogodne sytuacje do zamknięcia meczu stworzyły sobie obydwie strony, bramki były jednak jak zaczarowane. Kiedy wydawało się, że nieuchronnie zmierzamy do rzutów karnych, sprawy w swoje ręce wziął Sam Marklund. Oświęcimianie nie zdołali wyprowadzić krążka z własnej tercji, a ten po otrzymaniu gumy, umieścił ją mierzonym strzałem tuż przy krótkim słupku.

GKS Katowice – Re-Plast Unia Oświęcim 3:2 pd. (1:0, 0:1, 1:1, 1:0)
1:0 – Hampus Olsson – Olli Iisakka (16:08, 5/4),
1:1 – Krystian Dziubiński – Kamil Sadłocha (46:36, 5/4),
2:1 – Aleksi Varttinen – Santeri Koponen, Hampus Olsson (53:13, 5/4),
2:2 – Mark Kaleinikovas – Elliot Lorraine, Carl Ackered (55:33, 5/4),
3:2 – Sam Marklund – Noah Delmas, Hampus Olsson (78:17).

GKS: Murray – Delmas, Kruczek; Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Koponen; Iisakka, Monto, Lehtimäki – Wanacki, Cook; Olsson, Michalski, Marklund – Lebek, Maciaś; Hitosato, Smal, Kowalczuk.
Trener: Jacek Płachta.

Unia: Lundin – Diukow, Jākobsons; Sadłocha, Dziubiński, Kaleinikovas – Valtola, Uimonen; Ahopelto, Heikkinen, Karjalainen – Bezuška, Ackered; Denyskin, Krzemień, Lorraine – Noworyta, Łoza; S. Kowalówka, Wanat, Sołtys.
Trener: Nik Zupančič.

Najnowsze artykuły

Podwójne „final four” dla Festiwalu Hokeja! Młodzi Polacy błysnęli na międzynarodowych turniejach

Redakcja

Polacy postawili twarde warunki! Świetna postawa na tle gwiazd NHL

Kacper Tomasz Langowski

Paś: Jesteśmy pozytywnie nastawieni

admin

Skomentuj