Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Coolen: Zarząd Unii był najgorszym, jaki spotkałem w swojej karierze [AKTUALIZACJA]

Tom Coolen tuż przed rozpoczęciem fazy play-off zarzekał się, iż jest zadowolony ze swojej pracy w Oświęcimiu i chętnie będzie sprawował pieczę nad Unią w przyszłym sezonie Polskiej Hokej Ligi. Niedługo po przegranym finale ogłoszono jednak, iż kanadyjski trener żegna się z biało-niebieskimi. Doświadczony szkoleniowiec wytłumaczył nam powody swojej decyzji, nie pozostawiając suchej nitki na zarządzie klubu.

zklepy.pl: – Zacznijmy od podsumowania drużynowego wyniku Re-Plast Unii Oświęcim. Czy postrzega pan srebrny medal PHL jako sukces drużyny? Czy uważa pan, że wykorzystał pan w pełni potencjał, jakim dysponowała ta ekipa?

Tom Coolen, były trener Re-Plast Unii Oświęcim: – Nie jestem zadowolony z faktu, iż nie sięgnęliśmy po złoto. Jestem jednak usatysfakcjonowany tym, że zaliczyliśmy udany sezon. Przez długi czas utrzymywaliśmy się na szczycie tabeli, dopóki nie dopadł nas koronawirus, który dał się nam mocno we znaki. Przeszliśmy przez dwie serie play-offów, wywalczyliśmy srebrny medal oraz zapewniliśmy sobie udział w Pucharze Kontynentalnym. Choć pod względem finansowym znajdowaliśmy się na czwartym lub piątym miejscu, to w tyle pozostawiliśmy Comarch Cracovię, GKS Tychy czy ekipę ustępujących mistrzów Polski – JKH GKS Jastrzębie. Zawsze patrzę na pozytywy. Ten wynik to sukces!

Wasza finałowa rywalizacja była jedyną serią w tegorocznych play-offach, która zakończyła się po czterech spotkaniach. Dlaczego Unia nie zdołała uszczknąć GKS-owi Katowice choćby jednego zwycięstwa?

– Kiedy przyglądasz się finałom, musisz rozważyć każdy mecz z osobna; nie patrzeć tylko na ogólny wynik 0-4. Pierwszy z nich należał bezsprzecznie do Katowic. Popełniliśmy błędy, które nas słono kosztowały. Drugi zakończył się wynikiem 0:1, a sytuacje bramkowe były zbalansowane. To spotkanie mogło należeć do nas, ale… tak się nie stało. John Murray spisał się rewelacyjnie, tak samo jak nasz bramkarz – Clarke Saunders. Trzecie starcie było naszą szansą na zainkasowanie pierwszej wygranej. Oddaliśmy ponad czterdzieści strzałów. Murray zanotował około 94% czy też 95% skuteczności. Nasz bramkarz osiągnął wynik poniżej 90%. To mówi wszystko. W hokeju nie zwyciężysz, jeżeli twój bramkarz broni poniżej 90% skuteczności. W całej serii oddaliśmy zdecydowanie więcej strzałów. Tak się jednak zdarza – Murray wygrał finał GKS-owi Katowice. To całkowite przeciwieństwo naszego półfinału z JKH GKS-em Jastrzębie. Bramkarze Róberta Kalábera nie stanęli na wysokości zadania. Saunders zapewnił nam z kolei zwycięstwo w decydującym meczu.

Po pierwszych meczach w sezonie mało kto spodziewał się jednak, iż Re-Plast Unia Oświęcim zajdzie do finału. Musi pan przyznać, że początek rozgrywek był w wykonaniu Unii wręcz fatalny. Ciężko nie zgodzić się z tezą, iż wina tkwiła w przygotowaniu kondycyjnym zawodników. Czy nie uważa pan, że danie im wolnej ręki w tym aspekcie było błędem? W klubie szybko pożegnano się wszakże z Zackarym Phillipsem i Jessem Dudasem, czyli graczami, których głównie dotyczyły te zarzuty.

– Utrzymywanie odpowiedniej kondycji jest obowiązkiem każdego zawodnika. W najlepszych ligach świata, wszyscy hokeiści przygotowują się do sezonu na własną rękę. Nie, to nie było naszym błędem. Stawienie się bez formy na obozie przygotowawczym świadczy źle o każdym zawodniku z osobna i pokazuje, w jakim stopniu poświęca się on dla klubu.

W trakcie sezonu w klubie obraliście wschodni kierunek, kontraktując zawodników z Rosji i Białorusi. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego, sportowcy z tamtych krajów stali się jednak personae non gratae. Czy ponownie zdecydowałby się pan na angaż tych hokeistów, wiedząc co wydarzy się później?

– Rosjanie, którzy występowali w Oświęcimiu byli wspaniałymi osobami. W sporcie nie ma miejsca na politykę.

Miniony sezon był dla pana trzecią kampanią spędzoną w Polskiej Hokej Lidze. Ma pan również doświadczenie w pracy z naszą reprezentacją narodową. Czy zyskał pan nowe spostrzeżenia i wnioski na temat naszych rozgrywek?

– Myślę, że przepisy dotyczące obcokrajowców powinny być bardziej restrykcyjne. Liga w formacie „open”? Nie tędy droga. Polscy hokeiści powinni otrzymywać więcej szans.

Pańskie odejście z Unii było dla mnie zaskoczeniem w kontekście słów, jakie wypowiedział pan jeszcze przed rozpoczęciem się play-offów, jakoby byłby pan chętny do pozostania w Oświęcimiu. Doszły mnie jednak słuchy, iż nie było panu po drodze z zarządem. Czy mógłby przybliżyć nam pan sedno sprawy?

– Zarząd Unii jest zbyt wymagający, dysfunkcyjny oraz przeszkadzający w codziennej pracy. Nakładają zbyt dużo niepotrzebnej presji oraz stresu na zawodników oraz sztab. Prezes Mariusz Sibik jest dobrym człowiekiem, ale cały zarząd był najgorszym kierownictwem, z jakim kiedykolwiek się spotkałem; nie wie on nic o hokeju na lodzie. Rodzice zawodników nie powinni w nim zasiadać. Bronią swoich, wpływając na innych. To żenujące.

Jak zatem porównałby pan warunki zastane w Oświęcimiu do pańskiej pracy w Katowicach?

– W Katowicach nic takiego nie miało miejsca. Unia powinna zatrudnić dyrektora sportowego; osobę, która stanowiłaby swoisty „filtr”.

Oświęcim nie jest najlepszym miejscem dla zawodników spragnionych sukcesów. Ostatnie pięć występów Unii w finale Pucharu Polski, trzy występy w finale play-offów, a także ostatnia rywalizacja w Superpucharze Polski zakończyła się porażkami oświęcimian. Czy nie uważa pan, iż nad biało-niebieskimi ciąży pewne fatum? Czy w klubie nie brakuje odpowiedniej mentalności zwycięzców? Czy na horyzoncie są perspektywy na sukcesy Unii?

– Oczywiście, Unię stać na to, by zwyciężać. Tak samo, jak my zanotowaliśmy dobry sezon i mieliśmy swoją własną okazję na wygraną. Nawet wy, dziennikarze, jesteście nastawieni zbyt negatywnie. Widzicie szklankę w połowie pustą. Ja widzę w połowie pełną. Cieszyłem się moim rokiem spędzonym w Oświęcimiu. Osiągnęliśmy najlepszy wynik od 17 lat, zdobyliśmy srebrny medal i zapewniliśmy sobie udział w Pucharze Kontynentalnym. Był tu sukces, byli fani… ale nie mogłem tu dłużej zostać. Cała negatywność była dla mnie zbyt przytłaczająca. W każdym razie, życzę wszystkiego dobrego. Jestem szczęśliwy z wszystkich wspomnień oraz znajomości, jakie wywożę z Polski.


Aktualizacja

Mariusz Sibik, prezes Re-Plast Unii Oświęcim wydał oświadczenie odnoszące się do słów Toma Coolena. Przynajmniej zgodnie z tytułem filmu, gdyż wbrew jemu, działacz podkreśla, iż „nie zamierza odnosić się” do wypowiedzi szkoleniowca. Ciężko określić także, czy dotyczy ono powyższego wywiadu, ale z racji, iż w ostatnim czasie nigdzie nie ukazały się krytyczne wypowiedzi trenera Coolena, śmiało możemy przypuszczać, iż to właśnie on był zarzewiem. Na zakończenie prezes Sibik dodaje, iż słowa 68-letniego Kanadyjczyka są warte tyle, ile jego praca wykonana w Oświęcimiu. Czeski film.

Ostatnie artykuły