Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

Doświadczenie kontra młodość. Czyli GKS Tychy – Ciarko STS Sanok

Za nami pełen emocji sezon zasadniczy. Tyszanie zakończyli go na pozycji lidera. Sanoczanie do ćwierćfinału podejdą z ósmej lokaty. Faworyt jest jeden – GKS Tychy. Starcie z beniaminkiem ma być dla nich początkiem mistrzowskiego marszu.

Rutyna zrobiła swoje

Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego końcówki poprzedniego roku nie będą wspominać najlepiej. W pewnym momencie wydawało się, że tyszanie są w głębokim kryzysie. Dwie wysokie porażki z JKH GKS-em Jastrzębie (3:7 i 2:7) na pewno wzbudziły frustrację tyskich fanów. W wielu komentarzach pojawiały się głosy, by zwolnić trenera i poszukać kogoś z większym bagażem doświadczenia. Ponadto po drodze przytrafiły się trójkolorowym bolesne wpadki. Bo jak inaczej nazwać porażkę na własnym lodzie w meczu o Superpuchar Polski z JKH GKS-em Jastrzębie? Ponadto tuż po świętach mistrzowie Polski zostali pokonani przez Re-Plast Unię Oświęcim w półfinale Pucharu Polski. Frustracja kibiców rosła. Jednak rosnąca fala krytyki była tylko wodą na młyn dla hokeistów GKS-u Tychy.

Im bliżej końca rozgrywek w rundzie zasadniczej to forma zawodników z “piwnego miasta” tylko rosła. Udało im się nawet pokonać 7:3 JKH GKS Jastrzębie i na samym finiszu sezonu zasadniczego tyszanie objęli prowadzenie w tabeli. Mimo wpadki w Sosnowcu udało im się utrzymać zaszczytne pierwsze miejsce. To tylko pokazuje, że GKS Tychy ma charakter i nadal jest drużyną bardzo groźną. Mówi o tym przede wszystkim pozycja w tabeli. Co się zmieniło odkąd drużynę przejął Krzysztof Majkowski? Na pewno poprawie uległa gra formacji specjalnych. Ponadto pozytywnie można ocenić też styl gry. Cierpliwość włodarzy okazała się jak najbardziej wskazana.

Piętą achillesową tyszan do pewnego momentu była organizacja gry w defensywie. Ponadto John Murray nie prezentował tak wysokiej formy do jakiej nas przyzwyczaił przez kilka lat w PHL. Jego interwencje były często bardzo niepewne, a poza tym niektóre bramki można zapisać tylko i wyłącznie na jego konto. Włodarze tyskiego klubu zdecydowali się ściągnąć kilku zawodników w trakcie sezonu. Jednak po tych kilku/kilkunastu meczach można śmiało stwierdzić, że najlepszym transferem “last minute” był Ondrej Raszka. Niemal z marszu wszedł do drużyny i został bohaterem meczu w Katowicach (3:1).

Do młodzieży świat należy

Odkąd było już wiadomo, że do Polskiej Hokej Ligi dołączy Ciarko STS Sanok, było powiedziane z góry – “stawiamy na swoich”. To znalazło przełożenie w rzeczywistości. W znacznej mierze tę drużynę budują wychowankowie. Oczywiście nie obyło się bez pomocy zagranicznych zawodników. Do Sanoka zawitali Finowie. Eetu Elo, Riku Sihvonen i Jesperi Viikilä odpowiadali za grę w ataku, zaś Eemeli Piippo okazał się być jednym z czołowych defensorów w lidze. Oczywiście nie możemy nie wspomnieć o takiej personie jak Patrik Spěšný. 24-letni Czech w niektórych meczach dokonywał niemal cudów, by uchronić swoją drużynę przed utratą bramki.

Celem sanockiego klubu na ten sezon miał być awans do play-offów. To się udało. Już na samym początku rozgrywek dali sygnał pozostałym ekipom “nie będziemy chłopcami do bicia”. Dla żadnej drużyny starcia z sanoczanami nie były łatwe. Wręcz przeciwnie. Kilkakrotnie ich rywale nadziali się na dzielnych hokeistów beniaminka. Na przykład Comarch Cracovia czy GKS Tychy. Na półmetku sezonu już śmiało mówiło się o tym, że ta drużyna ma zapewniony udział w ćwierćfinale play-off. Głównie dlatego, że nie mieli kogoś kto by wywierał na nich presję. GKH Stoczniowiec Gdańsk okazał się być kompletnym autsajderem, zaś Zagłębie Sosnowiec to największe rozczarowanie obecnego sezonu. Podopieczni Marka Ziętary, na dobre ugrzęźli na 8. pozycji. Z czasem okazało się, że ich rywalem w pierwszej fazie play-off zostaną tyszanie.

Atutem sanoczan niewątpliwie jest obecność Marka Ziętary. To stary wyjadacz. W Sanoku kibice pamiętają go głównie z tego, że wygrał mistrzostwo Polski. Ostatnie lata spędził jednak w nieistniejącym już klubie Lotosie PKH Gdańsk. Tam stworzył solidną drużynę, która raz po raz sprawiała problemy największym. Ziętarze w tym sezonie postawiono za zadanie, by osiągnął awans do czołowej ósemki. To mu się udało i to z zaledwie garstką zagranicznych zawodników. Należą mu się spore wyrazy uznania. Problemy? Oczywiście są. Najgorzej funkcjonuje obrona sanoczan. Niejednokrotnie byliśmy świadkami nieprzytomności umysłów sanockich obrońców. To może się okazać kluczowym elementem w rywalizacji z GKS-em Tychy.

Najważniejsze postacie

Jean Dupuy – Kanadyjczyk przychodził do klubu i miał dać nadzieję na powiew świeżości. Ponadto miał mieć ułatwiony proces aklimatyzacji, gdyż był dobrym znajomym Patryka Wronki, który krótko przed nim dołączył do GKS-u Tychy. Początek? Beznadziejny. Dupuy marnował stuprocentowe sytuacje, nie błyszczał, a frustracja i jego, i kibiców stale rosła. Zawodnik z czasem jednak doznał olśnienia. Z “jednego z wielu” stał się kluczową postacią nie tylko swojego zespołu, ale i całej ligi. Jego atut? Świetna technika, operowanie krążkiem i świetny strzał. Wydaje się, że to powinny być cechy każdego napastnika. Jednak Kanadyjczyk niejednokrotnie pokazywał, że ma to “coś”. Potrafi zdejmować pajęczynę z bramki niemal jak na zawołanie. Świetnie wykonuje rzuty karne. Przy nich nie kalkuluje, tylko po prostu oddaje strzał, w większości nie do obrony. Może jego liczby nie są imponujące, ale jest to zawodnik, który jest na tyle nieobliczalny, że trzeba na niego uważać przez cały mecz. O ile tylko nie dostanie kary meczu za bójkę.

Statystyki:
34 mecze, 29 punktów (12 goli + 17 asyst)
86 minut karnych

Patrik Spěšný

Czeski bramkarz znów rywalizację w ćwierćfinale play-off rozpocznie w Tychach. W minionym sezonie reprezentował on barwy KH Energi Toruń. Jednak on i jego ówczesna drużyna, rywalizację zakończył po czterech meczach. W tym sezonie pokazywał się ze świetnej strony. Strach pomyśleć gdzie byłby Ciarko STS Sanok bez niego. W obecnej kampanii spisywał się wręcz rewelacyjnie. Co prawda puszczał średnio 3.06 bramki na mecz, ale jak na drużynę z dołu tabeli to bardzo dobry wynik. Ponadto obronił 92% strzałów, co jest 5. rezultatem w naszej lidze.
Statystyki:
36 meczów, (3.06 puszczonych bramek na mecz, 92% obronionych strzałów)
4 minuty karne

(fot. sport.interia.pl)

Jak potoczy się ta rywalizacja?

Według nas (i nie tylko) w tej rywalizacji faworyt jest jeden. GKS Tychy powinien w czterech meczach pokonać sanoczan. Jednak trzeba mieć na uwadze, że Ciarko STS Sanok jest bardzo niewygodnym rywalem. Dlatego wydaje się nam, że ta rywalizacja zakończy się w stosunku 4:1. Marek Ziętara preferuje murowanie własnej bramki i grę z kontry, o czym każdy dobrze wie. Natomiast tyszanie będą szturmować bramkę rywali do skutku.

– Znam trenera Marka Ziętarę, wiemy jak będzie Sanok grał. Będą zamykać tercję tercję neutralną, ciężko będzie tam przejechać. Myślę, że z sanoczanami trzeba będzie jak najszybciej strzelić bramkę, żeby każdy mecz z nimi dobrze się nam ułożył – powiedział Patryk Wronka.

Krótkie podsumowanie statystyczne:

GKS Tychy:
Punkty: 83
Zdobyte bramki: 151
Stracone bramki: 91

Ciarko STS Sanok:
Punkty: 38
Zdobyte bramki: 74
Stracone bramki: 115

Najskuteczniejsi zawodnicy:
Christian Mroczkowski – 37 punktów (19 bramek, 18 asyst)

Riku Sihvonen – 32 punktów (11 bramek, 21 asyst)

Mecze bezpośrednie:
1. kolejka (11.09.2020). Ciarko STS Sanok – GKS Tychy 2:3 (1:0, 0:1, 1:2)
Bramki: Kamienieu, Elo – Szczechura, Mroczkowski, Havlík

10. kolejka (11.10.2020). GKS Tychy – Ciarko STS Sanok 3:2 (2:1, 0:1, 1:0)
Bramki: Havlík, Mroczkowski, Gruźla – Sihvonen, Wilusz

19. kolejka (22.11.2020). Ciarko STS Sanok – GKS Tychy 3:1 (0:0, 0:1, 3:0)
Bramki: Wilusz, Viikilä, Sihvonen – Havlík

28. kolejka (15.01.2020). GKS Tychy – Ciarko STS Sanok 5:0 (3:0, 2:0, 0:0)
Bramki: Marzec, Wronka, Gruźla, Cichy, Mroczkowski

Ostatnie artykuły