Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Jak to będzie – North Division

Witam ponownie. To ostatnia część serii „Jak to będzie?”, w której starałem się przybliżyć profil wszystkich drużyn i przewidzieć jak mniej więcej będzie wyglądała tabela końcowa każdej z dywizji. Na koniec zostawiłem sobie dywizję, która moim zdaniem jest najbardziej nieprzywidywalna, w której zdarzyć się może zupełnie wszystko. Czas na North Division, w której grać będą same kanadyjskie drużyny. Zaczynamy!

Calgary Flames

Można powiedzieć, że płomienie w poprzednim sezonie spełniły oczekiwania, przewidywania przed sezonem. Wróżono im, że powinni dostać się do playoffów, ale nie zdziałają w nich za wiele i dokładnie tak się stało. W pierwszej rundzie pokonali Winnipeg Jets 3-1, a w następnej odpadli z późniejszymi finalistami Dallas Stars ulegając im 2-4. Myślę, że w tym sezonie może być podobnie. Solidnie zbudowana drużyna, zdecydowanie godna uwagi fanów hokeja w nadchodzącej kampanii. Bardzo przyjemnie patrzyło się na popisy i waleczność skrzydłowego Matthew Tkachuka, który staję się coraz mocniej największą gwiazdą organizacji, detronizując Johnnego Gaudreau, o którego wymianie mówi się od powoły ostatniego sezonu głośniej, ale nie sądzę żeby nastąpiło do jakoś szybko. Najwcześniej obstawiam koniec sezonu. Tkachuk w ostatnim sezonie zdobył 61 punktów, a w ostatnim pełnym sezonie 77. Myślę, że 85 jest w jego zasięgu, a znając jego determinację celuje jeszcze wyżej. Największym wzmocnieniem offseason jest Jacob Markstrom, 30-letni szwedzki bramkarz, który ostatnie sezony spędził w Vancouver, a w ostatnich rozgrywkach zanotował solidną linijkę na poziomie 91.8% z 2.75 bramki na mecz. Związał się z klubem do końca sezonu 2025/26 i za rok gry otrzyma 6 mln $. W Calgary będzie ognista walka o playoffy, ale o max 4 miejsce.

Edmonton Oilers

Najwięksi rywale wyżej opisywanych płomieni w poprzednim sezonie wyglądali dobrze i mieli szanse coś osiągnąć. Mało tego, w oficjalnej symulacji sezonu NHL 20 zrobionej przez EA Sports wygrali Puchar Stanleya. No ale cóż… odpadli w pierwszej rundzie playoffów przegrywając 1-3 z Chicago Blackhawks i uważam to za jedną z największych jak nie największą wtopę poprzedniego sezonu. Mając w składzie człowieka, który jest uważany za następcę Gratzky’ego, który udowadnia co sezon, że można go tak nazywać, mając w składzie człowieka, który indywidualnie zdominował poprzedni sezon nie można pozwolić sobie na coś takiego jak odpadnięcie z takimi Blackhawks w pierwszej rundzie. Po prostu nie i koniec. W tym sezonie zatem będą mieli sporo do udowodnienia. Oprócz McDavida, Draisaitla i Nugent-Hopkinsa w poprzednim sezonie w ataku nafciarzy bardzo dobrze spisywał się młodziutki Kailer Yamamoto, dla którego był to przełomowy sezon. W 27 spotkaniach zanotował 26 punktów i awansował na stałe do drugiej linii obok Draisaitla i Nugent-Hopkinsa. Do zespołu doszedł z Nashville Predators doświadczony środkowy, Kanadyjczyk Kyle Turris. Nie jest to może hitowy transfer, ale powinien przynajmniej zapewnić sensowne wsparcie w trzeciej linii ataku. Z powodu kontuzji nie zobaczymy w tym sezonie obrońcy Oscara Klefboma. Klub w jego miejsce na ten sezon zdecydował się zatrudnić Tysona Barrie’go. To powinno być konkretne wzmocnienie linii obrony. Defensor w poprzednim sezonie w barwach Maple Leafs uzbierał 39 punktów. Edmonton Oilers po prostu muszą zakwalifikować się do playoffów, innego scenariusza kibice im nie wybaczą. Dobrze by było aby dwóch najlepszych zawodników ligi spędzało swój prime na zdobywaniu czegoś większego, a nie kończeniu sezonu wraz z końcem sezonu zasadniczego lub max pierwszej rundzie.

Montreal Canadiens

Nikt za bardzo się tą ekipą ostatnio nie przejmował i słusznie, nie warto. W każdym razie klub Careya Price’a trochę tych wszystkich ludzi zaskoczył – mnie też. Nie dawałem im szans na playoffy i pewnie gdyby sezon nie został przerwany to by się w nich nie znaleźli. Jakoś tak wyszło, że jakimś cudem się znaleźli. Ludzie mówili „dobra, trafili na Penguins. Przecież Crosby ich zmiecie z tafli lodu natychmiast, nie mają żadnych szans”. No i mieli szansę. Wyeliminowali pingwiny w pierwszej rundzie, wygrywając serię 3-1. No ale Flyers przejść już nie zdołali i przegrali 2-4, ale mimo wszystko ich poprzedni sezon uważam za sukces. Na pierwszy rzut oka mam drobne wątpliwości czy uda im się to zrobić, ALE. Jak już pisałem, to moim zdaniem będzie najbardziej nieprzewidywalna dywizja w NHL. Głośnych transferów może nie zrobili, na dodatek odszedł od nich bardzo dobry napastnik Max Domi, ALE. Backupem w bramce będzie sprowadzony z St. Louis Jake Allen. Obronę zasili bardzo młodziutki, obiecujący obrońca Cale Fleury, atak zasili weteran Corey Perry, zdobywca 24 bramek w poprzednim sezonie Tyler Toffoli. Bardzo jestem ciekawy jak poradzi sobie dwóch młodzików, którzy mają przed sobą świetlaną przyszłość- Jesperi Kotkaniemi i Nick Suzuki. Pierwszy nie grał za dużo w poprzednim sezonie z powodu kontuzji, ale Suzuki w 71 spotkaniach zdobył 41 punktów. To świetny wynik jak na 21-latka, który gra swój pierwszy sezon w NHL. Playoffy w tym sezonie są jak najbardziej realne, ale tak dałbym im max 4 pozycję.

Ottawa Senators

Jest to zespół, w którym kadra zmieniła się najbardziej w całej dywizji, a może nawet i lidze. Po sezonie odeszli m.in. : Anthony Duclari, Craig Anderson, Bobby Ryan, Mark Borowiecki i Mikkel Boedker. Klub zasilili m.in. : Matt Murray, Yevgeni Dadonov, Alex Galchenyuk, Derek Stepan, Braydon Coburn i Cedric Paquette. W tegorocznym drafcie z numerem trzecim wybrany został Tim Stützle. Nie chcę zapeszać, ale to może być przełomowy sezon dla senatorów z Ottawy. W końcu jest ktoś naprawdę dobry na bramce. Matt Murray od czterech sezonów był starterem w Pittsburghu, a na ostatnim mistrzostwach świata był podstawowym bramkarzem reprezentacji Kanady. Co prawda ostatni sezon nie był rewelacyjny, miał 89.9 % obron i 2.87 bramki na mecz co dawało mu bilans 20-11-5, ale uważam, że to wypadek przy pracy i Penguins niesłusznie zdecydowali się go oddać czyniąc z Tristana Jarry’ego startera. Murray ma dopiero 26 lat, więc najlepsze lata na bramce tak naprawdę jeszcze przed nim i najprawdopodobniej spędzi je wszystkie w Ottawie. Yevgeni Dadonov w trzech sezonach spędzony w NHL nie schodził poniżej 25 strzelonych bramek w sezonie, a te 25 zdobył w ostatnim, skróconym sezonie. Alex Galchenyuk też powinien dawać radę. Co prawda ostatniej kampanii nie zaliczy do najlepszych, bo zdobył w niej 24 punkty, ale poprzednie kończyły się wynikami ponad 40-punktowymi. Derek Stepan przeszedł do Ottawy w zamian za drugorundowy pick w 2021. Był wicekapitanem kojotów i całkiem znaczącą postacią w ofensywie, Ottawa dostała go praktycznie za bezcen. Taka paka w ofensywie mimo straty Duclaira, Ryana i Boedkera może zrobić różnicy. Dodamy do tego zawodników którzy byli już w klubie np. Brady Tkachuk, Colin White i Chris Tierney i jeszcze weźmiemy pod uwagę, że mają trójkę draftu Stützla to ich ofensywa naprawdę może się podobać. Zdobywca Pucharu Stanleya z Tampą Braydon Coburn powinien wprowadzić w szeregi obronne klubu wiele cennego doświadczenia na lodzie, którego brakowało. Moim zdaniem Ottawa ma w tym sezonie spore szanse na playoffy. W każdym razie trzeba zachować zimną głowę, bo jak to bywa przy takich projektach gdzie wiele w kadrze się zmienia, efekty mogą przyjść trochę później.

Toronto Maple Leafs

Bardzo wielkie nadzieje kibiców co sezon i słusznie, bo ekipa jest naprawdę dobrze ułożona, wielkie nazwiska, wielkie kontrakty, ale wyniki… takie sobie. Wystarczy tylko wspomnieć, że w poprzednim sezonie przegrali z Caroliną, która w bramce miała kierowcą rolby, który nigdy nie grał profesjonalnie wcześniej na bramce. Oglądałem i nie wierzyłem w to co się dzieje. Poprzedni sezon klasycznie. Oczekiwania były spore, a w playoffach odpadli już w pierwszej rundzie przegrywając serię z przeciętnymi Blue Jackets 2-3. Najciekawszym ruchem na rynku transferowym była wymiana z Pittsburghiem. Klonowe liście oddały w niej Kapanena, Aberga i Lindgrena w zamian za Evana Rodriguesa, Warsofky’ego, Hallandera i 1-rundowy pick w ubiegłym drafcie. Szeregi obrony zasilił T.J. Brodie, doświadczony Kanadyjczyk z Calgary Flames. Do ataku zatrudnieni zostali Wayne Simmonds i legenda ligi Joe Thorton, do którego widoku w tych barwach będę się musiał przyzwyczaić. Co tu dużo mówić. Ekipa prowadzona przez gwiazdora, przyjaciela Justina Biebera Austona Matthewsa, wspomaganego przez Mitcha Marnera i Johna Tavaresa do playoffów zakwalifikować się musi. Co w tych playoffach zrobi ciężko powiedzieć, ale półfinał konferencji jest wskazany.

Vancouver Canucks

Pozytywne zaskoczenie ostatniego sezonu. Drużyna, która od sezonu 15/16 nie zakwalifikowała się do postseason odpadła dopiero w półfinale konferencji i to po zaciętej batalii z Vegas Golden Knights przegrywając w serii 3-4. Najważniejsze zmiany kadrowe w orkach nastąpiły między słupkami. Z klubu odszedł Jakob Markstrom, a na jego miejsce klub sprowadził Bradena Holtby’ego. Poprzedniego sezonu nie może zaliczyć do udanych – 89.7% 3.11 bramki na mecz. Może zmiana otoczenia pomoże mu się odbudować. Na kontrakt typu try-out Vancouver zdecydowało się zatrudnić obrońcę Travisa Hamonica. Orkom nie pomoże na pewno fakt, że z kontuzją w sezon wchodzi napastnik Michael Ferland. Nie pomoże im też fakt, że 10 stycznia podali komunikat o zawieszeniu treningów z powodu koronawirusa gdzie 13 stycznia czeka ich mecz z Edmonton Oilers. Elias Pettersson zagrał tylko dwa sezony w NHL i w każdym z nich uzbierał 66 punktów. W tym sezonie wróżę mu 80. Quinn Hughes przegrał ostatecznie batalię o nagrodę Rookie Of The Year z Calem Makarem. Szanse były wyrównane i szczerze spodziewałem się, że to jednak do niego trafi statuetka. Jest osobą, której brakowało w linii defensywnej Vancouver i oby utrzymał wysokie obroty z debiutanckiego sezonu- zdobył aż 53 punkty w 68 spotkaniach. Może zaskoczę, może nie, ale dla mojej skromnej osoby Canucks są w tym sezonie faworytem do wygrania North Division.

Winnipeg Jets

Solidna drużyna z mroźnej Manitoby, bardziej znana jako całość, bez bardzo medialnych gwiazd, postaci. Największą gwiazdą jest bramkarz Connor Hellebuyck, zwycięzca Vezina Trophy w poprzednim sezonie, nagrody dla najlepszego bramkarza NHL. Za wiele się kadrze nie zmieniło. Siły ataku wzmocnił weteran Paul Stastny. Coraz częściej wymieniane jest nazwisko Patrika Laine w kwestii potencjalnej wymiany, ale osobiście uważam, że w tym sezonie to jeszcze nie nastąpi. W poprzednim sezonie zawiedli, odpadając w pierwszej rundzie z Calgary Flames, ulegając im 1-3. Gdyby może to nie było Calgary nie pisałbym o zawodzie, ale w tym wypadku nie mogę użyć innego słowa, bo płomienie spokojnie były w ich zasięgu. W przyszłym sezonie nie będą jakąś wielką siłą w swojej dywizji, ale powinni zawalczyć o playoffy z tym, że kandydatów sporo, między innymi ich pogromcy z Calgary.

No to podsumujmy ostatnią dywizję przed startem sezonu. Bardzo trudno przewidzieć jak to tutaj będzie na koniec wyglądać, będzie bardzo ciekawie i będzie to chyba moja ulubiona dywizja do oglądania. No to przewidujemy:

  1. Vancouver Canucks
  2. Toronto Maple Leafs
  3. Edmonton Oilers
  4. Ottawa Senators
  5. Montreal Canadiens
  6. Calgary Flames
  7. Winnipeg Jets

Wzbudza kontrowersje? To dobrze. Ottawa to silne przeczucie. Nie spodziewałem się, że Montreal postawię tak wysoko, tak samo jak nie spodziewałem się, że Jets będą u mnie ostatni, ale uważam, że między 4 a 7 miejscem będzie niewielka różnica i walka toczyć się będzie do ostatniej kolejki. Zaczynamy odliczanie do sezonu, to już za chwilę. Życzę Wam i sobie aby ten sezon był pełen sportowych emocji, z jak najmniejszą liczbą komunikatów o przesunięciu spotkań z powodu wirusa. Miłego oglądania walki na lodzie!

Michał Suchodolski

Ostatnie artykuły