zklepy.pl
Image default

Mocne otwarcie Unii! Dziewięć goli przy Chemików 4

Re-Plast Unia Oświęcim zanotowała wymarzone otwarcie sezonu, pokonując 6:3 wzmocnione solidnie Zagłębie Sosnowiec. Biało-niebiescy zyskali kontrolę nad meczem w drugiej tercji, choć sosnowiczanie nie mogli narzekać na brak okazji. Dubletem z nowym klubem przywitał się defensor oświęcimian – Kalle Valtola.

Oto jest ten dzień! Po długim rozbracie z hokejem, krajowe rozgrywki ruszyły pod nową nazwą TAURON Hokej Ligi. W pierwszej kolejce los sparował ze sobą dwie ekipy, które przystępują do kampanii z wysokimi oczekiwaniami swych kibiców: Unii Oświęcim i Zagłębia Sosnowiec. Biało-niebiescy liczą, iż przełamią trwającą już blisko 20 lat medalową posuchę, zaś dla sosnowiczan 90-lecie klubu miało być nowym otwarciem hokejowej karty historii.

Spodziewaliśmy się wyrównanego spotkania, tymczasem oświęcimianie – podobnie jak w trakcie bezpośredniego spotkania obydwu ekip w Pucharze Czterech Prezydentów – zaskoczyli szybkim trafieniem. Olli Valtola wcześnie udał się na ławkę kar, a już w 3. minucie Krystian Dziubiński strzałem z ostrego kąta między parkanami Patrika Spěšný’ego otworzył bramkowy dorobek Unitów w sezonie 2023/2024.

Podopieczni Piotra Sarnika nie zdążyli się otrząsnąć jeszcze po pierwszym ciosie, a gospodarze już wyprowadzili drugie uderzenie. Kilkadziesiąt sekund później Andrij Denyskin oddał na tyle mocny strzał, że krążek odbity od bandy powrócił przed bramkę Zagłębia i znalazł się na kiju Sebastiana Kowalówki, który dobił go do niemalże niestrzeżonej siatki.

Niemalże bokserskie rozpoczęcie pojedynku nie podłamało przyjezdnych, którzy cierpliwie szukali swych szans. Tę w 9. minucie znalazł Ryley Lindgren, który wykorzystał zamieszanie w tercji defensywnej i sprytnie dostawiając kija z bliskiej odległości pokonał Linusa Lundina. Nieoczekiwanie, już nieco ponad cztery i pół minuty później na tablicy widniał remis. Debiutujący na ekstraligowych taflach Arkadiusz Karasiński strzałem z okolic bulika zapewnił Zagłębiakom wyrównanie.

To zdecydowanie ostudziło zapędy obydwu zespołów, choć bialo-niebiescy stanęli jeszcze przed szansą w przewadze po faulu Rileya Stadela w tercji ofensywnej. Najgroźniejsza dla sosnowiczan okazała się być indywidualna akcja Kamila Sadłochy, z trudem powstrzymana przez Spěšný’ego.

Na zegarze ledwo rozpoczęto odliczanie ostatniej minuty pierwszej tercji, a gospodarze ponownie objęli prowadzenie. Krążek wpadł do bramki wraz z… czeskim golkiperem Zagłębia, a w polu bramkowym znajdował się Jan Sołtys. Sędziowie nie wysłuchali jednak protestów Michała Kotlorza, który objął rolę kapitana i uznali gola wychowanka JKH.

Równie mocnym otwarciem oświęcimianie zainaugurowali drugą tercję. Już w 39. sekundzie po stracie Jakuba Šaura krążek padł łupem Sadłochy, który idealnym strzałem tuż pod poprzeczkę podwyższył przewagę swej ekipy.

Ostudziło to zdecydowanie zapędy przyjezdnych, a sam mecz stracił na płynności i przez znaczny okres był mocno szarpany. Ciekawsze akcje miały miejsce dopiero w drugiej połowie tej tercji. W 30. minucie Dziubiński po dobrej akcji Olssona Trkulji nie zdołał z bekhendu pokonać bramkarza rywali. Nieco później techniką błysnął Karjalainen, który po zwinnym piruecie na środku tafli pognał na bramkę Spěšný’ego, lecz ten wyciągnął strzał zmierzający prosto w róg. Sytuacji sosnowiczan nie ułatwiła kara techniczna za nadmierną liczbę kary na lodzie w 33. minucie.

Gospodarze zdobyli trafienie numer 5 na dwie pół i minuty przed końcem drugiej odsłony. Po kontrze biało-niebieskich, Erik Ahopelto wystawił krążek do pustej bramki Kallemu Valtoli, a temu nic nie stanęło na przeszkodzie przed wpisaniem się na listę strzelców. Przed końcową syreną sam na sam zerwał się jeszcze Olsson Trkulja, ale przegrał pojedynek z Czechem.

W 46. minucie bramkę Kowalówki skopiował Valtola, zdobywając dublet. Tym razem krążek odbił się od bandy po strzale Jākobsonsa, a fiński defensor znany z ofensywnych inklinacji potwierdził je w swym oficjalnym debiucie dla Unii. Jak się okazało, był to ostatni strzelecki akcent gospodarzy na dziś.

Na 18 sekund przed zakończeniem meczu sosnowiczanie zdołali jeszcze odgryźć się golem Dominika Nahunki, zdobytym po dograniu krążka zza bramki przez Patryka Krężołka. To jednak za mało wobec grosu zmarnowanych szans oraz sześciu goli zdobytych przez rywala.

Re-Plast Unia Oświęcim – Zagłębie Sosnowiec 6:3 (3:2, 2:0, 1:0)
1:0 – Krystian Dziubiński – Carl Ackered, Andrij Denyskin (2:37, 5/4),
2:0 – Sebastian Kowalówka – Andrij Denyskin, Łukasz Krzemień (3:13),
2:1 – Ryley Lindgren (8:09),
2:2 – Arkadiusz Karasiński – Marek Charvát, Jakub Šaur (12:48),
3:2 – Jan Sołtys – Łukasz Krzemień, Peter Bezuška (19:01),
4:2 – Kamil Sadłocha (20:39),
5:2 – Kalle Valtola – Ville Heikkinen, Erik Ahopelto (37:24).
6:2 – Kalle Valtola – Kristaps Jākobsons, Ville Heikkinen (45:21),
6:3 – Dominik Nahunko – Patryk Krężołek, Roman Szturc (59:42)

Sędziowali: Wojciech Wrycza, Przemysław Gabryszak (główni) – Grzegorz Cytawa, Andrzej Nenko (liniowi).

Unia: Lundin – Ackered, Diukow; Sadłocha, Dziubiński, Olsson Trkulja – Valtola, Jākobsons; Ahopelto, Heikkinen, Karjalainen – Bezuška, Noworyta; Denyskin, Krzemień, S. Kowalówka – Dudkiewicz, Prokopiak; Prusak, Wanat, Sołtys.
Trener: Nik Zupančič.

Zagłębie: Spěšný – Charvát, Šaur; Lidgren, Tyczyński, Krężołek – Stadel, Kotlorz; Salo, Valtola, Szturc – Krawczyk, Naróg; Nahunko, Sikora, Bernacki – Andrejkiw; Kozłowski, Bucenko, Karasiński.
Trener: Piotr Sarnik.

(fot. Patryk Paul/Cross Check – Ice Hockey Podcast)

Najnowsze artykuły

Polacy postawili twarde warunki! Świetna postawa na tle gwiazd NHL

Kacper Tomasz Langowski

Paś: Jesteśmy pozytywnie nastawieni

admin

THL: Powrót ograniczeń dla zawodników zagranicznych i kadry U20

Mikołaj Pachniewski

Skomentuj