Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Szóstka września portalu zklepy.pl!

Przedstawiamy Wam szóstkę miesiąca września według redakcji zklepy.pl! Wybraliśmy jednego bramkarza, dwóch obrońców oraz trzech napastników.

Anton Svensson

Szwedzki golkiper wszedł do Polskiej Hokej Ligi z przytupem. Wiele osób zastanawiało się, czy drugi bramkarz drużyny z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Szwecji będzie w stanie zastąpić Patrika Spěšný’ego. Po kilku sparingach w toruńskim klubie dało się słyszeć, że nie są do końca zadowoleni z tego transferu. Svensson wszystko, co najlepsze trzymał na mecze ligowe i przeszedł najśmielsze oczekiwania. W pięciu rozegranych meczach aż trzykrotnie zachował czyste konto i puścił zaledwie pięć bramek. Legitymował się on skutecznością obronionych strzałów na niewyobrażalnym poziomie 97,5%! Szwed charakteryzuje się specyficznych stylem bronienia, ale w tym, co robi imponuje spokojem, a także nie wykonuje zbędnych ruchów. Obrońcy Energi chwalą sobie nowego golkipera, który dodaje im pewności. Postawa Szweda walnie przyczyniła się do kompletu zwycięstw Energi i fotelu lidera, który we wrześniu zajmowali torunianie.

Ryan Glenn

Mało kto się spodziewał, że 40-letni obrońca zawojuje Polską Hokej Ligę. Kanadyjczyk z ogromnym bagażem doświadczenia pokazał, że nie tylko potrafi zdobywać bramki, ale też ma niesamowity przegląd pola. Jego koledzy na pewno mogą czuć się pewniej mając takiego obrońcę. W minionym miesiącu trzeba przyznać, że zaprezentował się naprawdę fantastycznie. Przez pewien czas był nawet pierwszy w kwalifikacji kanadyjskiej PHL. Wrzesień zakończył z siedmioma punktami na koncie (2G+5A). Jeśli tylko ominą go kontuzje i urazy co w jego wieku może zdarzać się nader często, to kibice biało-niebieskich będą mogli spać spokojnie, jeśli chodzi o formację defensywną.

Artiom Smirnow

Rosjanin był prawdziwym liderem defensywy “Stalowych Pierników”. Imponował spokojem i walką o każdy centymetr lodu. Już w poprzednim sezonie dał się poznać toruńskim kibicom, jako niesamowity “walczak”. Smirnow nie tylko wyróżnia się pod własną bramką, ale potrafi także dobrze wyprowadzić akcję, lub samemu rzucić się do zaczepnego wypadu. Właśnie w meczu z Cracovią Rosjanin świetnie podłączył do do kontry z Michaiłem Szabanowem i z łatwością wpakował krążek do siatki. Ostatecznie dorobek Rosjanina zamknął się na czterech “oczkach” za wspomniane trafienie oraz trzy kluczowe podania. Jesteśmy ciekawi, czy Smirnow utrzyma wysoką formę w kolejnych meczach.

Maciej Urbanowicz

Kapitan JKH błysnął w tym miesiącu fantastyczną skutecznością, wpisując się na listę strzelców w każdym z wrześniowych spotkań. Udowodnił, że mimo 34 lat jest nie tylko liderem w szatni, ale i na lodzie, a okraszeniem jego udanego okresu jest imponujący rajd zwieńczony bramką w meczu z katowicką GieKSą. „Urbi” na Jastorze jest już żywą legendą – po trafieniach z katowiczanami wywindował się na pierwsze miejsce w wewnątrzklubowej klasyfikacji strzelców, wyprzedzając Mateusza Danieluka.

Alexander Szczechura

Tyski napastnik dobrze rozpoczął aktualny sezon. We wrześniowych meczach zwykle nie zawodził, a wręcz przeciwnie. Dawał swojej drużynie bardzo ważne bramki. Tak było choćby w Sanoku, Nowym Targu czy w Tychach w meczu z Comarch Cracovią. Jego wkład w wyniki drużyny był bardzo duży w ubiegłym miesiącu, o czym stanowią także liczby. W sześciu meczach zanotował dziewięć punktów za cztery gole i trzy asysty. W poprzednich sezonach Kanadyjczycy w Tychach bardzo powoli wchodzili w sezon. Jednak pod czujnym okiem Krzysztofa Majkowskiego tercet napastników zza oceanu wygląda bardzo dobrze i to oni biorą na siebie ciężar gry, gdy ich zespół jest bezradny. Z formacji ataku Cichy-Mroczkowski-Szczechura, naszym zdaniem to właśnie ten trzeci zasłużył na największe wyróżnienie. Miejmy nadzieje, że na tym nie poprzestanie.

Marek Hovorka

Zaufany człowiek Róberta Kalábera z niezwykle bogatym jak na Polską Hokej Ligę CV. Wicemistrz świata oraz olimpijczyk z Pjongczangu potrzebował nieco czasu, by wkomponować się do szeregów ekipy znad czeskiej granicy, ale kiedy już tego dokonał, to stał się niezwykle ważnym ogniwem zespołu. To na nim spoczywa ciężar rozgrywania „power-playów”, to on zakończył męczarnie jastrzębian z niżej notowanym STS-em Sanok. Co najważniejsze, wciąż widać w jego oczach iskrę zacięcia przekładającą się na lodzie na sporą ambicję oraz nieustępliwość, co wcale nie jest takie oczywiste wśród hokeistów w jego wieku. Słowak nie jest już tak dynamicznym zawodnikiem jak przed laty, ale nie zatracił nic z potężnego strzału z klepy, o czym na własnej skórze przekonali się John Murray oraz Patrik Spěšný.

Ostatnie artykuły