„Big cojones”

Tyszanie po sporej wpadce z pierwszego meczu, zrehabilitowali się w drugim pokonując Comarch Cracovię 4:2. Wynik ustaliła pierwsza tercja, ale gospodarze do końca musieli drżeć o wynik. Jednak to trójkolorowi zjeżdżali do szatni ze zwycięstwem. Po meczu, Krzysztof Majkowski był zadowolony z postawy swoich podopiecznych.

Czego zabrakło mistrzom Polski w pierwszym meczu? Zdecydowanie sportowego pazura i pewnej agresji. Można stwierdzić, że trójkolorowi przeszli obok pierwszego spotkania. Jednak w drugim się zrehabilitowali i pokazali, że nadal są bardzo groźnym zespołem.

– Po wczorajszej porażce, dziś bardzo ważne zwycięstwo. Dla mnie ważne jest to, że się przełamaliśmy. Wzięliśmy to, czego nie wzięliśmy wczoraj na mecz, czyli pewna część mężczyzny zwana „big cojones”. Dzisiaj było to jednak widoczne – jasno stwierdził tyski szkoleniowiec.

Każda tercja była inna w wykonaniu GKS-u Tychy. W pierwszej tyszanie dominowali i nie dali pograć rywalom. W drugiej kontrolowali przebieg gry. Zaś trzecia wyglądała na najbardziej chaotyczną, jednak udało im się dowieźć wynik do końca.

– Pierwsza tercja była najlepsza, a zarazem najskuteczniejsza w naszym wykonaniu. W drugiej popełniliśmy kilka błędów, ale nie straciliśmy bramki co jest najważniejsze. W trzeciej tercji, pierwsza bramka wprowadziła trochę nerwowości w nasze poczynania. Niepotrzebna kara meczu (Jeana Dupuya – przyp. red.), z którą się nie zgadzam. Sprawdzaliśmy to na wideo. Ok, kara może i była, ale nie na pięć minut i karę meczu. Będziemy się odwoływać od tej decyzji – zapowiedział Krzysztof Majkowski.

Pierwszy mecz wyglądał naprawdę słabo. Sztab GKS-u Tychy musiał więc przeanalizować to spotkanie i wskazać błędy popełniane przez zawodników. Kilka zmian można było zauważyć już przed meczem. Za Petera Novajovskýego do gry desygnowany został Brycen Martin, zaś w czwartej formacji, miejsce Radosława Galanta zajął Jakub Witecki.

– Rano wróciliśmy do tego meczu. Musieliśmy poprawić parę rzeczy. Co prawda niewiele, ale było kilka elementów wymagających poprawy. To czego wczoraj brakowało to na szczęście dzisiaj było i wszystko zafunkcjonowało tak jak tego chcieliśmy. Wszystkie zmiany jakich dokonaliśmy w składzie były spowodowane rotacją, na szczęście nie mamy żadnej kontuzji – zakończył trener mistrzów Polski.